Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Katarzyna Ostrowska: Na początku było mi bardzo ciężko

Katarzyna Ostrowska: Na początku było mi bardzo ciężko

fot. archiwum

Katarzyna Ostrowska po sześciu latach gry w Chemiku Police zmieniła otoczenie. Siatkarka w nowym sezonie będzie zawodniczką beniaminka I ligi, Budowlanych Toruń. - Mamy zająć takie miejsce, żeby spokojnie utrzymać się w lidze - mówi o celach zespołu.

Nie mogę nie zacząć od zapytania o aklimatyzację w nowym klubie. Jak się czujesz w Toruniu?

Na początku był to dla mnie wielki szok, zmiana po tylu latach spędzonych w Policach. Tam zaczęłam swoją karierę i myślałam, że tam ją skończę. Bałam się, że sobie nie poradzę, że zostanę bez klubu, bo jak by nie patrzeć jestem już starszą zawodniczką. Kiedy ukazała się informacja, że szukam klubu, trenerzy do mnie dzwonili. Byłam mile zaskoczona, że o mnie pamiętają, że chcą mnie w swojej drużynie i jestem im za to bardzo wdzięczna. Padło na Toruń, bo jest położony najbliżej domu i jest tu fajna atmosfera. Na początku było mi bardzo ciężko. Bałam się, bo tutaj są głównie młode dziewczyny i myślałam, że będą ode mnie stroniły i będę stała z boku. Bardzo mile się rozczarowałam, bo przyjęły mnie bardzo serdecznie i to mi bardzo pomogło.

Jak sama powiedziałaś, jesteś starszą, doświadczoną zawodniczką. Można powiedzieć, że młodsze koleżanki będą mogły się od ciebie uczyć, będziesz niejako liderką…



Można tak powiedzieć. Każdej będę się starała pomagać najlepiej, jak tylko będę mogła, na ile będę potrafiła. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

W zespole jest dużo nowych twarzy, więc ważne też jest to, aby się zgrać i poznać. Jak według ciebie wygląda to w tym aspekcie?

Atmosfera i ogólna otoczka wokół klubu tutaj, w Toruniu jest naprawdę fajna. My z dziewczynami znamy się z boiska, może nie z jednej drużyny, ale stawałyśmy po przeciwnych stronach siatki. To nie było tak, że przychodziłyśmy i w ogóle się nie znałyśmy. Oczywiście z niektórymi mniej, z niektórymi więcej, także nie było to takie straszne.

A jak układa się współpraca z trenerem Mariuszem Soją?

Jest to trener młody i na pewno będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony i za to pełen szacunek. Jest wymagający i pracujemy ciężko, zwłaszcza na siłowni, tak samo jak to było u Mariusza Bujka. Wiadomo, że okres przygotowawczy jest bardzo ciężki, trzeba go przetrwać, przetrzymać i to zaprocentuje w przyszłości.

Macie przed sobą postawiony jakiś cel na ten sezon?

Mamy zająć takie miejsce, żeby spokojnie utrzymać się w lidze. Nie mamy nie wiadomo jakiej presji, żeby np. awansować. Każdy przeciwnik jest jednak ważny i do każdego podejdziemy z pełnym zaangażowaniem, ale jak to wszystko wyjdzie, to już zweryfikuje boisko. Wszystko jest do podniesienia z parkietu.

Za wami już pierwsze sparingi, m.in. z Jedynką Aleksandrów Łódzki i Budowlanymi Łódź. Jak one wypadły w twojej ocenie?

Ciężko to oceniać. I tamte zawodniczki, i my byłyśmy po ciężkich treningach, po ciężkiej siłowni i ta piłka „nie słuchała” się za bardzo. Powiem jednak, że momentami wyglądało to naprawdę dobrze. Jeżeli „puszczą nogi” po ciężkiej siłowni i wszystko wróci do normy, to będzie fajnie.

Sezon rusza już wkrótce. Jaki on twoim zdaniem będzie, patrząc ogólnie na to, jak personalnie wyglądają poszczególne zespoły?

Ja myślę, że ten sezon będzie bardzo ciężki dla wszystkich, mimo że ktoś już z góry określa faworytów. Chemik Police, Jedynka Aleksandrów Łódzki, Silesia Volley – zespoły się powzmacniały i to będzie trudny sezon. Może być dużo niespodzianek.

Nie obawiasz się, że to może być tak, jak ostatnio, gdzie dzieliła i rządziła Legionovia, a tym razem rola ta przypadnie Chemikowi Police?

Życzę Chemikowi jak najlepiej. Spędziłam tam wiele lat i mam duży sentyment do tego klubu, otoczenia, kibiców, prezesów itd. Niech awansują, przyda się to Policom, bo i miasto, i kibice zasługują na to, żeby weszła tam ekstraklasa i przyjeżdżały zawodniczki światowej klasy. Ja jestem całym sercem z nimi, ale nie mówię, że jak one przyjadą do nas, to nie będę walczyła o każdą piłkę. To jest mecz i wtedy nie ma sentymentów.

I na koniec jeszcze pytanie o twoje zdrowie. Jak ono wygląda na ten moment?

Wszyscy mnie pytają o to zdrowie, ale jeżeli miałam jakieś kontuzje, to nie było to nic poważnego. Z reguły to były jakieś naciągnięcia, a w naszym sporcie jest to normalne. Ja czuję się fantastycznie i – odpukać – nic mi nie dolega. Oby tak dalej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved