Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Piotr Orczyk: Jesteśmy na siebie wściekli

Piotr Orczyk: Jesteśmy na siebie wściekli

fot. archiwum

W ostatnim meczu grupowym mistrzostw Europy juniorów Polska przegrała z Rosją. Polacy zajęli trzecią  lokatę w grupie i zagrają o miejsca 5-8. - Byliśmy gotowi na walkę o każdą piłkę, o każdy punkt, ale Rosjanie byli lepsi - powiedział Piotr Orczyk.

Nie udało się pokonać Rosjan w ostatnim meczu fazy grupowej. Ostatecznie zajęliście trzecie miejsce w grupie. Pozostał wielki niedosyt po tym spotkaniu, prawda?

Piotr Orczyk: – Dokładnie, pozostaje wielkie niedosyt. Graliśmy ostatni mecz dnia, więc przed spotkaniem wszystko było jasne – musieliśmy wygrać za trzy punkty, jeżeli chcieliśmy zagrać w półfinale imprezy. Byliśmy gotowi na walkę o każdą piłkę, o każdy punkt, ale Rosjanie byli lepsi i już po trzecim secie przekreślili nasze marzenia o medalu. Jesteśmy na siebie wściekli, że nie wykorzystaliśmy swojej szansy… Teraz pozostaje nam walka o piątą lokatę i zrobimy wszystko, żeby ten cel osiągnąć, najlepiej rewanżując się Rosjanom w ostatnim meczu mistrzostw.

Po wygranym drugim secie odżyły nadzieje, że mecz można jeszcze wygrać za trzy punkty, które dawały szansę na awans do półfinału. Jednak trzecia partia przekreśliła wasze plany. Czego zabrakło w tym trzecim secie?



Ciężko mi teraz stwierdzić, co miało decydujące znaczenie w tej trzeciej partii. Na pewno zabrakło trochę spokoju w naszej grze. My byliśmy w takiej sytuacji, że musieliśmy wygrać, a Rosjanie mogli. Być może to uniemożliwiło nam granie swojej siatkówki. Z kolei rywale nie mieli nic do stracenia. Posyłali w nas bardzo trudne zagrywki, z którymi często nie dawaliśmy sobie rady. W konsekwencji musieliśmy grać na wysokiej, sytuacyjnej piłce, co nie wychodziło nam najlepiej. Po trzecim secie wiedzieliśmy już, że „wypadamy” z fazy medalowej, ale nie poddaliśmy się. Chcieliśmy wygrać przede wszystkim dla naszych wspaniałych kibiców licznie zgromadzonych na naszym meczu. Niestety, to się nam nie udało, ale jesteśmy im wdzięczni, że zostali z nami do końca i nas dopingowali. Wiemy, że poniekąd zawiedliśmy ich oczekiwania, ale naprawdę daliśmy z siebie sto procent i mamy nadzieję, że nadal będą nas tak gorąco wspierali przez ostatnie dwa mecze turnieju.

Wracając jeszcze do drugiego seta. Przy stanie 26:26, potem 27:26 stałeś w polu serwisowym. Od twojej zagrywki zależało zachowanie szans na dalszą grę. Co wtedy myślałeś?

Szczerze mówiąc, nic szczególnego. Chciałem po prostu trafić pomiędzy dwóch przyjmujących, aby im utrudnić odbiór. Za pierwszym razem mi się to nie udało, ale świetnie w bloku zareagował Bartek Krulicki i mieliśmy piłkę setową. Druga zagrywka była już zdecydowanie lepsza. Udało mi się zagrać asa i wygraliśmy. Starałem się nie myśleć o tym, że gramy bardzo ważną końcówkę, bo to na pewno by mi nie pomogło.

Nie udało się wam awansować do półfinału, ale turniej trwa dalej i zagracie jeszcze spotkania o miejsca 5-8. Jest zatem jeszcze o co walczyć.

To prawda, turniej trwa dalej. W piątek mamy dzień przerwy, nie trenujemy, bo mimo że skończyliśmy mecz niewiele przed północą, organizatorzy ustawili nam trening na 9 rano. Będziemy więc mieli dużo czasu na odsapnięcie i oczyszczenie głów. Od soboty wkraczamy już w decydującą fazę turnieju i musimy teraz skupić wszystkie swoje myśli właśnie na tym. Ostateczne miejsce w tym turnieju ma znaczenie w późniejszym rozstawieniu drużyn w losowaniu grup do eliminacji mistrzostw świata juniorów, dlatego też walka o jak najwyższą lokatę ma dla nas ogromne znaczenie. Liczymy również na naszych kibiców, że nadal będą tak chętnie przychodzili na nasze mecze, bo trzeba to podkreślać na każdym kroku – doping mamy niesamowity.

Autor: Katarzyna Porębska

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved