Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Delecta wygrała Memoriał Arkadiusza Gołasia

Delecta wygrała Memoriał Arkadiusza Gołasia

fot. archiwum

Dziś toczą się rozstrzygające pojedynki w memoriale Arkadiusza Gołasia. W meczu o trzecie miejsce Chemes Humenne pokonał w tie-breaku akademików z Częstochowy. W finale zmierzyły się Delecta Bydgoszcz i PGE Skra Bełchatów, górą była Delecta.

Trener Kardoš trochę zaskoczył kibiców w hali w Międzychodzie, kiedy do meczu o 3. miejsce memoriału Arkadiusza Gołasia desygnował szóstkę bez Dawida Murka i środkowego Srecko Lisinaca. Po drugiej stronie siatki pojawiły się dwa znane z polskiej ligi nazwiska, bowiem w podstawowym ustawieniu mistrza Słowacji pojawili się Mikołaj Sarnecki i Marcin Kryś.

Jak się jednak szybko okazało, siatkarska młodzież spod Jasnej Góry pod wodzą Andrzeja Stelmacha zaczęła budować spokojną przewagę nad ekipą ze Słowacji, która zaczęła popełniać coraz więcej błędów nie tylko w ataku, ale także w innych, prostszych elementach siatkarskiego rzemiosła. Serb w składzie AZS-u na boisku pojawił się w drugim secie, kiedy częstochowianie przegrywali nieznacznie, 11:12, ale nie wprowadził się do gry zbyt dobrze, bo popełnił kilka błędów w ataku. Ekipa ze Słowacji wyraźnie przejęła wtedy inicjatywę. Obok dobrze spisującego się Sarneckiego, dużo do gry w tej partii wniósł reprezentant Słowacji – Jakub Joscak. Częstochowianie coraz częściej nadziewali się na blok i mimo iż w końcówce podjęli jeszcze walkę o zwycięstwo, w drugiej partii musieli uznać wyższość zawodników trenera Stanisława Vartovnika.

Podobnie było w odsłonie trzeciej, kiedy to raz po raz piłki odbite od rąk blokujących Chemes wracały pod nogi atakujących zawodników Częstochowy. Był to efekt problemów z przyjęciem, jakie mieli w tej partii siatkarze Marka Kordosa i Damiana Dacewicza. Seta efektownym blokiem zakończył reprezentant Słowacji – Joscak, który powstrzymywał reprezentanta Serbii – Lisinaca.



Czwartego seta na rozegraniu w ekipie spod Jasnej Góry rozpoczął Marcin Janusz, który od razu popisał się asem. Kilka atomowych zagrywek dołożył Grzegorz Bociek i AZS mógł się cieszyć z kilku punktów przewagi (10:4). Przy drugiej przerwie technicznej akademicy prowadzili już siedmioma punktami. Jak się później okazało, nie zmarnowali tej zaliczki i szybko doprowadzili do tie-breaka.

Ten długo toczył się akcjami punkt za punkt. Przy zmianie stron boiska Słowacy prowadzili jednym „oczkiem”. Taka wymiana ciosów w decydującej partii trwała aż do stanu 12:12, a kibice wreszcie oglądali mecz z emocjami, co było miłą odmianą po raczej jednostronnych pierwszych czterech setach. Pierwszą piłkę meczową mieli Słowacy, którzy pierwszy raz w tej partii zablokowali będącego „w gazie” Boćka. Przy drugiej próbie mecz na korzyść zespołu z Humenne zakończył atakiem Mikołaj Sarnecki.

Wkręt-met AZS Częstochowa – Chemes Humenne 2:3
(25:19, 21:25, 21:25, 25:16, 13:15)

Składy zespołu:
AZS: Hunek, Marcyniak, Stelmach, Kaczyński, Hebda, Bociek i Piechocki (libero) oraz Lisinac, Janusz, Murek i Bik (libero)
Chemes: Sarnecki, Mizerak, Joscak, Lizala, Sotak, Pavelka, Krys (libero) oraz Leskanic, Hrinak, Mlynarcik i Balisin


Skra jako najbardziej utytułowany zespół ostatnich lat był zdecydowanym faworytem finałowego meczu VIII Memoriału Arkadiusza Gołasia, rozgrywanego w tym roku w Międzychodzie. Skra miała kilka piłek meczowych w górze, jednak to Delecta opuszcza Wielkopolskę zwycięska.

Z wysokiego „C” mecz finałowy rozpoczęli wicemistrzowie Polski. Mimo iż w kwadracie dla rezerwowych trener Nawrocki miał dwóch nominalnych przyjmujących, Michała Bąkiewicza i Yosleydera Calę, po raz kolejny na przyjęcie obok „Winiara” desygnowany został Mariusz Wlazły. Bydgoszczanie jednak rzadko kierowali zagrywki w jego stronę, a on uwolniony od obowiązku przyjęcia raz po raz meldował się mocnym atakiem w boisku Delecty. Przy stanie 18:11 trener Piotr Makowski poprosił o czas, bo gra jego podopiecznych coraz bardziej zaczęła się „sypać”. Po interwencji szkoleniowca Delecta odrobiła 3 „oczka” z rzędu, ale chwilę później to znów siatkarze w czarno-żółtych strojach odzyskali punktową inicjatywę, a po ataku Atanasijevicia triumfowali w pierwszym secie 25:21.

Początek drugiej odsłony był bardziej wyrównany niż w partii premierowej, ale zespół z Bydgoszczy, choć walczył jak wściekły, ani przez moment nie był w stanie zagrozić atomowo serwującej i atakującej Skrze. Punkt kontaktowy drużyna znad Brdy zdobyła, gdy w jej szeregach pojawił się Piotr Lipiński, który kilka razy ustrzelił zagrywką także świeżo wprowadzonego na plac gry Yosleydera Calę (13:12). W podobny sposób, po niedokładnych przyjęciach Cali, bydgoszczanie wywalczyli sobie przewagę 21:20. Kilka akcji później najpierw piłkę setową mieli siatkarze z Bełchatowa, a potem, po skutecznym flocie Andrzeja Wrony, przed szansą na zwycięstwo w drugiej odsłonie spotkania stanęli bydgoszczanie. Wykorzystali tę szansę już w pierwszej próbie bo kolejny raz serwisu Wrony nie przyjął Michał Winiarski.

W secie trzecim Jacek Nawrocki wrócił do wyjściowego ustawienia swojej ekipy, Piotr Makowski zaś pozostawił na placu gry Piotra Lipińskiego i pomimo dobrego otwarcia tego seta przez Skrę, na pierwszym czasie technicznym to Delecta prowadziła 8:7. Wynik długo oscylował wokół remisu i ani jedna, ani druga drużyna nie mogła odskoczyć na więcej niż jeden punkt. Próbował zmienić tę tendencję Mariusz Wlazły, który atomową zagrywką podwyższył przewagę swojej drużyny na 15:13. Gdy to samo zrobił w polu zagrywki Atanasijević, Skra podwyższyła swoją przewagę do czterech oczek (19:15). To wystarczyło, by spokojnie „dowieźć” do końca zwycięstwo w trzeciej partii, którą ponownie zakończył serbski atakujący Skry.

Kolejna partia znów zaczęła się od bardzo wyrównanej walki obu drużyn. Gra cios za cios toczyła się do momentu, kiedy znów w polu zagrywki pojawił się Wlazły. Po jego asie na 12:10 o przerwę dla swoich siatkarzy poprosił trener Delecty. Tym samym odpowiedział Marcin Waliński i na tablicy znów był remis. Skra zaczęła budować swoją przewagę od stanu po 14, kiedy to w jednym ustawieniu zdobyła trzy oczka. Gdy wydawało się, że siatkarze z Bełchatowa są już o krok od zwycięstwa, mocnymi zagrywkami popisał się Konarski, który nie tylko doprowadził do remisu, ale i dał Delekcie piłkę setową. Siatkarze z grodu nad Brdą nie wykorzystali jednak ani tej, ani dwóch kolejnych szans na przedłużenie swoich szans w tym spotkaniu. Kilka szans mieli też bełchatowianie, którzy także nie potrafili postawić kropki nad „i”. Po bardzo emocjonującej końcówce 35:33 wygrali siatkarze z Bydgoszczy i po raz kolejny w drugim dniu Memoriału Arkadiusza Gołasia o zwycięstwie decydował tie-break.

Delecta, podbudowana zwycięstwem w poprzedniej odsłonie, rozpoczęła decydującą partię od prowadzenia 4:1. Jeszcze lepszy dla niej wynik widniał na tablicy, gdy drużyny zmieniały strony boiska, bo wtedy siatkarze z Bydgoszczy prowadzili 8:3, a w ich szeregach wyróżniał się młody Marcin Waliński. Skra zbliżyła się na trzy punkty (9:12), ale to było wszystko, na co pozwolili gracze Delecty, którzy po raz pierwszy mogą cieszyć się ze zwycięstwa w Memoriale Arkadiusza Gołasia.

PGE Skra Bełchatów – Delecta Bydgoszcz 2:3
(25:21, 24:26, 25:19, 33:35, 11:15)

Składy zespołów:
Skra: Wlazły, Pliński, Kłos, Woicki, Winiarski, Atanasijević, Zatorski (libero) oraz Zugaj, Cala i Bąkiewicz
Delecta: Masny, Wika, Jurkiewicz, Konarski, Waliński, Wrona, Dębiec (libero) oraz Owczarz, Wiese, Wieczorek, Lipiński i Bonisławski (libero)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved