Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Janusz Fic o turnieju i siatkówce w Krośnie

Janusz Fic o turnieju i siatkówce w Krośnie

fot. archiwum

- W naszych grupach w tej chwili ćwiczy ponad dwieście osób - dzieci i młodzież. Myślę, że to jest dobre osiągnięcie i jakaś nadzieja na przyszłość - mówi Janusz Fic, prezes klubu Karpaty Krosno, który ma drużyny w II lidze kobiet i mężczyzn.

Piąty, jubileuszowy Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Krosna za nami. Czy pana zdaniem jest to już stały punkt w kalendarzu rozgrywek przedsezonowych?

Janusz Fic:Myślę, że tak. Mamy wielu chętnych – wiele drużyn pyta i chce zagrać u nas. Moim zdaniem jesteśmy jak najbardziej gotowi kontynuować ten turniej.

Udało mi się dowiedzieć, że w tym roku organizatorzy byli zmuszeni nawet odmówić jednej z drużyn, która wyraziła chęć udziału w turnieju. Czy zatem impreza zyskała już taką renomę, że możecie sobie pozwolić na swego rodzaju „dyktowanie warunków”?



My nie rościmy sobie tutaj takich nadziei czy ambicji, żeby dyktować warunki. Bardzo się cieszymy, że najlepsi chcą przyjechać do Krosna, chcą zagrać dla krośnieńskiej publiczności – choćby te trzy dni jesteśmy w PlusLidze. Rzeczywiście, tutaj mogę przyznać – nie jedna, a dwie drużyny nie zagrały u nas, chociaż chciały. Doszliśmy do wniosku, że taki turniej – z formułą trzech drużyn, trzech spotkań rozgrywanych przez trzy kolejne dni – jest najlepszy, bo wtedy jest ta dawka siatkówki na odpowiednim poziomie. Myślę, że kibice byli z tego zadowoleni – praktycznie przez trzy dni mieliśmy pełną halę, a tego w Krośnie już dawno nie było.

W początkowych edycjach turnieju udział brały cztery zespoły, a każdy dzień wypełniały dwa spotkania. Przed rokiem nastąpiła zmiana, o której pan wspomniał. Czy zatem ta nowa formuła okazała się lepszym rozwiązaniem?

Tak, z tamtych czasów, które nie są jeszcze przecież bardzo odległe, pamiętam sporo zamieszania i nieco zbyt dużą porcję siatkówki. Ponad pięć godzin gry u niektórych kibiców wywoływało już pewne zmęczenie. Obecnie każdy pełen energii przychodzi na jeden mecz i można powiedzieć, że zrobił nam się bardzo fajny festiwal. Ludzie chętnie dopingują, bawią się.

W tym roku po raz pierwszy w Krośnie gościliście mistrzów Polski.

Jest to wielkie wydarzenie. Tak jak już mówiłem wczoraj, bardzo cieszymy się z sukcesów Resovii – kibicujemy temu zespołowi. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku też przyjadą do nas jako mistrzowie.

Dla drużyn występujących w Krośnie bez wątpienia głównym celem jest przygotowanie zespołu do zbliżających się rozgrywek PlusLigi. Jaki jest natomiast cel organizatorów? Jaka idea przyświeca organizacji tego turnieju?

W ten sposób na pewno możemy spopularyzować siatkówkę na naszym terenie. Zachęcamy w trakcie turnieju obecną młodzież do zapisywania się do naszych grup szkoleniowych. Uzyskujemy w ten sposób te „propagandowe cele”. Drugą kwestią jest sprawa sponsorów – mamy okazję naszym sponsorom pokazać, że potrafimy coś poważnego zrobić i w jakimś stopniu przekonujemy ich do tego, żeby dalej z nami zostali.

Przechodząc już do klubów z Krosna. Jeśli chodzi o siatkówkę żeńską, to w naszym regionie mamy sporą konkurencję – Stal Mielec, która występuje obecnie w I lidze, nowo powstały Developres Rzeszów z dużymi ambicjami. Czy w tym wszystkim jest jeszcze miejsce dla mocnej żeńskiej drużyny z Krosna?

Myślę, że tak. W czasie turnieju gościmy w Krośnie mistrza Polski w siatkówce męskiej, ale pamiętajmy, że na co dzień w naszym mieście gra akademicki mistrz Polski. Nasza drużyna w zeszłym roku zdobyła Akademickie Mistrzostwo Polski – to jest olbrzymi sukces. Może w lidze nie wyszło nam aż tak dobrze, ale to jest sport. W tym roku siłę drużyny oceniłbym jako porównywalną. Troszkę zmian w składzie nastąpiło i wszystko zależy od tego, jak się nowe zawodniczki zaaklimatyzują w składzie. Myślę, że ta formuła naszego funkcjonowania – współpraca z PWZS w Krośnie, intensywne szkolenie młodzieży, coraz większa ilość wychowanek w składzie – to wszystko pozwoli, żebyśmy co najmniej utrzymali ten poziom, który był do tej pory.

Karpaty Krosno to także drużyna seniorska. Jeśli chodzi o ten zespół, to jakie cele stawiacie sobie na ten sezon?

W tym przypadku może nie stawiamy sobie pułapu zwycięstwa, ale chcielibyśmy być przynajmniej w pierwszej czwórce ligi. Świetnym wynikiem byłby występ w finale. W przypadku drużyny męskiej skład pozostał praktycznie na tym samym poziomie – zmienił się co prawda rozgrywający, ale zostało wielu zawodników z zeszłego sezonu. Niestety jest nieco krótsza ławka rezerwowych. Będziemy chcieli liczyć się w rozgrywkach.

Nawiązując do szkolenia młodzieży, nie sposób nie wspomnieć o Lucynie Borek, wychowance klubu z Krosna, która w najbliższym sezonie będzie miała okazję zadebiutować w najwyższej klasie rozgrywkowej. Czy niewątpliwy awans, sukces Lucyny jest dla was swego rodzaju motorem napędowym?

Bardzo się cieszymy z sukcesów Lucynki. Troszeczkę tego blasku sukcesów spada na nas, na Krosno. Zainspirowało to nas do takiego myślenia, żeby w naszym mieście zorganizować jeszcze jedną taką imprezę – to w tej chwili analizujemy. Taki turniej jak ten, który obserwowaliśmy przez ostatnie dni, tylko że z udziałem drużyn żeńskich. Może uda nam się zrealizować to w przyszłym roku. Nie wiadomo jakby wyglądało to w ewentualnym kalendarzu rozgrywek. Jeżeli chodzi o szkolenie u nas, to od dawna przykładamy dużą wagę do tego aspektu. Tak naprawdę na chwilę obecną może nie mamy zaplecza finansowego, żeby awansować czy grać w wyższych klasach rozgrywkowych, ale środki na szkolenie młodzieży staramy się zawsze przeznaczać – w głównej mierze są to środki płynące do nas z miasta. W naszych grupach w tej chwili ćwiczy ponad dwieście osób – dzieci i młodzież. Myślę, że to jest dobre osiągnięcie i jakaś nadzieja na przyszłość.

Osoby związane z żeńskim zespołem Karpat Krosno podkreślają, że sportowo drużynę byłoby może stać na awans, ale barierą są kwestie finansowe. Gdy rozmawialiśmy przed rokiem, wspomniał pan, że cały czas staracie się jakoś rozwiązać ten problem – czy przez ten czas nastąpiła jakaś poprawa?

Kryzys, który mamy w gospodarce, niestety nas też dotyka. Tegoroczny budżet jest nieco skromniejszy niż przed rokiem, ale mamy w pełni zabezpieczenie, żeby utrzymać obydwie drużyny w drugiej lidze. Kwestia przyszłego awansu – fatalnie by wyglądało, gdybym w tym miejscu stwierdził, że nas to nie interesuje. Oczywiście, że awans nas interesuje, ale na to trzeba niestety dużo popracować i zbudować stabilne zaplecze. Wszystkie te działania powinny prowadzić do tego, że jak znajdziemy się w tej pierwszej lidze, to zostaniemy tam na dłużej, a nie żeby to była przygoda jednego sezonu, która więcej nam może zaszkodzić, niż przynieść korzyści.

Wiele osób podkreśla, że obecnie między drugą a pierwszą ligą jest sportowa przepaść. Jak jest natomiast od strony organizacyjnej – ewentualny awans kosztowałby was dużo zmian organizacyjnych i finansowych?

Organizacyjnie i finansowo jest to dużo większe wyzwanie. Przepaść sportowa – na pewno trzeba tak to nazwać. Wiele drużyn, które z dużą przewagą wygrywa rozgrywki II ligi i awansuje klasę wyżej, nie należy w I lidze do czołówki. Obserwujemy zawsze uważnie ich poczynania i śmiało po tych obserwacjach mogę przyznać, że jest to już zupełnie inna klasa.

Jakie wyniki Karpat Krosno byłyby dla pana na tyle satysfakcjonujące, że w przypadku spotkania za rok o tej samej porze przyznałby pan, że to był naprawdę udany sezon?

Jeżeli chodzi o drużynę żeńską, to chciałbym, żebyśmy zagrali w finale rozgrywek, natomiast jeśli idzie o seniorów, to pierwsza czwórka byłaby bardzo dobrym wynikiem dla nas.

I do tego jeśli chodzi o „wynik organizacyjny”, to turniej czołowych drużyn żeńskich w Krośnie?

Myślimy nad tym intensywnie i mam nadzieję, że uda nam się to zorganizować.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved