Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Sebastian Świderski: Chcę stanąć w obronie naszej kadry

Sebastian Świderski: Chcę stanąć w obronie naszej kadry

fot. archiwum

- Teraz łatwo krytykować siatkarzy i mówić, czego zabrakło w ich grze. Ja jednak nie chcę stawiać ich pod pręgierzem - przyznał w rozmowie z Wirtualną Polską, po przegranym ćwierćfinale igrzysk, 298-krotny reprezentant Polski, Sebastian Świderski.

Ciężko ocenia się przegrane spotkania. Tym bardziej o taką stawkę, w takim momencie i na takim turnieju… Niestety, wynik idzie w świat, a zaprezentowany poziom i podjęta walka w tym momencie przestaje się liczyć – zaznacza Świderski.

Bardzo mi przykro, że w Londynie nie zobaczymy już naszej drużyny, ale wydaje mi się, że już wcześniej coś zrobione było źle. W meczu z Australią widać było, że to nie ta sama drużyna, co przedtem. Z kolei w spotkaniu z Rosją była to walka z samym sobą. Ktoś powiedział, że tylko sami możemy przegrać ten turniej i niestety się to potwierdziło. To nie przeciwnicy z nami wygrali, tylko my obydwa spotkania przegraliśmy – przekonuje asystent trenera Daniela Castellaniego w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle.

Zdaniem Świderskiego, analizując spotkanie ćwierćfinałowe z Rosją, na uwadze trzeba mieć również poniedziałkową porażkę z Australią, która sprawiła, że Polacy nie zajęli pierwszego miejsca w swojej grupie. – Spotkanie z Australią było kluczowe, bo sprawiło, że w ćwierćfinale trafiliśmy na Rosję. Choć z drugiej strony wciąż nie zamykało nam ono drogi do półfinału i ciągle mieliśmy szanse na awans. Wiadomo było, że z Rosją zawsze grało się nam bardzo ciężko, ale dzięki temu drużyna zawsze była dodatkowo zmotywowana – zauważa słynny „Świder” w rozmowie z WP.PL.



Porażka z Australią nie zamykała nam więc bram do strefy medalowej. Teraz, niestety, można już powiedzieć, że na tej bramie została zawieszona kłódka, która zamknęła nam dalszą drogę, przekreślając marzenia o dalszej grze i medalu – obrazowo komentuje.

Mimo słabego występu na igrzyskach w Londynie Sebastian Świderski nie chce szukać błędów w przygotowaniach i grze naszych siatkarzy. – Teraz łatwo ich krytykować i mówić, czego im brakowało. Ja jednak nie chcę stawiać ich pod pręgierzem. Turniej już się dla nich zakończył i wydaje mi się, że dla naszych zawodników jest to wystarczającą karą, bo do Londynu jechali z wiarą, że są w stanie osiągnąć sukces i zdobyć medal igrzysk olimpijskich. Niestety, stało się zupełnie inaczej – mówi 35-latek.

Nie oceniajmy siatkarzy krytycznie, bo to my wynieśliśmy ich na piedestał. To my napompowaliśmy balon, że drużyna ma zdobywać medale i w Londynie będzie to robić. Nie udało się i jest mi przykro z tego powodu, ale nie wbijajmy więcej gwoździ w tę trumnę – dodaje.

Najbardziej zaskakujące na igrzyskach były wahania formy polskich siatkarzy. Udział w turnieju zaczęli od zwycięstwa w dobrym stylu z silnymi Włochami, a fazę grupową kończyli sensacyjną porażką z Australią. – Naprawdę nie wiem, z czego to wynikało. Nie chciałbym gdybać, ponieważ nie jestem przy reprezentacji i nie wiem, jak przeprowadzano cykl treningowy. Trudno mi wnioskować, czego było za dużo, a czego za mało. Tak naprawdę nikt z nas tego nie wie. Wie to jedynie sztab i zawodnicy – podkreśla Świderski.

Chcę jednak stanąć w obronie naszej kadry, bo wyniki, jakie osiągała do tej pory – cztery medale na czterech dużych imprezach – pokazują, że cykl treningowy jak dotąd był dobry. Według mnie czegoś, co było dobre, zmieniać się nie powinno. Ale czy coś rzeczywiście się zmieniło? Tego nie wiem – kończy.

Rozmawiał Michał Bugno, Wirtualna Polska

źródło: wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved