Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Cristian Savani: Jesteśmy grupą walecznych hien

Cristian Savani: Jesteśmy grupą walecznych hien

fot. archiwum

Azzurri nie prezentują najwyższej dyspozycji podczas turnieju w Londynie. Po wyszarpanym triumfie nad Australią przyszła porażka z Bułgarami. - Jesteśmy grupą walecznych hien, groźnych dla każdego - twierdzi jednak Cristian Savani.

– Już raz pokazaliśmy kawał charakteru podczas tegorocznych igrzysk – rozpoczął Cristian Savani. – Przegrywaliśmy 0:2 z Australią, byliśmy w siatkarskim piekle, z którego trafiliśmy do nieba. Jesteśmy grupą walczaków, „walecznych hien”, a to dlatego, że nie gramy pięknej siatkówki, nie można nas więc porównać do lwów, jednakże jesteśmy groźni dla każdego. Tego porównania po raz pierwszy użył Michał Łasko, i choć kapitanowi Azzurrich nie do końca przypadło ono do gustu, to jednak w pełni oddaje boiskowy charakter włoskich siatkarzy.

Początkowo Savani marzył o tym, by zostać piłkarzem, lecz jego wysoki wzrost skutecznie mu to uniemożliwił. Z tej też przyczyny ten trzydziestoletni przyjmujący zaczął trenować siatkówkę. Teraz marzył o dobrym występie swojej drużyny podczas igrzysk, lecz gra Italii nie układa się po jego myśli. Porażka z Bułgarami brutalnie zweryfikowała marzenia o zajęciu pierwszego miejsca w grupie A.

Gdy Włosi wylatywali do Londynu, ciążyła na nich ogromna presja, do której powinni już przywyknąć, mimo iż zespół przeszedł znaczną przebudowę. Alessadro Fei, mimo że ostatnie lata występował jako atakujący, gra na pozycji środkowego, na której grał na początku swojej kariery. Do drużyny wrócił Samuele Papi, zwany „włoskim Gibą”, trzydziestodziewięciolatek i członek „złotej generacji” włoskich siatkarzy. Italia gra też teraz z dwoma libero i jest jedyną drużyną na tych igrzyskach, która zdecydowała się przyjąć tego typu taktykę. Pierwszoplanowa rola należy jednak do Savaniego. Po świetnym roku w barwach Lube Banca Macerata, kiedy to zdobył swoje pierwsze scudetto, przywdział niebieski strój, by stawić czoła najważniejszemu wyzwaniu w całej swojej sportowej karierze. – Jesteśmy dumni z tego, że udało nam się awansować do ćwierćfinałów, gdyż dokonaliśmy tego pomimo nie najlepszej dyspozycji. Mamy jednak nadzieję na coraz lepszą grę. Jeśli zaś chodzi o wioskę olimpijską… podczas pierwszych dni w niej spędzonych wiele rzeczy nas rozpraszało, było kilka problemów logistycznych. Od tej pory jednak wszystko działa jak należy, mamy dobre warunki treningowe. A wracając do ceremonii rozpoczęcia igrzysk, to muszę przyznać, że byłem naprawdę wzruszony. To było wspaniałe widowisko – przyznał kapitan Squadra Azzurra.



Włochy podczas igrzysk są niczym rollercoaster. Po nieprzewidywalnym meczu z Australią przyszedł czas na porażkę z Bułgarią, w wyniku której podopieczni Mauro Berruto zmagania grupowe zakończyli na czwartej pozycji. – Pojedynek z Australią był zupełnie inny, niż się tego spodziewaliśmy. Po dwóch setach jednakże pokazaliśmy charakter, prawdopodobnie po raz pierwszy w tym turnieju. Zrozumieliśmy, że jeśli będziemy współdziałać, będziemy zjednoczeni, daleko zajdziemy. Do końca tego meczu byłem optymistą, lecz porażka z Bułgarią była bolesna. Przykro mi z powodu tego, że nic nie działało tak jak powinno. Nie mam nic na swoją obronę, ani na obronę całej drużyny czy pojedynczych zawodników w obliczu tego, co pokazaliśmy – tłumaczył popularny „Sava”.

Podczas igrzysk w Londynie Cristian Savani, obok Gyorgy Grozera, jest najmocniej serwującym zawodnikiem (podczas meczu z gospodarzami turnieju zaserwował piłkę, nadając jej prędkość 127 km/h). W meczu z Bułgarami jednakże zagrywka ani jemu, ani reszcie zespołu zupełnie nie wychodziła. – Nie zdołaliśmy rozstrzygnąć tego spotkania na swoją korzyść serwując tak, jak to miało miejsce. Serwis to wszystkim dobrze znana doskonała broń naszej drużyny, która dziś zupełnie nie funkcjonowała. Innym naszym mocnym punktem jest blok, lecz jak wiadomo, jest on zależny od dobrej zagrywki, w związku z czym także i w tym elemencie byliśmy bezradni. W ćwierćfinale zmierzymy się z Amerykanami, jedną z najsilniejszych ekip. Musimy jednak patrzeć na siebie, nie na przeciwników, ponieważ w takim meczu każdy rywal byłby niebezpieczny.

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved