Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME juniorek, gr. I: Wygrana Turczynek, Słowenek i Serbek na początek

ME juniorek, gr. I: Wygrana Turczynek, Słowenek i Serbek na początek

fot. archiwum

Reprezentantki Turcji pokonały w pierwszym spotkaniu na mistrzostwach Europy juniorek siatkarki z Belgii. W drugim meczu po zaciętym, pięciosetowym boju Słowenki pokonały Słowaczki. W ostatnim pojedynku Serbki w trzech setach pokonały Francję.

Zgodnie z przewidywaniami reprezentacja Turcji nie zawiodła i w meczu otwarcia 3:1 pokonała reprezentację Belgii. To spotkanie miało również polski akcent. Drugim arbitrem zawodów była Agnieszka Michlic, sędziująca mecze PlusLigi i PlusLigi Kobiet. Rywalki biało-czerwonych z meczów sparingowych w Giżycku rozpoczęły spotkanie bardzo odważnie, wychodząc po pierwszych akcjach na prowadzenie 4:1. Gospodynie turnieju, będące mistrzyniami świata 2011 roku, szybko opanowały nerwy, doprowadzając do wyrównania (5:5), a po pierwszej przerwie technicznej zaczęły przejmować inicjatywę w meczu. Kiedy siatkarki znad Bosforu odskoczyły na pięć oczek (12:7), o czas poprosił szkoleniowiec Belgii, Julien van De Vyver, ale będące na fali rywalki nie zwalniały tempa. Dopiero przy stanie 20:13 Turczynki za bardzo się rozluźniły. Ich przewaga zaczęła gwałtownie topnieć. Gökhan Edman próbował dokonywać zmian, brał też przerwę dla zespołu, jednak na efekty musiał poczekać do stanu 20:17. wówczas w ekipie Belgii „zacięły się” tryby i ich przeciwniczki zaczęły zwiększać dystans, wygrywając ostatecznie 25:19.

Druga parta nie miała większych emocji. Zespół z Turcji już na początku seta wypracował dwupunktową przewagę, utrzymując niemal do końca kilkupunktowy dystans do rywalek. Przy stanie 21:16 Lorenę Cianci zastąpiła Sofie Hawinkel, a na parkiecie ponownie powtórzyła się historia z premierowej odsłony meczu. Turczynki, będąc myślami przy kolejnej partii, ponownie się rozluźniły, a na tablicy wyników ze stanu 21:16 błyskawicznie zrobiło się 21:19. Zespół Gökhana Edmana i tym razem wyszedł obronną ręką, zwyciężając 25:20.

Najwięcej emocji było w partii numer trzy. W niej prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Wydawać się mogło, że lepiej w seta wyszły miejscowe, które narzucając swój rytm gry, prowadziły dwoma punktami do stanu 6:4. Szybko przebudził się zespół z Beneluxu, najpierw odrabiając straty (6:6), a następnie odskakując na trzy oczka (11:8). Mistrzynie świata kadetek z 2011 r. i tym razem zdołały się podnieść, wyrównując na 11:11 i wychodząc na dwupunktowe prowadzenie (14:12), jednak na drugiej przerwie technicznej inicjatywa była po belgijskiej stronie (16:14). Nie był to jednak koniec emocji, bo miejscowe rzuciły się w pogoń za przeciwniczkami, mając nawet piłkę meczową (24:23). W końcówce więcej zimnej krwi zachowały Belgijki, wygrywając na przewagi 27:25.



Zespół Juliena van De Vyvera, uskrzydlony zwycięstwem w poprzedniej osłonie meczu, w czwartym secie szybko wypracował trzypunktową zaliczkę (5:2), ale przewaga drużyny z Belgii utrzymywała się jedynie do stanu 5:4, później na boisku dominował tylko zespół z Turcji, nieco podrażniony porażką z trzeciej partii.

Turcja – Belgia 3:1
(25:19, 25:20, 25:27, 25:17)


Blisko 150 minut trwał pojedynek pomiędzy juniorkami Słowenii i Słowacji. Te drugie przed rozpoczęciem mistrzostw bardzo liczyły na awans do strefy medalowej. Podczas inauguracji turnieju ich plany zweryfikowały młode Słowenki, które rozpoczęły spotkanie z wysokiego „C”, prowadząc 6:1, jednak po pierwszej przerwie technicznej ich przewaga stopniała do zaledwie jednego punktu (8:7). Kiedy wydawało się, że podopieczne Ewy Kosekovej „weszły” już w mecz, rywalki ponownie zaczęły uciekać, odskakując na 13:7, a następnie na 17:9. Siatkarki ze Słowenii do końca kontrolowały już seta, pewnie zwyciężając 25:16.

Po zmianie stron początkowo oba zespoły szły punkt za punkt. Dopiero od stanu 4:4 zaczęła się zarysowywać coraz wyraźniejsza przewaga Słowaczek, które prowadziły pięcioma punktami (10:5, 12:7). Rywalki nie dawały za wygraną, zmniejszając stratę do zaledwie jednego oczka (11:12), a jeszcze przed drugą przerwą techniczną wyrównując stan punktowy na 15:15. Nasze południowe sąsiadki dwukrotnie uciekały Słowenkom na dwa punkty, jednak te za każdym razem doprowadzały do remisu (19:19, 21:21). Kiedy zapowiadało się na zaciętą końcówkę, z zespołu Bruno Najcicia „uszło powietrze”, dzięki czemu Słowaczki doprowadziły w meczu do remisu 1:1.

W trzeciej partii reprezentantki Słowacji poszły za ciosem i już na początku seta uzyskały poważną zaliczkę punktową (7:2), której jednak nie utrzymały zbyt długo. Słowenki szybko wróciły do gry, odrabiając straty przy stanie 10:10, a następnie, będąc wyraźnie na fali, prowadziły 15:11. Jedak przed przerwą techniczną był już remis, po którym coraz skuteczniejsze na siatce były siatkarki Ewy Kosekovej. Słowaczki zdobyły osiem punktów z rzędu, prowadząc 23:16, ale chwila rozprężenia sprawiła, że piłkę setową zakończyły przy stanie 25:21.

Zryw Słowenek w końcówce trzeciego seta przedłożył się również na ich postawę w następnej odsłonie meczu. W niej podopieczne Bruno Najcicia od początku do końca nadawały ton wydarzeniom na boisku. Do stanu 14:12 utrzymywała się dwupunktowa przewaga siatkarek z najbardziej górzystego kraju Europy. Po drugiej przerwie technicznej Słowenki zaczęły uciekać rywalkom, pewnie wygrywając 25:17.

W tie-breaku oba zespoły grały punkt za punkt, jednak przy zmianie stron Słowenia miała cztery punkty przewagi (8:4). Kiedy wydawało się, że przy stanie 11:7 jest już po meczu, w pogoń za przeciwnikiem rzuciły się Słowaczki, zbliżając się do stanu 12:13, ale dwa kolejne punkty należały już do rywalek, które wygrały „seta prawdy” 15:12.

Słowenia – Słowacja 3:2
(25:16, 21:25, 21:25, 25:17, 15:12)


Spotkanie jednych z faworytek turnieju, Serbek z Francuzkami, na początku nie wyglądało, jakby miało się zakończyć w trzech setach. Zespoły walczyły praktycznie punkt za punkt, a na pierwszej przerwie technicznej różnica wynosiła tylko punkt na korzyść siatkarek z Serbii. Po powrocie na parkiet sytuacja wcale nie uległa zmianie, Francuzki się nie poddawały, chociaż młodym zawodniczkom trenera Ratko Pavlicevicia udało się na drugim czasie technicznym zbudować dwupunktową przewagę. W dalszej części seta przewaga Serbek zaczęła się jednak zarysowywać (21:17), a Francuzki miały w tej końcówce praktycznie niewiele do powiedzenia.

Druga część meczu rozpoczęła się podobnie. Na pierwszą przerwę techniczną z jednym punktem w zapasie zeszły Serbki. Różnica w porównaniu z setem poprzednim polegała na tym, że Francuzki szybciej traciły do rywalek już kilka punktów, bowiem już na drugim regulaminowym czasie przegrywały 12:16. Serbki grały na bardzo dużym poziomie koncentracji, kontrolowały wydarzenia na boisku i spokojnie utrzymywały swoje prowadzenie (21:16). W dalszej części seta pozwoliły swoim rywalkom zdobyć zaledwie jeden punkt.

W trzecim secie, można powiedzieć zgodnie z tradycją, na pierwszej przerwie technicznej Serbki prowadziły 8:7. Po powrocie na parkiet po raz kolejny wrzuciły wyższy bieg, krok po kroku budowały przewagę i wkrótce tablica pokazywała już wynik 16:10. Serbki pewnie zmierzały po wygraną, nie pozwoliły odebrać sobie tak bezpiecznej przewagi i doprowadziły mecz do zwycięskiego końca. Można powiedzieć, że o ich zwycięstwie w dużej mierze zadecydowała dobra gra w bloku, gdzie zatrzymały w ten sposób 10 ataków rywalek, przy zaledwie 2 blokach Francuzek. Najlepiej w swoich ekipach punktowały Safiatou Zongo, która dla Francji zdobyła 9 oczek i Natasa Cikiriz, autorka 13 punktów dla Serbii.

– Teraz musimy się już koncentrować na następnym meczu. Graliśmy dziś dobrze, ale musimy jeszcze poprawić nasz poziom, szczególnie grę w ataku. Francja pokazała dziś duże umiejętności w obronie – powiedział trener Ratko Pavlicevic. – Wciąż potrzebujemy więcej siły i ducha walki na boisku, ale cieszymy się z wygranej. Gratuluję mojemu zespołowi i rywalkom z Francji – dodała kapitan reprezentacji Serbii, Bianka Busa. – Dziś graliśmy przeciwko mocnej serbskiej ekipie. Jestem zadowolony z postawy zespołu, szczególnie ducha walki. Jednakże robiliśmy dużo błędów, szczególnie na zagrywce – powiedział trener reprezentacji Francji Jacques Beraud. – To był dla nas pozytywny mecz. Miałyśmy dobre i złe momenty. Musimy w następnym meczu poprawić serwis – powiedziała Kim Nowak, kapitan reprezentacji Francji.

Francja – Serbia 0:3
(18:25, 17:25, 20:25)

Zobacz również
Wyniki 1. kolejki spotkań oraz tabela grupy I mistrzostw Europy juniorek

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved