Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Lindsey Berg – wyluzowana wojowniczka

Lindsey Berg – wyluzowana wojowniczka

fot. archiwum

Lindsey Berg, podobnie jak cztery lata temu w Pekinie, poprowadzi grę swoich koleżanek w meczu finałowym turnieju olimpijskiego. Amerykańska siatkarka chciałaby zwieńczyć występy w Londynie złotym medalem, gdyż są to jej ostatnie igrzyska w karierze.

Nazwijcie ją Napela i się uśmiechnie. Lindsey Berg, podstawowa rozgrywająca amerykańskiej reprezentacji, zdecydowanie woli swoje drugie imię. To imię pokazuje jej drugą stronę: „Napela”, co znaczy „relaksujące miejsce do życia”. – Moja babcia od strony mamy jest z Hawajów. Uwielbiam moje drugie imię, które od niej dostałam. Bardziej czuję, że jestem Napela niż Lindsey. Nawet powiedziałam moim rodzicom: Lindsey? Nie podoba mi się to imię. O wiele bardziej wolę Napela – mówi siatkarka.

Na boisku Berg jest wojowniczką. Zawsze chwali swoje koleżanki z zespołu, przewodzi drużynie z mądrością i odwagą. Poza boiskiem wraca do swojej hawajskiej natury, którą reprezentuje Napela. Widać to na przykład wtedy, gdy mówi o Włoszech. – Ten kraj dał mi wszystko. Spędziłam tam siedem lat, grając siedem sezonów, które zmieniły moje życie. Zostawiłam tam moje serce. Dojrzałam jako osoba i jako zawodniczka, to mój drugi dom i mam tam przyjaciół, którzy pozostaną nimi na całe życie. To było niesamowite doświadczenie, nigdy nie pomyślałam nic złego o Włoszech.

Zakrawa to na mały paradoks, ale atakującą, która bardzo skorzystała na jej mądrym rozegraniu, jest Sheilla. Grały razem przez trzy lata w Pesaro, a dzisiaj staną naprzeciwko siebie w walce o olimpijskie złoto. Dokładnie taka sama sytuacja miała miejsce w Pekinie, gdzie w wyjściowym składzie wyszła Robyn Ah Mow-Santos, ale od drugiego seta to Berg rządziła na boisku.



Na początku kolejnego cyklu olimpijskiego Lindsey miała problemy z kolanem. Z tego powodu miała przerwę przez cały sezon w 2009 roku, gdyż musiała poddać się operacji. – Przerwa trwała dziewięć miesięcy – wspomina. – Kolano bolało mnie wtedy straszliwie. Udałam się więc do Düsseldorfu, gdzie odwiedziłam doktora Petera Wehlinga, tego samego, który leczył Kobe Bryanta. Nie mogę powiedzieć, na ile to poskutkowało, ale moje kolano jest w porządku, jak na razie żadnego bólu. Nie przejmuję się więc tym, co będzie po sobocie. Jestem za bardzo skoncentrowana na igrzyskach olimpijskich, moich ostatnich zresztą. Pracowałam bardzo ciężko nad budową masy mięśniowej, specjalnie ze względu na moje kolano – mówi.

Siatkarka wraca myślami do Pekinu, gdzie jej drużyna zdobyła srebrny medal po porażce 1:3 z Brazylią. – Pekin był niesamowity, nadal uważam, że grałyśmy powyżej naszych oczekiwań. Ale teraz jesteśmy w Londynie. To inna historia, inna drużyna. Obydwie imprezy pozostaną w moim sercu jako fantastyczne sprawdziany. Jednocześnie Berg nie zgadza się z opinią, że tegoroczny półfinał był spacerkiem. – To nie było takie typowe 3:0. Byłyśmy bardzo skoncentrowane na każdej akcji, ale te dziewczyny były niesamowite. Miały dwupunktowe prowadzenie. Jednak za każdym razem po zdobyciu 20. punktu, my zaczynałyśmy grać perfekcyjnie.

Oprócz obdzielania koleżanek z boiska piłkami, Amerykanka ma jeszcze jedną pasję, która być może nawet zajmie miejsce siatkówki, ponieważ ona sama nie wie, czy będzie kontynuować swoją karierę. – Moda. Kocham ją. Mam plan, by razem z moimi przyjaciółmi otworzyć butik w Los Angeles – zwierza się Lindsey Berg. – Mam wprawdzie oferty gry na przyszły sezon i mi się podobają, ale jeszcze nie jestem pewna. Mogłabym przestać i przejść na siatkarską emeryturę, w 80 procentach jestem na to zdecydowana. Ale ostateczną decyzję podejmę po igrzyskach – deklaruje zawodniczka.

Wracając jeszcze do tematu mody, nie należy zapominać, że Londyn to mekka dla jej koneserów… – No tak, poszłam na dwugodzinne zakupy – przyznaje się Berg – Coś tam kupiłam. Nie martwcie się o moją kartę kredytową, to tylko pieniądze… moje zamiłowanie do mody bardzo mi pomaga. Mamy inne hobby, które może stać się moim zawodem, poza oczywiście sportem, który lubię. Gdy nie jestem na boisku, jest moda, która angażuje moje myśli i jest to też sposób na odświeżenie umysłu. Tak więc jak wracam na trening, to mam za sobą kilkugodzinną przerwę w myśleniu o siatkówce – kończy siatkarka.

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved