Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > IO: Amerykański finał igrzysk, mistrzynie świata zagrają o brąz

IO: Amerykański finał igrzysk, mistrzynie świata zagrają o brąz

fot. archiwum

Wczorajsza noc była zwieńczeniem wielkiego dnia amerykańskiej siatkówki plażowej. Obie pary reprezentujące Stany Zjednoczone wygrały swoje pojedynki półfinałowe i dziś wieczorem zagrają o złoto igrzysk olimpijskich.

Jako pierwsze do wtorkowych półfinałów przystąpiły mistrzynie olimpijskie z Pekinu i Aten: 35-letnia Misty May-Trenaor i 2 lata młodsza Kerri Walsh. Grające ze sobą od 11 lat weteranki to również trzykrotne mistrzynie świata oraz triumfatorki 39 turniejów z cyklu World Tour. W londyńskim turnieju zostały rozstawione z numerem 3 i jak burza przeszły kolejno przez rozgrywki grupowe, 1/8 oraz 1/4 finału, tracąc w pięciu pojedynkach zaledwie jednego seta. Nic więc dziwnego, że do meczu półfinałowego stawały w roli zdecydowanych faworytek.

Na ich drodze stanęły znacznie młodsze i zdecydowanie mniej doświadczone Chinki Chen Xue (23 l.) i Zhang Xi (27 l.), które pomimo młodego wieku mają już na swoim koncie brązowe medale igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata. Zwyciężczynie trzech tegorocznych turniejów z cyklu SWATCH FIVB World Tour postawiły faworyzowanym Amerykankom bardzo ciężkie warunki, bowiem obie odsłony zakończyły się dopiero po grze na przewagi. Jednak to May-Trenaor i Walsh awansowały do finału, gdzie powalczą o swoje trzecie kolejne mistrzostwo olimpijskie, natomiast Chinkom przyjdzie mierzyć się, podobnie jak przed czterema laty w Pekinie, o brązowy medal.

May-Treanor/Walsh USA [3] – Zhang Xi/Xue CHN [2] 2:0
(22:20, 22:20)




Po zwycięstwie reprezentantek Stanów Zjednoczonych, do drugiego półfinału przystąpiły ich znacznie mniej utytułowane rodaczki: Jennifer Kessy (35 l.) i April Ross (30 l.), które w londyńskim turnieju wcale nie były uznawane za faworytki do medalu. Wprawdzie przez pięć lat wspólnych występów wywalczyły m.in. mistrzostwo świata i jedenaście razy triumfowały w zawodach z cyklu World Tour, ale w tym roku w siedmiu występach tylko raz stanęły na podium, i to na najniższym jego stopniu. Igrzyska olimpijskie to jednak zupełnie inna historia. Rozstawione z numerem 4 Kessy i Ross niemiłosiernie męczyły się w pojedynkach grupowych z niżej notowanymi rywalkami, lecz udało im się awansować do 1/8 finału z pierwszego miejsca. W fazie pucharowej było już znacznie szybciej, łatwiej i przyjemniej, bowiem po dwóch wygranych bez straty seta, pewnie znalazły się w półfinale.

Na ich drodze stanęły te, które wreszcie miały zdobyć olimpijski medal. 29-letnia Juliana Felisberta Da Silva i rok starsza Larissa Franca, bo o nich mowa, grają ze sobą nieprzerwanie od 2004 roku. Mimo iż na swoim koncie mają aż 45 zwycięstw w zawodach World Tour, a także cztery medale mistrzostw świata, w tym złoto wywalczone przed rokiem w Rzymie, to jeszcze nigdy nie stanęły na podium igrzysk olimpijskich. Tym razem miało się to zmienić, bowiem Brazylijki w dziewięciu tegorocznych turniejach, pięciokrotnie sięgały po medale. Rozstawione z numerem 1 Larissa i Juliana w turnieju olimpijskim przebojem wdarły się do półfinału, nie tracąc w żadnym ze spotkań nawet seta. Mało tego, ich najdłuższy mecz trwał raptem 41 minut. Nic więc dziwnego, że to one przystępowały do pojedynku z Kessy i Ross w roli faworytek.

Piaszczyste boiska Londynu położone nieopodal siedziby premiera Davida Camerona szybko jednak zweryfikowały medalowe aspiracje obu duetów. Turniejowa jedynka w pierwszej odsłonie pewnie zwyciężyła 21:15 i triumfalnym krokiem zmierzała do finału. W dwóch kolejnych partiach to jednak Amerykanki pokazały charakter, najpierw zwyciężając 21:19, a później w tie-breaku wygrywając 15:12. – Wszyscy powtarzali amerykańsko-amerykański finał, amerykańsko-amerykański finał. To już za nami. To się dzieje naprawdę. To niesamowite – komentowała na gorąco, tuż po zwycięstwie rozentuzjazmowana Jennifer Kessy. – Jesteśmy koleżankami. Może nie najlepszymi, ale znamy się od czasów liceum. Mamy do siebie duży szacunek, ale już nie mogę doczekać się gry w finale – dodała Amerykanka.

Larissa/Juliana BRA [1] – Kessy/Ross USA [4] 1:2
(21:15, 19:21, 12:15)

Zdecydowanymi faworytkami do złotego medalu są dwukrotne mistrzynie olimpijskie. Londyński turniej jest szczególny zwłaszcza dla May-Treanor, która po tegorocznych igrzyskach zamierza zakończyć karierę. Również bilans spotkań obu duetów jest korzystniejszy dla Misty i Kerri, które zwyciężyły 25 razy, a tylko pięciokrotnie ponosiły porażkę. Kessy i Ross wyrzuciły już za burtę jedne faworytki do medalu, tak więc z niecierpliwością czekamy na dzisiejszy finał, który rozpocznie się o 22:00 polskiego czasu. Dwie godziny wcześniej jednak odbędzie się mecz o trzecie miejsce.

źródło: FIVB, inf. własna, nbcolympics.com

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved