Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Władimir Alekno: Już wiem czy zostanę w reprezentacji Rosji

Władimir Alekno: Już wiem czy zostanę w reprezentacji Rosji

fot. archiwum

W ciągu roku Władimir Alekno zdobył cztery tytuły. Były zwycięstwa Sbornej w Lidze Światowej i Pucharze Świata. 12 sierpnia to dzień, w którym 45-letni trener sięgnął po olimpijskie złoto. Nie można zapomnieć też o triumfie w Lidze Mistrzów z Zenitem Kazań.

Opiekun Rosjan bardzo spokojnie podchodzi do sukcesów. – Po większym zastanowieniu nic szczególnego się nie wydarzyło. Co prawda dziennikarze stale przypominają co znaczy dla kraju zwycięstwo na igrzyskach, ale ja pochodzę do tego na spokojnie. Rozpocząłem już pracę w Zenicie i idę dalej.

Zapytany o krytykę, która spotkała go przed igrzyskami, trener odpowiada, że podchodził do niej z dystansem. – U nas każdy twierdzi, że zna się na sporcie i gdybym zwracał uwagę na opinię tak zwanego specjalisty, żyłoby mi się dużo trudniej. Po zdobyciu złota w Londynie naturalnie wszyscy zaczęli składać życzenia. Nie rozpamiętywałem wtedy kto wcześniej mnie krytykował. Jeśli życzenia były szczere, to je przyjmowałem, na przykład od Giennadija Szypulina (były szkoleniowiec Sbornej – przyp. red.) będącego na miejscu w Londynie.

Alekno tonuje także opinie, że aktualnie to Rosja dominuje w siatkówce mężczyzn. – Jeszcze pięć lat temu Brazylia była maszyną do wygrywania. Jedni w meczach przeciwko temu zespołowi poddawali się bez walki, inni próbowali walczyć, ale koniec końców i tak przegrywali. Na dzień dzisiejszy możemy grać z Brazylią jak równy z równym. Czy jesteśmy silniejsi? Pytanie filozoficzne, chociaż oczywiście wszyscy patrzą na wynik uzyskany w Londynie.



Rosjanie już w fazie grupowej igrzysk stoczyli pojedynek z Canarinhos, który przegrali dość gładko 0:3. Dwa pierwsze sety finałowego meczu Rosja – Brazylia miały podobny przebieg. – Gdybyśmy nie przestawili Michajłowa i Muserskiego, to też przegralibyśmy w trzech partiach. Po drugim secie zrozumiałem, że muszę wprowadzić jakieś zmiany. Świadomie podjąłem ryzyko. Teraz łatwo jest powiedzieć, że to wpłynęło na los finału. Gdyby się jednak nie udało, to wy, dziennikarze, nie zostawilibyście na mnie suchej nitki – opowiada.

To jednak nie było pierwsze tak zaskakujące rozwiązanie rosyjskiego szkoleniowca. Sięgnijmy pamięcią kilka miesięcy wstecz, do meczu o złoty medal Ligi Mistrzów pomiędzy Skrą Bełchatów a Zenitem Kazań. W czwartej partii przy piłce meczowej dla bełchatowian Alekno wziął dwa czasy, po których zagrywkę popsuł Mariusz Wlazły. Zenit przechylił na swoją stronę ten set, a następnie także tie-breaka, pieczętując triumf w całych rozgrywkach. – W meczach na najwyższym poziomie rozpisanie przeciwnika jest na tyle doskonałe, że czasami druga drużyna wie o twoich zdolnościach więcej niż ty sam. Istnieją różne oprogramowania komputerowe, a w kadrach klubowych czy reprezentacyjnych znajduje się po kilku analityków. Gdy grają ze sobą dwie silne drużyny trudno jest zwyciężyć bez jakichś niespodziewanych decyzji. Oczywiście nie zawsze się one udają – stwierdza Alekno.

Szkoleniowiec Sbornej nie ma wątpliwości, jak wielki wkład w mistrzostwo olimpijskie miał Siergiej Tietiuchin. – Nikt nie zastanawiał się czy powinien być w drużynie na igrzyska. Nawet jeśli coś w jego grze by nie wychodziło, Siergiej był dla nas ważny nie tylko na boisku, ale także poza nim. Przypomnijcie sobie pierwsze mecze Pucharu Świata z Włochami czy USA. W Londynie podczas finałowego meczu on także był kluczowym zawodnikiem. Kiedy przegrywaliśmy 19:22 w trzecim secie z Brazylią, to właśnie w tym momencie Siergiej zdobył najważniejsze punkty kiedy wszedł w pole zagrywki. Niektórzy mówią, że dokonał cudu. Dla mnie to nic dziwnego – on tysiące razy ratował tak sety i mecze! To on zaczął odwracać losy finałowego pojedynku – mówił.

Alekno dodaje, że bez Tietiuchina Rosja nie sięgnęłaby po złoto w Londynie. – Myślę, że zdobylibyśmy medal innego koloru.

Przygotowania do igrzysk dla Rosjan nie były łatwe ze względu na kontuzje kluczowych zawodników. – Na zgrupowaniu w Anapie nieobecni byli Tietiuchin oraz Wołkow, który miał uraz kolana. Butko także miał problemy z kolanem, dlatego opuścił ostatnią rundę Ligi Światowej. Grankin nie pojechał na Puchar Świata i dostał się do składu na ostatnią chwilę. Dopiero pod koniec zgrupowania Chtiej zaczął skakać. Ci wszyscy to gracze podstawowej szóstki – wylicza Alekno, podając powody, dlaczego tylu zawodników odnosi urazy.  – W naszym kraju wszyscy kładą nacisk na wynik. Wszystkim potrzebne są zwycięstwa, zarówno klubom, jak i reprezentacjom. Na igrzyskach było dwanaście zespołów, wszyscy chcą złoto. W lidze rosyjskiej wszyscy pragną pokonać Zenit. Siatkarze to przede wszystkim ludzie, a my traktujemy ich jak maszyny. Powinniśmy zastanowić się, dlaczego nasi kadrowicze w wieku 25 lat mają już za sobą poważne operacje. Dlaczego nie awansowaliśmy do Final Six Ligi Światowej? Nie dlatego że nie chcieliśmy, dlatego że nie zdążyliśmy dojść do siebie po ligowym sezonie!

Nie wiadomo jeszcze, kiedy do gry wróci Aleksander Wołkow. Środkowy reprezentacji Rosji już od dłuższego czasu zmaga się z kontuzją. – Niezależnie od metody leczenia chrząstki, Wołkowa na boisku w tym roku już nie zobaczymy. To cena igrzysk – relacjonuje szkoleniowiec. – Zaraz po powrocie z Londynu operację przeszedł Butko. Być może operacja czeka też Michajłowa, który ma problemy ze stawem skokowym – dodaje.

W Londynie wielu ekspertów zaskoczyła bardzo dobra postawa Bułgarów, których przed igrzyskami opuścili m.in. Kazijski i trener Stojczew. – Kiedy graliśmy z nimi już na miejscu sparingowy mecz, rozmawiałem z Władimirem Nikołowem, który powiedział: Przyjechaliśmy tutaj jak turyści. Wtedy wiedziałem, jak bardzo będą niebezpieczni. Grać pod presją i bez prawa do błędu, a grać, ciesząc się siatkówką, to całkowicie dwie różne rzeczy. My nigdy nie graliśmy bez presji. No chyba że w ostatnim meczu Pucharu Świata z Polską, kiedy prowadziliśmy 2:1 i mieliśmy gwarantowane pierwsze miejsce.

Nawiązując do klubowych spraw, Alekno zdradza także kulisy niedoszłego transferu Kubańczyka Osmany Juantoreny do Zenitu Kazań. – Kiedy podpisaliśmy z nim kontrakt „2+1″ za porozumieniem stron, w ostatniej chwili prezydent włoskiego klubu nie chciał oddać swojego gracza. Tłumaczyliśmy się, że umowa jest już podpisana. Okazało się, że człowiek, który walczy we włoskiej siatkówce z zawyżonymi płacami, mimo kryzysu gospodarczego zaproponował Juantorenie 750 tysięcy euro za rok. Różnica w propozycjach Trentino i Zenitu nie była duża, więc kubański zawodnik wolał zostać we Włoszech. FIVB w takich przypadkach zawsze jest po stronie gracza.

Człowiek, który po 32 latach przerwy doprowadził Rosję do olimpijskiego złota, nie chce zdradzać, czy dalej będzie pracować z kadrą. – Decyzję już podjąłem. Do czasu rozmowy z kierownictwem federacji nie chcę jej rozgłaszać. Co do przyszłości reprezentacji, to na pewno nastąpi zmiana pokoleniowa. Tietiuchin i Chtiej niedługo zakończą występy w drużynie narodowej. Ze środkowymi sytuacja jest stabilna. Na przyjęciu zawodników mamy, trzeba tylko z nimi pracować: Ilinych, Biriukow, Rodiczew, Bierieżko, Siwożelez… i Spiridonow, jeśli tylko nic złego do głowy mu nie przyjdzie, jest gotów grać w reprezentacji – kończy Alekno.

źródło: inf. własna, sport-express.ru

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved