Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Bartosz Łosiak: Nie bać się, ryzykować zagrywką i grać śmiało

Bartosz Łosiak: Nie bać się, ryzykować zagrywką i grać śmiało

fot. archiwum

Piotr Kantor i Bartosz Łosiak czwartkową rywalizację zakończyli z kompletem zwycięstw. Wyjście z grupy mamy już pewne, ale trzeba się jeszcze odpowiednio koncentrować. Dążymy do tego, aby wygrać - mówił Bartosz Łosiak.

W swoim drugim spotkaniu fazy grupowej pokonaliście faworytów. Wygrana z duetem Samoilovs/Sorokins poniekąd może być rozpatrywana w kategoriach niespodzianki?

Bartosz Łosiak:Myślę, że możemy mówić o niespodziance, bo Samoilovs/Sorokins są piątą parą w rankingu FIVB. Łotysze byli na pewno faworytami tej rywalizacji, to zawodnicy bardziej doświadczeni i ograni, grający na zawodach z cyklu World Tour już od kilku lat. Można też śmiało powiedzieć, że ten sezon jest dla nich bardzo dobry, bo cały czas grają w turniejach głównych i zajmują od piątego miejsca wzwyż, dlatego tym bardziej ta wygrana cieszy.

Obie partie tego meczu miały podobny przebieg, odrabiając straty, końcówki setów rozstrzygaliście na swoją korzyść. W czym należy upatrywać klucza do sukcesu?



– Dokładnie, w obu setach zaczęliśmy, przegrywając chyba 2:7, 3:7. Powiedzieliśmy sobie, że musimy podjąć ryzyko na zagrywce. Ja ryzykowałem, Piotrek (Kantor – przyp. red.) grał bardziej zagrywką typu flot, która przynosiła też bardzo dobre efekty, bo rywale nie mogli sobie poradzić w przyjęciu. Nasza główna taktyka wyglądała następująco: nie bać się, ryzykować zagrywką i śmiało grać w ataku.

Patrząc na dotychczasowe dokonania rywali, teoretycznie pierwsze spotkanie miało być dla was łatwiejsze.

– Może sam wynik na to wskazywał, ale to był nasz pierwszy mecz, grany tutaj, przed polską publicznością. Dla nas to był ogromny stres, chcieliśmy pokazać się jak najlepiej. Udało nam się wygrać, mamy te dwa zwycięstwa i czekamy na kolejne mecze.

Spotkanie z Austriakami miało też pewien podtekst? W pewnym sensie zrewanżowaliście się za kolegów (Popek/Makowski – przyp. red.)?

– Jak najbardziej możemy mówić o rewanżu. Im się nie udało, my w meczu z Austriakami pomściliśmy Michała i Dawida.

Dotychczasowe mecze rozgrywaliście na boisku głównym. Jako czynnik pozasportowy ten aspekt także ma znaczenie?

– To, gdzie gramy, z pewnością ma duże znaczenie. Tak samo było w środę, kiedy nasza polska para (Popek/Makowski – przyp. red.), rywalizując z Amerykanami (Keenan/Mayer – przyp. red.) na boisku głównym, grała rewelacyjnie. Myślę, że w takich meczach bardzo pomagają nasi kibice. Ta motywacja jest większa i myślę, że to jest główny czynnik przemawiający za tym, żeby grać na tym korcie głównym. Kibice pomagają, my bardziej się staramy i ogólnie są same plusy.

W piątek czeka was jeszcze ostatni mecz rozgrywek fazy grupowej. Awans macie już zapewniony. Można więc spokojniej podejść do tego spotkania?

– Jako jedyni mamy dwa zwycięstwa w grupie, Austriacy jedno, a Łotysze mają za sobą dwie porażki. Także wyjście z grupy mamy już pewne, ale trzeba jeszcze odpowiednio skoncentrować się na tym trzecim meczu, aby go też wygrać. Dążymy do tego, aby wygrać i tego założenia trzymamy się cały czas.

* W Starych Jabłonkach rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved