Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Martyna Wardak: Liczyłyśmy na tie-break

Martyna Wardak: Liczyłyśmy na tie-break

fot. Andrzej Wojciechowski

Do trzech kobiecych par, które dzisiaj rozpoczną zmagania w turnieju głównym w Starych Jabłonkach, nie dołączył żaden polski duet z kwalifikacji. Po meczach zawodniczki czuły gorycz porażki, ale cieszyły się z szansy zaprezentowania swoich umiejętności.

Martyna Wardak i Joanna Wiatr były pierwszymi reprezentantkami Polski, które mogły zaprezentować się mazurskiej publiczności w kwalifikacjach do głównego turnieju Mazury Orlen Grand Slam w Starych Jabłonkach. Polki jednak już w pierwszym swoim spotkaniu stanęły przed nie lada wyzwaniem. Aby awansować do kolejnej rundy eliminacji, biało-czerwone musiały pokonać silny duet z Czech – Bonnerova/Hermannova. Faworytki okazały się lepsze, choć „nasze” reprezentantki ze swojej postawy mogą być zadowolone. Zwłaszcza w pierwszej odsłonie meczu Polki prowadziły wyrównaną walkę i mogły seta rozstrzygnąć na swoją korzyść. Po meczu Martyna Wardak nie ukrywała, że taka postawa jej i koleżanki była zaskoczeniem nie tylko dla przeciwniczek i kibiców. – Mecz był dla nas niespodzianką. Mogłyśmy wygrać z dziewczynami, jednakże troszkę nam zabrakło do tego celu. Szkoda, że pojedynek skończył się w dwóch setach, bo liczyłyśmy na tie-break.

W drugiej partii przeciwniczki dość szybko osiągnęły bezpieczną przewagę. Wszystko układało się po myśli siatkarek zza naszej południowej granicy do stanu 20:13. Wówczas lekko spóźniony zryw nastąpił w obozie biało-czerwonych. Dobry serwis Joanny Wiatr pozwolił Polkom obronić aż pięć meczboli. Po meczu można było zdać sobie pytanie, czy lepsza gra w drugim secie nie mogła nastąpić wcześniej. – Asia (Joanna Wiatr – przyp. red.) dobrze „pociągnęła” zagrywką i dzięki temu udało się trochę punktów odrobić. Szkoda, że tak późno, być może gdyby nasz zryw nastąpił wcześniej, udałoby się wyrównać – podkreśla młodsza z pary Martyna Wardak.

Oba duety nie spisywały się najlepiej w bloku. Punktowych zagrań w tym elemencie zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie siatki było jak na lekarstwo. – Rzeczywiście mało było bloków. Często przeciwniczki obijały mi ręce i na pewno w tym elemencie były braki. Czeszki były w naszym zasięgu i o porażce zadecydowały błędy po naszej stronie – o stwierdzenie przyczyn porażki pokusiła się Martyna Wardak.



Podczas kwalifikacji kobiet zmagania na boiskach w Starych Jabłonkach utrudniał silnie wiejący wiatr. Z punktu widzenia kibiców i dziennikarzy wydawało się, że takie warunki dość mocno dają się we znaki zawodniczkom. Tymczasem odmiennego zdania była po meczu Martyna Wardak. – Wiatr nie przeszkadzał, a momentami nawet pomagał.

Już pierwszego dnia turnieju polskie zawodniczki dopingowała dość spora grupa kibiców. Po raz kolejny zapowiada się zatem wielkie święto siatkówki i całego sportu w Starych Jabłonkach. – Kibice dopisali, a atmosfera była bardzo fajna i myślę, że pozostanie taka do końca turnieju – optymistycznym akcentem zakończyła rozmowę Martyna Wardak.

W drugiej kolejności na boisku centralnym z polskich par pojawiły się Agnieszka Gruczek i Agata Oleksy. Zawodniczki znad Wisły również stanęły przed trudnym zadaniem. Aby znaleźć się w drugiej rundzie eliminacji, Polki musiały pokonać włoski duet – Giombini/Momoli, rozstawiony z numerem 3. Po pierwszym, wygranym przez biało-czerwone secie wydawało się, że niespodzianka jest bardzo blisko. Jednakże rywalki, podrażnione nieudanym początkiem, przejęły inicjatywę na boisku i w kolejnych dwóch setach nie pozostawiły złudzeń, kto jest lepszy w spotkaniu kwalifikacyjnym. Co według Agnieszki Gruczek i Agaty Oleksy okazało się kluczem do postraszenia rywalek? – Grałyśmy na luzie i bawiłyśmy się siatkówką. Rywalki troszkę się zestresowały.

Wysoka porażka w drugiej partii mogła podciąć nieco skrzydła polskiej parze przed decydującą odsłoną meczu. Ale polskie siatkarki z dużą dawką optymizmu przystępowały do decydującej rozgrywki. – Przede wszystkim starałyśmy się zagrać tak jak w pierwszym secie. Skupiałyśmy się nie popełnianiu zbyt wielu własnych błędów, ale przeciwniczki też nie chciały się mylić – podkreślała Agata Oleksy.

Kibice w Starych Jabłonkach przez cały trzysetowy mecz dzielnie swoim dopingiem wspierali polską parę. Takie zachowanie publiczności dodaje skrzydeł zawodniczkom, o czym w rozmowie z dziennikarzami wspomniała Agnieszka Gruczek. – Taka publiczność motywuje, brawa i okrzyki pomagają w grze. Przede wejściem na boisko stresowałyśmy się, ale gdy już weszłyśmy na nie, zapomniałyśmy o tym.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved