Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Grzegorz Fijałek: Przezwyciężyłem samego siebie

Grzegorz Fijałek: Przezwyciężyłem samego siebie

fot. archiwum

Kolejny WT w Starych Jabłonkach przeszedł do historii. W cieniu rywalizacji na boiskach rozgrywała się inna walka. - Grałem z kontuzją, przezwyciężyłem samego siebie. Na jednej nodze, ale na pewno bym zagrał - o walce i mobilizacji mówił Grzegorz Fijałek.

Zakończyliście tegoroczne rozgrywki w Starych Jabłonkach na etapie ćwierćfinałów. Po raz kolejny przeszkodą nie do przejścia okazali się Amerykanie Rogers/ Dalhausser. O ostatecznym wyniku zadecydowały jednak niuanse…

Grzegorz Fijałek: Zawsze jest tak samo i powoli brak słów. Gramy z nimi fantastycznie, a zawsze to oni wygrywają. Z takim rywalem trzeba zagrać perfekcyjnie w ataku. Ja grałem dobrze, może nawet bardzo dobrze, ale nie było tej perfekcji. Były siły, koncentracja, a zaważyły złe decyzje w nieodpowiednich momentach. Spodziewaliśmy się co prawda, że rywale postawią nam kilka bloków, bo grając przeciwko temu duetowi zawsze tak jest. Szkoda tej szansy, walczyliśmy całym sercem, ale i tak się cieszę bo przezwyciężyłem samego siebie. Grałem z kontuzją, teraz czas na trochę przerwy i regenerację.

W trakcie rywalizacji mimo woli myśli o kontuzji powracały?



Kiedy gra się pół roku z bólem, zaciskając zęby, to gdzieś w podświadomości na pewno zostawało. W takich sytuacjach albo mniej się skacze, albo po prostu coś nie wychodzi i z pewnością w jakimś stopniu to zaważyło. Nie będę się jednak tłumaczył, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Grałem, bo tego chciałem i cieszę się, że ostatecznie zajęliśmy tak wysokie miejsce.

Przed startem turnieju nie miałeś więc wątpliwości czy wziąć udział w tegorocznej edycji?

– Przed taką publicznością nie było nad czym się zastanawiać. Choćby na jednej nodze, ale na pewno bym zagrał.

Na najwyższym stopniu podium WT w Starych Jabłonkach stanęli Łotysze, eliminując po drodze m.in. duet faworytów Emanuel/Alison. Możemy mówić o rewelacji turnieju?

– Chłopaki (Smegdins/Plavins – przyp. red.) już na igrzyskach olimpijskich wywalczyli brąz, więc pokazali, że już teraz należy ich zaliczać do światowej czołówki. Osobiście całym sercem byłem jednak za Amerykanami (Rogers/Dalhauser – przyp. red.), mieli dużego pecha w Londynie, 9. miejsce musiało być dla nich porażką, wiemy jak to boli.

Koniec sezonu to czas podsumowań. Przy wracających problemach, tegoroczne rozgrywki możecie uznać za udane?

– Cieszę się tylko z tego, że udało mi się dokończyć ten sezon, że potrafiłem walczyć, grając z takim bólem i kontuzją. To wszystko co było, kolejne wygrane czy przegrane, także 5. miejsce w Londynie, nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Liczy się tylko to, że potrafiłem walczyć i grać o każdą piłkę.

Jakie są dalsze plany Grzegorza Fijałka?

– Leczenie, odpoczynek i stopniowy powrót do treningu.

* W Starych Jabłonkach rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved