Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Zenowicz: Sędziowanie olimpijskiego finału to wielki zaszczyt

Zenowicz: Sędziowanie olimpijskiego finału to wielki zaszczyt

fot. archiwum

Andriej Zenowicz, syn Witalija Zenowicza - zasłużonego trenera ZSSR i RFSRR, nie poszedł w ślady ojca, ale został pierwszym Rosjaninem sędziującym olimpijski finał. - To wyróżnienie to nie tylko moja zasługa, ale również całej rosyjskiej siatkówki - przyznał.

Jak to bywa w turniejach najwyższej rangi, finały sędziowane są przez najlepiej wykwalifikowanych arbitrów i najczęściej gdy ukończyli oni 55. rok życia. Takich sędziów było w Londynie niemało. Jednak komisja sędziowska FIVB zdecydowała, że pierwszym arbitrem sędziującym finał igrzysk olimpijskich, a zatem mecz Brazylia – USA, zostanie Rosjanin Andriej Zenowicz, który niedawno skończył 50. lat. Prawo do sędziowania finału igrzysk olimpijskich to najlepszy prezent, jaki Zenowicz mógł otrzymać z okazji jubileuszu.

Myślę, że to wyróżnienie to nie tylko moja zasługa, ale również całej rosyjskiej siatkówki, rosyjskiego kolegium sędziów, jak i rosyjskich przedstawicieli w FIVB. Sędziowanie olimpijskiego finału było dla mnie wielkim zaszczytem, ale również w dużym stopniu zaskoczeniem, ponieważ Międzynarodowa Federacja coraz częściej w roli arbitrów zatrudnia kobiety, a w Londynie było pięć przedstawicielek płci pięknej. Najpoważniejszą kandydatką do roli głównego arbitra była Zorica Bielić z Serbii, która wcześniej zakończyła swoją karierę sędziowską i przeszła do komisji sędziowskiej CEV. Jednak wybór padł na mnie. Już podczas grupowego etapu pełniłem rolę drugiego arbitra meczu uczestniczek finału, dlatego ze spokojem przyjąłem wiadomość, że poprowadzę finał. Wtedy Brazylijki nie sprawiły żadnych kłopotów Amerykankom, które wygrały 3:1 i stały się faworytkami do złotego medalu – powiedział Zenowicz.

Był pan pierwszym Rosjaninem w historii siatkówki, który poprowadził olimpijski finał?

Andriej Zenowicz: O ile wiem, to tak. Nasz sławny sędzia Levan Stepanan dwa razy prowadził mecze o brąz – tzw. mały finał.



Jak to się stało, że został pan sędzią? Chociaż z drugiej strony nic w tym dziwnego, skoro pochodzi pan z siatkarskiej rodziny i na pewno grał pan w siatkówkę.

Nie do końca. Od 9. roku życia grałem w piłkę nożną w szkole sportowej SKA, ponieważ w moim mieście – Rostowie – to piłka nożna była sportem numer jeden. Kiedy miałem 15 lat, nasza drużyna została mistrzem Rosji w swojej grupie wiekowej. Jednak później urosłem aż o 12 centymetrów i wtedy rozstałem się z piłką. Sędziować w siatkówce zacząłem w wieku ok. 13-14 lat. Tata zabierał mnie na treningi drużyny SKA, której przewodniczył, a ja jemu pomagałem. Wtedy znałem już wszystkich najlepszych arbitrów w Rosji, których starałem się naśladować. Oni mnie też znali, ale bardziej jako syna Zenowicza, a nie sędziego. W wieku 17 lat tata zdecydował, że powinienem na poważnie zająć się siatkówką, a ja doszedłem do wniosku, że podoba mi się to, co robię. W latach 1983-1985 grałem jeszcze w SKA w pierwszej lidze mistrzostw ZSRR. Praktyka i ogranie na przełomie sześciu lat – cztery w instytucie i dwa w wojsku – bardzo wiele mi dały. Mając 25 lat, sędziowałem już mistrzostwo kraju w pierwszej lidze.

A kiedy debiutował pan na arenie międzynarodowej?

W 1994 roku, w maju, na turnieju w Chinach. Zostałem wtedy włączony do delegacji na turniej najsilniejszych żeńskich reprezentacji świata, kiedy to Nikołaj Wasiliewicz Karpol zabrał drużynę w eksperymentalnym składzie. W turnieju brały udział Chiny, Kuba i Brazylia – wtedy najsilniejsze reprezentacje. To tam zapracowałem sobie na tytuł międzynarodowego sędziego.

W oficjalnych olimpijskich dokumentach zapisane są dane każdego sędziego – ile poprowadził meczów na międzynarodowej i narodowej arenie. U pana w Londynie było 954 „krajowych” meczów i 335 międzynarodowych. Naprawdę prowadzi się aż tak dokładne statystyki?

– Oczywiście. Rosyjskie kolegium sędziów co roku wysyła dane do CEV. Ale prowadzę jeszcze swoją własną statystykę sędziowanych przeze mnie meczów, zarówno tych w kraju, jak i za granicą.

Jaka jest różnica pomiędzy międzynarodowym sędzią a arbitrem FIVB?

– Różnica polega na tym, że aby zostać sędzią FIVB, trzeba spełnić o wiele wyższe wymagania, takie jak na przykład określoną liczbę sędziowanych meczów, które należą do tych ‘trudnych’ i ‘średnich’, czyli igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata, Puchar świata, finały Ligi Światowej i Grand Prix czy finały Ligii Mistrzów. W tej chwili nie ma więcej niż 15 arbitrów z ramienia FIVB. Międzynarodowym sędzią zostałem w 1995 roku, a sędzią FIVB w 2000.

W pańskim zawodzie nie można mieć na pewno priorytetów.

– Nie można. Nigdy nie wiadomo, kiedy zostanę wyznaczony do poprowadzenia meczu, kto będzie moim pomocnikiem. Nie istnieje coś takiego jak para sędziowska. Rzadko kiedy dwóch sędziów sędziuje więcej niż dwa mecze razem. Zazwyczaj arbitrzy się zmieniają – raz jesteś głównym sędzią, a raz pomocnikiem. Będąc wyznaczonym do poprowadzenia meczu, zaczynasz przypominać sobie charakterystykę gry danej drużyny, analizujesz taktykę gry.

Czy zdarzyły się w pana karierze kuriozalne sytuacje?

– Tak, chociaż tego, co mi się przydarzyło, nie można nazwać kuriozalną sytuacją. W 1998 roku podczas mojego debiutu na mistrzostwach świata Pan Halvey z Węgier wyznaczył mnie do poprowadzenia spotkania Chorwacja – Włochy. Był to ważny mecz, ale nietrudny do sędziowania. Problemem był fakt, że w chorwackiej drużynie występowały cztery rodaczki – Kirillova, Sidorenko, Czebukina i Liechtenstein. Włoszkom się to nie spodobało. I mimo że nie było do mnie z tego powodu pretensji, Angiolino Figon – obecny trener Uralu Ufa, wtedy pracujący z reprezentacją swojego kraju, złożył oświadczenie, że podobne sytuacje nie powinny już więcej mieć miejsca.

Ostatnie pytanie – jak zostać Zenowiczem – arbitrem FIVB?

– Nie jest to łatwe. Nie można „wyprodukować” masy wysoko wykwalifikowanych arbitrów. Przede wszystkim trzeba się w 100% poświęcić swojemu zadaniu, lubić siatkówkę i dobrze znać jej zasady gry. Należy być również uczciwym, obiektywnym, życzliwym i solidnym człowiekiem, w żadnym razie zawistnym. Oprócz tego należy kierować się profesjonalizmem.

 

źródło: championat.ru, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved