Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Siergiej Tietiuchin: Dobrze, że nie zagraliśmy w Final Six LŚ

Siergiej Tietiuchin: Dobrze, że nie zagraliśmy w Final Six LŚ

fot. archiwum

Siergiej Tietiuchin to pięciokrotny uczestnik igrzysk olimpijskich, a zarazem legenda rosyjskiej siatkówki. Człowiek, bez którego trudno wyobrazić sobie kadrę Rosji, po sukcesie w Londynie kończy reprezentacyjną karierę.

Dopiero po kilkunastu latach gry w Sbornej zdobył złoty medal najważniejszej imprezy czterolecia. Przygotowania do igrzysk nie były łatwe. Wielu zawodników zmagało się z urazami, dlatego część drużyny musiała trenować indywidualnie. Mimo tych trudności rosyjskim graczom udało się stanąć na najwyższym stopniu podium w Londynie. – Ogromna w tym zasługa całego sztabu szkoleniowego. Władimir Alekno stworzył dobry proces treningowy. Pomagali wszyscy, lekarze i masażyści. To wiele znaczy, kiedy każdemu przyświeca ten sam cel – opowiada Tietiuchin.

Kapitan reprezentacji Rosji nie przejmował się uwagami krytyków przed igrzyskami. – Zawsze, nawet w przypadku powodzenia, znajdą się ci, którym coś się nie podoba. Do różnego rodzaju publikacji odnoszę się spokojnie. Można nawet powiedzieć, że obojętnie. Najważniejszym wskaźnikiem jest wynik i my go osiągnęliśmy. Na pewno chcieliśmy wypaść lepiej w Lidze Światowej, ale to był okres, w którym mieliśmy wiele urazów. Teraz można powiedzieć: dobrze, że nie znaleźliśmy się w Final Six Ligi Światowej i nie staraliśmy się awansować kosztem dużego wysiłku. Jeśli tak by się stało, to myślę, że nie poszłoby nam tak dobrze na igrzyskach. W Sofii stracilibyśmy wiele sił i nerwów. Byłaby to strata czasu w przygotowaniach do Londynu – uważa siatkarz.

Najbardziej podczas igrzysk Tietiuchina zaskoczyła frekwencja na trybunach podczas meczów siatkówki. – Takiego zainteresowania na turnieju olimpijskim jeszcze nie widziałem. Od samego początku trybuny były pełne. Zazwyczaj podczas poprzednich igrzysk hale były prawie puste – przyjaciele, rodzina, przedstawiciele federacji, trenerzy i garstka kibiców z krajów, które rozgrywały swoje mecze. W Londynie nawet mecze grupowe zgromadziły komplet publiczności. Bardzo dobrze grało się przy pełnej hali – mówi Tietiuchin.



Doświadczonego reprezentanta Rosji na trybunach Earls Court wspierała także rodzina. – W Londynie była moja małżonka i dwóch przyjaciół. Już wcześniej doszli do wniosku, że przyjadą tylko na mecze półfinałowe i finał. Byli przekonani, że zagramy o złoto – opowiada rosyjski zawodnik.

Mimo złego początku finałowego spotkania z Brazylią, Tietiuchin nie przestał wierzyć w zwycięstwo. – Miałem przeczucie, że w pewnym momencie wszystko się zmieni. Może podpowiadała mi intuicja (śmiech). Kiedy wyszliśmy na mecz, bardzo pragnęliśmy wygranej. To nas w jakimś stopniu zdusiło. Przez pierwsze dwie partie obserwowaliśmy, jak pięknie grają Brazylijczycy – komentuje reprezentant Sbornej.

Na pytanie, czy czuje się bohaterem, zawodnik Lokomotivu Biełgorod odpowiada przecząco. – To jest dyscyplina drużynowa. Wszyscy włożyli ogromny wysiłek w to zwycięstwo. Nasi statystycy chodzili z podkrążonymi oczami. Masażyści, którzy mieszkali poza wioską, kilka razy dziennie jeździli do nas, żeby zrobić masaż. Trzeba wspomnieć nie tylko o tych, którzy byli w Londynie. To zasługa wszystkich – graczy biorących udział w przygotowaniu do sezonu, siatkarzy występujących na poprzednich igrzyskach, wszystkich trenerów pracujących z reprezentacją. Także klubowi trenerzy mieli ogromny wkład w zwycięstwo. Każdy dołożył swoją cegiełkę – kończy Tietiuchin.

źródło: championat.com, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved