Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > IO M, gr. B: Rosja, USA i Brazylia nie pozostawili złudzeń

IO M, gr. B: Rosja, USA i Brazylia nie pozostawili złudzeń

fot. archiwum

W pierwszym pojedynku w grupie B reprezentanci Rosji nie pozostawili złudzeń co do tego, kto jest lepszy na boisku i pokonali Serbów w trzech odsłonach. Równie pewnie rozprawili się Amerykanie z Tunezyjczykami. Na koniec dnia Brazylijczycy pokonali Niemców 3:0.

Spotkanie było bardzo ważne z punktu widzenia obu zespołów. Serbowie, zdobywając chociażby jeden punkt w pojedynku z reprezentacją Sbornej, mocno przybliżyliby się do zajęcia czwartego miejsca w grupie. Z kolei trzy „oczka” dla podopiecznych trenera Alekny pozwalały im nadal, przynajmniej teoretycznie, myśleć o pierwszym miejscu w grupie B. Początek inauguracyjnej odsłony meczu ułożył się po myśli naszych wschodnich sąsiadów. Skuteczna gra w ataku oraz punktowe serwisy Muserskiego i Apalikowa pozwoliły Rosjanom prowadzić 8:4 na pierwszej przerwie technicznej. Serbowie nie mieli zwłaszcza pomysłu, jak zatrzymać na siatce Maksima Michajłowa. Atakujący Zenitu Kazań raz po raz przedzierał się w pomarańczowe pole rywali, dzięki czemu przewaga jego zespołu powiększała się (14:9). Podopieczni Igora Kolakovica do końca seta nie zmienili obrazu własnej gry, a to skutkowało wysoką porażką w premierowej odsłonie meczu 15:25, którą zakończyła nieudana zagrywka Aleksandra Atanasijevica.

W drugim secie reprezentacja Sbornej również bardzo szybko przejęła kontrolę nad tym, co działo się na boisku. Co prawda Serbowie, wykorzystując dobrą skuteczność w ataku Aleksandra Atanasijevica, objęli dwupunktowe prowadzenie (3:1), ale przy zejściu na pierwszą przerwę techniczną to rywale prowadzili… czterema punktami (8:4). Po powrocie na parkiet, zdobywcy Pucharu Świata w 2011 roku powiększali przewagę. Dwa asy serwisowy Tarasa Chtieja i punktowy blok Nikołaja Apalikowa podwyższył prowadzenie Rosjan do siedmiu „oczek” (15:8). W końcówce seta aktualni mistrzowie Europy wykorzystali rozprężenie jakie wdarło się w szeregi przeciwników. Dobra gra w bloku i na zagrywce pozwoliła Serbom zredukować straty do trzech punktów (20:23). Kolejne dwie piłki należały już jednak do rywali. Nieudany serwis Urosa Kovacevica i „czapa” Nikołaja Apalikowa zakończyły drugą odsłonę pojedynku wynikiem 25:20 na korzyść drużyny rosyjskiej.

Trzecia partia okazała się dla podopiecznych Władimira Alekny przysłowiową formalnością. Punktowe serwisy Nikołaja Apalikowa w połączeniu z wysoką skutecznością na skrzydle Maksima Michajłowa pozwoliły reprezentantom Rosji zbudować sześciopunktowe prowadzenie (8:2). Serbowie, stosując terminologię bokserską, przyjmowali na siebie porcje solidnych ciosów, po których sami nie byli w stanie wyprowadzać skutecznych kontr. Gdy dwa asy serwisowe dołożył Sergiej Grankin, przewaga brązowych medalistów IO w Pekinie urosła do dziesięciu punktów (19:9). Takiego prowadzenia Rosjanie nie byli już w stanie zmarnować i po ataku Tarasa Chtieja mogli unieść ręce w geście triumfu (25:17). Serbowie po porażce 0:3 mogą powoli myśleć już o powrocie do domu. Co prawda mają taką samą ilość punktów jak czwarta w tabeli reprezentacja Niemiec, ale znacznie słabszy bilans setów i małych punktów powoduje, że z rywalizacji serbsko-niemieckiej górą wyjdą nasi zachodni sąsiedzi, bez względu na wynik meczu Niemcy – Brazylia.



Rosja – Serbia 3:0
(25:15, 25:20, 25:17)

Składy zespołów:
Rosja: Apalikow (8), Chtiej (10), Grankin (6), Tietiuchin (3), Muserski (7), Michajłow (18), Obmoczajew (libero) oraz Sokołow, Bierieżko (5), Butko (1) i Ilinich (1)
Serbia: Kovacević N. (3), Petković, Stanković, Nikić (3), Atanasijević (18), Podrascanin (5), Rosić (libero) oraz Kovacević U. (4), Janić (6) i Mitić


W swoim ostatnim meczu grupowym obrońcy tytułu zmierzyli się z reprezentacją Tunezji. Po trudnych i wyczerpujących wcześniejszych potyczkach, spotkanie z afrykańską drużyną miało być swoistą „przystawką” dla podopiecznych Alana Knipe’a przed decydującym pojedynkami o medale w Londynie. Już premierowa partia meczu pokazała, kto będzie rozdawał karty na boisku. Amerykanie, za sprawą dobrej postawy w ataku i bloku Seana Rooneya, prowadzili 8:3 na pierwszej przerwie technicznej. Tunezyjczycy nie potrafili znaleźć sposobu na przedarcie się przez ręce Russella Holmesa, który raz za razem popisywał się skutecznym blokiem. Gdy środkowy Jastrzębskiego Węgla dorzucił do tego również punktową zagrywkę, przewaga jego zespołu wzrosła do ośmiu „oczek” (14:6). Do końca seta obraz gry na parkiecie nie uległ zmianie. To srebrni medaliści tegorocznej edycji Ligi Światowej dyktowali warunki gry i po udanym zbiciu Matthew Andersona mogli cieszyć się z wygrania pierwszej odsłony meczu 25:15.

W drugiej partii siatkarze z Tunezji prowadzili wyrównaną walkę z rywalami do stanu 5:5. Wystarczyły jednak skuteczne serwisy Russella Holmesa i Davida Smitha, by prowadzenie popularnych „Jankesów” bardzo szybko urosło do pięciu „oczek” (13:8). Szkoleniowiec Tunezyjczyków próbował ratować sytuację, dwukrotnie prosząc o czas i przeprowadzając wiele zmian. Decyzje podejmowane przez trenera nie przynosiły jednak skutków, a jego podopieczni z każdą kolejną akcją powiększali swój dystans punktowy dzielący ich od przeciwników (13:20). Ostatecznie Amerykanie pozwolili rywalom tym razem ugrać 19 punktów w secie, którego zakończył skutecznym atakiem Matthew Anderson.

Przed trzecią partią częściej można zadawać było sobie pytanie, czy Tunezyjczycy zdobędą co najmniej 20 punktów, niż czy Amerykanie wygrają pojedynek w trzech setach. Podopieczni Alana Knipe’a bardzo szybko zbudowali dość bezpieczne prowadzenie (8:4). Wystarczyła do tego bardzo dobra gra w bloku Russella Holmesa i skuteczna zagrywka Davida Smitha. Tunezyjczycy ambitnie walczyli o każdy punkt, ale przewaga rywali była niepodważalna we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Nieudane przyjęcie Bilel Ben Hassine’a sprowadziło zespoły na drugą przerwę techniczną (10:16). Krótka przerwa nie wybiła z rytmu reprezentantów USA, którzy wysoką przewagę utrzymali do ostatnich piłek trzeciej odsłony meczu. Po ataku Davida Smitha mistrzowie olimpijscy z Pekinu mogli cieszyć się z wiktorii w secie 25:19 i w całym spotkaniu 3:0. Warty podkreślenia jest również fakt, że trener Knipe oszczędzał swoich kluczowych graczy. Na boisku nie pojawili się m.in. Clayton Stanley czy William Priddy. Amerykanie bez problemu zapisali jednak na swoim koncie komplet punktów, dzięki czemu ukończą zmagania w grupie B na pierwszym miejscu. W środowym ćwierćfinale ich przeciwnikiem będzie reprezentacja Włoch.

USA – Tunezja 3:0
(25:15, 25:19, 25:19)

Składy zespołów:
USA: Anderson (10), Rooney (12), Suxho (1), Holmes (9), McKienzie (17), Smith (8), Lambourne (libero) oraz Lotman (2) i Thornton (2)
Tunezja: Kadhi (5), Karamosly, Ben Slimane, Nagga (4), Hfaiedh (2), Ben Hassine (4), Taouerghi (libero) oraz Moalla (9), Ben Cheikh, Kaabi (8) i Zouari


Ostatnie spotkanie, kończące zmagania grupowe siatkarzy na igrzyskach olimpijskich w Londynie, przypadło w udziale reprezentacjom Brazylii i Niemiec. Obydwa zespoły przed meczem znały już swoje pozycje. Brazylijczycy nawet w przypadku pewnego zwycięstwa 3:0 nie byli już w stanie wygrać grupy B. Natomiast nasi zachodni sąsiedzi, po wysokiej porażce Serbów, byli już pewni zajęcia czwartej, bezpiecznej pozycji. Sam mecz rozpoczął się od wyrównanej walki punkt za punkt. Na pierwszej przerwie technicznej, po skutecznym ataku Sidao, to siatkarze z Ameryki Południowej byli na minimalnym prowadzeniu (8:7). W kolejnych akcjach uwidoczniła się przewaga podopiecznych Bernardo Rezende. Gdy udanie zaatakował Leandro Vissotto, prowadzenie Canarinhos wzrosło do dwóch „oczek” (12:10), a po asie serwisowym Brudno Rezende powiększyło się o kolejny punkt (15:12). Środkowy fragment seta okazał się kluczowy dla losów tej partii. Reprezentanci Niemiec dwukrotnie niwelowali straty do jednego punktu (14:15, 18:19), jednakże przeciwnicy wypracowane prowadzenie utrzymali do końca inauguracyjnej odsłony meczu. Zakończyła się ona po skutecznym ataku Sidao (25:21).

Przebieg drugiego seta aż do pierwszej przerwy poświęconej na kosmetykę parkietu do złudzenia przypominał poprzednią partię. Można było jednak dostrzec różnicę w wyniku. Tym razem „oczko” w zapasie posiadała reprezentacja Niemiec, a spora w tym zasługa dobrej dyspozycji w ataku Jochena Schöpsa (8:7). Gdy nowy atakujący Asseco Resovii Rzeszów do swoich skutecznych zbić dołożył punktową zagrywkę, przewaga podopiecznych trenera Heynena wzrosła do dwóch punktów (12:10). Popularni „Kanarkowi” tym razem nie byli w stanie zbyt szybko odrobić strat, co więcej, na drugiej przerwie technicznej rywale prowadzili już trzema punktami (16:13). Kibice reprezentacji Niemiec, jak i cała drużyna końcówkę drugiego seta z pewnością zapamiętają na długo. Gdy Sebastian Schwarz udanie zaatakował w pomarańczowe pole, nasi zachodni sąsiedzi prowadzili 22:19. Od tego stanu sześć kolejnych akcji rozstrzygnęli na swoją stronę Brazylijczycy. Dwa razy z zagrywki zapunktował Ricardo Garcia, w ataku nie do zatrzymania byli Dante Amaral oraz Lucas, dzięki czemu to wicemistrzowie olimpijscy z Pekinu mogli cieszyć się z wygrania drugiej partii 25:22.

Wypuszczenie dużej okazji na wygranie poprzedniego seta z rąk, odbiło się na postawie niemieckiej drużyny w trzeciej odsłonie meczu. Będący na fali Brazylijczycy po skutecznym bloku Wallace’a wypracowali dwupunktowe prowadzenie (3:1). Taką też zaliczkę podopieczni Bernardo Rezende utrzymali do pierwszej przerwy technicznej (8:6). Reprezentanci Niemiec nie potrafili zatrzymać rozpędzonych rywali, a z każdą kolejną nieudaną akcją ich myśli bardziej skupiały się już na pojedynku ćwierćfinałowym. Trener Rezende, widząc wysoką przewagę swojego zespołu, dał szansę zaprezentowania swoich umiejętności zawodnikom rezerwowym. Na parkiecie pojawili się m.in. Giba, Thiago Alves czy Rodrigo Santana. Siatkarze z teoretycznie drugiej szóstki nie obniżyli jakości gry zespołu. Przewaga Brazylijczyków po skutecznym bloku Giby wynosiła dziewięć „oczek” (20:11). W końcówce przeciwnicy częściowo odrobili straty (19:23), ale ostatni głos w tym secie i całym meczu należał do aktualnych mistrzów świata. Skuteczny atak Wallace’a dał Brazylijczykom pierwszą piłkę meczową, którą od razu wykorzystał Lucas (25:19). Tym samym ostatnie spotkanie w grupie B zakończyło się wynikiem 3:0 na korzyść Murilo Endresa i jego kolegów.

Brazylia – Niemcy 3:0
(25:21, 25:22, 25:19)

Składy zespołów:
Brazylia: Bruno (1), Sidnei (5), Vissotto (8), Murilo (5), Lucas (10), Dante (6), Sergio (libero) oraz Wallace (8), Giba (4), Rodrigo (3) i Ricardo (1)
Niemcy: Schwarz (4), Tischer (1), Andrae (14), Böhme (3), Schöps (12), Dünnes (2), Steuerwald (libero) oraz Kampa i Günthör (4)

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki oraz tabela gr. B turnieju olimpijskiego mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved