Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > IO K, gr. B: Brazylijki lepsze od Chinek, wygrane Turcji i USA

IO K, gr. B: Brazylijki lepsze od Chinek, wygrane Turcji i USA

fot. archiwum

Słabiej spisujące się na IO Brazylijki stoczyły zacięty bój  z reprezentacją Chin, pokonując rywalki 3:2. Również pięciu setów do wygranej potrzebowały Turczynki, które triumfowały nad Koreą. Bez podobnych problemów, bo 3:0, wygrały Amerykanki.

Brazylijki po sensacyjnej porażce w trzech setach z reprezentacją Korei Południowej stanęły pod ścianą. Porażka w meczu z Chinkami mogła spowodować, że podopieczne Ze Roberto mogłyby nie zająć jednego z czterech pierwszych miejsc w grupie, premiowanych awansem do ćwierćfinału. Początek pierwszego seta ułożył się po myśli Canarinhes. Udane ataki Pauli Pequeno i Fabiany Claudino pozwoliły im wypracować czteropunktowe prowadzenie (7:3). Azjatki nie mogły odnaleźć właściwego rytmu gry i ich strata do rywalek z każdą kolejną akcją powiększała się (5:13, 6:15). Końcówka premierowej partii nie przyniosła większych emocji. Brazylijki pewnie „dowiozły” wysokie prowadzenie do końca, triumfując 25:16. Partię zakończył udany atak w pomarańczowe pole Thaisy Menezes.

Reprezentantki Chin, które przed dzisiejszym spotkaniem doznały porażki jedynie z drużyną USA, znacznie lepszą dyspozycję zaprezentowały w drugiej odsłonie meczu. Od pierwszych akcji toczyły wyrównaną walkę z przeciwniczkami. Co prawda na pierwszej przerwie technicznej Brazylijki prowadziły 8:7, ale dobra dyspozycja w polu serwisowym Jinling Chu pozwoliła reprezentantkom Chin zbudować trzypunktowe prowadzenie (14:11). Nie było to ostateczne rozstrzygnięcie w drugim secie. Podopieczne Ze Roberto zerwały się do odrabiania strat, co zaowocowało doprowadzeniem do remisu (19:19). Od tego momentu na parkiecie dominowały jednak przeciwniczki. Brazylijki nie potrafiły przyjąć zagrywki Qiuyue Wei, co skutkowało porażką 20:25.

Nieudana końcówka poprzedniej partii podziała na aktualne wicemistrzynie świata jak kubeł zimnej wody. Canarinhes bardzo szybko rozpoczęły budowanie przewagi, która na pierwszej przerwie poświęconej na kosmetykę parkietu wynosiła trzy „oczka” (8:5). Spora w tym zasługa skutecznej w tym fragmencie seta Sheilli Castro. Wystarczyła jednak chwila dekoncentracji drużyny brazylijskiej, by rywalki nie tylko odrobiły straty, ale wyszły na dwupunktowe prowadzenie (14:12). W odróżnieniu od trzeciego seta, reprezentantki Chin nie poszły za ciosem. Uniemożliwiła im to skuteczna zagrywka Fabiany Claudino. Przy jej serwisie obrończynie olimpijskiego tytułu objęły prowadzenie 20:16. Ta przewaga okazała się wystarczająca do wygrania seta, który zakończył się nieudanym przyjęciem Yunli Xu (18:25).



Czwartą partię, z punktu widzenia Brazylijek, bez wątpienia można określić mianem niewykorzystanej szansy na zwycięstwo za trzy punkty. Do stanu 8:8 na parkiecie trwała zacięta walka o każdą piłkę. Jednak wówczas na boisku można było zaobserwować teatr jednej aktorki, a ściślej rzecz ujmując – siatkarki. W tej roli wystąpiła Thaisa Menezes, która najpierw popisała się skutecznym atakiem, a następnie dorzuciła do swojego dorobku dwie punktowe zagrywki. Dzięki temu jej drużyna zbudowała czteropunktowe prowadzenie (13:9). Brazylijki wypracowaną przewagę, z małymi problemami, utrzymywały do stanu 24:21. Po ataku Fabiany Claudino siatkarki z Ameryki Południowej miały trzy piłki meczowe. Niestety, z punktu widzenia brazylijskich kibiców, od tego momentu na parkiecie można było oglądać popis gry w wykonaniu Chunlei Zeng. Jej dwa skuteczne ataki i blok pozwoliły Chinkom nie tylko obronić trzy meczbole, ale wyjść na prowadzenie (25:24). Ostatecznie o zwycięstwie jednej bądź drugiej ekipy musiała zadecydować dłuższa gra na przewagi, która padła łupem Azjatek (30:28).

Pierwsze piłki tie-breaka wskazywały, że podopieczne Ze Roberto nadal rozpamiętują niewykorzystanie dużej szansy na zdobycie w dzisiejszym meczu kompletu punktów. Chinki po ataku Yunli Xu objęły dwupunktowe prowadzenie (5:3). Sytuacja w decydującej odsłonie meczu zmieniała się jednak jak w kalejdoskopie. Wysoka skuteczność w ataku pozwoliła Brazylijkom wyrównać, a dwa asy serwisowe Fernandy Rodrigues – odskoczyć na trzy „oczka” przewagi (9:6). Strata przez drużynę Chin kilku punktów w jednym ustawieniu okazała się przełomowym fragmentem seta. Mistrzynie olimpijskie z Pekinu nie pozwoliły wyrwać sobie prowadzenia do końca meczu, triumfując tym samym w tie-breaku 15:10 i całym spotkaniu 3:2.

Brazylia – Chiny 3:2
(25:16, 20:25, 25:18, 28:30, 15:10)

Składy zespołów:
Brazylia: Claudino (13), Lins (2), Pequeno (4), Menezes (22), Carvalho (15), Castro (23), Oliveira (libero) oraz Ferreira, Caixeta, Pereira (1) i Rodrigues (14)
Chiny: Wang (1), Hui (13), Wei (1), Xu (18), Ma (3), Zhang Lei (1), Zhang Xian (libero) oraz Ml, Chu (15), Yang (6), Shan i Zeng (24)


Obydwa zespoły przystępowały w bardzo dobrych nastrojach do piątkowego spotkania. W trzeciej kolejce zarówno reprezentantki Korei Południowej, jak i Turcji odniosły pewne zwycięstwa 3:0. Początek pierwszego seta zdecydowanie lepiej wspominać będą siatkarki znad Bosforu, które wykorzystując bardzo dobrą grę w bloku, wypracowały pięciopunktowe prowadzenie (8:3). Koreanki nie potrafiły znaleźć recepty na przeciwniczki, które oprócz dobrej gry w ataku i bloku dokładały skuteczny serwis Bahar Toksoy. W kulminacyjnym momencie seta przewaga Turczynek sięgała dwunastu „oczek” (19:7). W końcówce partii Koreanki odrobiły kilka punktów, ale wynik 25:16 na korzyść Europejek nie pozostawia złudzeń, która z drużyn była lepsza w inauguracyjnym secie.

Skuteczniejsza gra Azjatek w ostatnim fragmencie poprzedniej partii przełożyła się na kolejną. Skuteczne ataki Kim Yeon-Koung i as serwisowy Kim Sa-Nee pozwolił Koreankom prowadzić 5:1. Brązowe medalistki tegorocznej edycji World Grand Prix próbowały zmniejszyć dystans punktowy dzielący je od rywalek. Udany atak Gozde Sonsirmy pozwolił zredukować stratę do dwóch punktów, a blok Esry Gumus tylko do jednego „oczka” (11:12). Tuż przed drugą przerwą techniczną, po skutecznym zbiciu Neslihan Darnel to siatkarki z Europy były na jednopunktowym prowadzeniu (15:14). W ostatnim fragmencie seta kibice mogli jednak oglądać kolejny zwrot akcji. Turczynki bardzo szybko straciły minimalny bufor bezpieczeństwa. Dobra gra Kim Yeon-Koung pozwoliła Koreankom odzyskać wysokie prowadzenie z początku seta (22:17). Rywalki tym razem nie były już w stanie odpowiedzieć na zadany cios, przegrywając 21:25.

Trzecia odsłona meczu rozpoczęła się od zdecydowanej przewagi podopiecznych Marco Aurelio Motty. Skuteczna gra na siatce w połączeniu z błędami przeciwniczek pozwoliła Turczynkom prowadzić 8:5 na pierwszej przerwie poświęconej na kosmetykę parkietu. Po krótkim odpoczynku przewaga europejskiej drużyny rosła. Gdy udanym blokiem popisała się Naz Aydemir, o czas poprosił szkoleniowiec reprezentacji Korei Południowej (13:8). Słowa trenera nie podziałały jednak mobilizująco na jego podopieczne. Azjatki z każdą kolejną akcją traciły dystans punktowy do rywalek (11:19). Neslihan Darnel i jej koleżanki wysokiej przewagi nie wypuściły już z rąk, triumfując 25:18. Partię zakończył atak Busry Cansu.

Czwarty set miał podobny przebieg jak ta sama odsłona pojedynku brazylijsko-chińskiego. Turczynki również nie wykorzystały szansy na zwycięstwo za trzy punkty, choć w tym przypadku nie było to jednak tak spektakularne zmarnowanie okazji do zakończenia meczu. Od pierwszych piłek czwarta odsłona meczu układała się po myśli brązowych medalistek mistrzostw Europy 2011. Dobra dyspozycja w polu zagrywki Bahar Toksoy pozwoliła Turczynkom wypracować czteropunktową przewagę (8:4). Wszystko układało się po myśli zespołu znad Bosforu do stanu 15:12. Wówczas siedem kolejnych „oczek” zdobyły przeciwniczki, wychodząc na dość bezpieczne prowadzenie (19:15). Spora w tym jednak zasługa samych reprezentantek Turcji, które na potęgę myliły się w ataku. W pomarańczowe pole nie trafiły m.in. Neslihan Darnel czy Esra Gumus. Koreanki nie zmarnowały szansy na doprowadzenie do tie-breaka, wygrywając czwartego seta 25:19.

Decydująca odsłona meczu do stanu 5:5 to zacięta walka o każdą piłkę. Jako pierwsze, po skutecznym bloku Polen Uslupehlivan, na dwupunktowe prowadzenie odskoczyły Turczynki (7:5). Po zmianie stron ta sama siatkarka popisała się asem serwisowym, dzięki czemu przewaga jej drużyny wzrosła do trzech „oczek” (9:6). Przeciwniczki stać było jednak na jeszcze jeden zryw, który zaowocował doprowadzeniem do wyrównania (9:9). Przy stanie 13:12 dla zespołu z Europy sprawy w swoje ręce wzięła Neslihan Darnel. Atakująca Eczacibasi Stambuł najpierw popisała się punktowym serwisem, a w kolejnej akcji zakończyła seta i cały mecz skutecznym atakiem. Tym samym zawodniczki tureckiego zespołu mogły cieszyć się z wiktorii w całym spotkaniu 3:2 i pozostania w grze o ćwierćfinał igrzysk olimpijskich w Londynie. Koreanki, dzięki punktowi zdobytemu za porażkę w tie-breaku, są już bardzo bliskie wywalczenia awansu do najlepszej ósemki rozgrywek.

Turcja – Korea Południowa 3:2
(25:16, 21:25, 25:18, 19:25, 15:12)

Składy zespołów:
Turcja: Toksoy (8), Sonsirma (13), Aydemir (6), Ozsoy (9), Darnel (27), Cansu (9), Kayalar Kuzubasioglu (libero) oraz Uslupehlivan (3), Kirdar Cemberci (1) i Gumus (12)
Korea Płd.: Kim Sa (2), Kim Yeon (21), Han Song (6), Jung (7), Hwang (1), Yang (8), Kim Hae (libero) oraz Han Yoo (4), Kim Hee (13) i Lee


W ostatnim piątkowym meczu spotkały się zespoły, które po trzech wcześniejszych pojedynkach są w zupełnie innych nastrojach. Reprezentantki USA w turnieju kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Serbki przed rozpoczęciem spotkania nie miały na swoim koncie ani jednego punktu. Pierwsza partia odzwierciedlała różnice w formie, jaką prezentują obydwa zespoły na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Co prawda na początku seta trzypunktowe prowadzenie objęły aktualne mistrzynie Europy (6:3), jednak po nieudanym ataku Brankicy Mihajlović to rywalki prowadziły na pierwszej przerwie technicznej 8:7. Po powrocie na parkiet podopieczne Hugh McCutcheona całkowicie przejęły kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Udane zagrania w bloku Destinee Hooker i Logan Tom pozwoliły Amerykankom wypracować siedmiopunktowe prowadzenie (16:9). Serbki nie potrafiły już nawiązać wyrównanej walki i ostatecznie z kretesem przegrały pierwszą odsłonę meczu 17:25.

Srebrne medalistki z Pekinu drugą partię rozpoczęły z wysokiego C. Ton w grze w obozie Amerykanek nadawały Destinee Hooker i Foluke Akinradewo (4:0). Podopieczne Zorana Terzicia zdołały się podnieść po początkowym nokaucie i po udanym zbiciu Brankicy Mihajlović doprowadziły do wyrównania (7:7). Tegoroczne triumfatorki World Grand Prix przetrzymały chwilową niemoc i odbudowały swoją wysoką przewagę (16:12). Przyczyniła się do tego zwłaszcza dobra dyspozycja w ataku Destinee Hooker. Czteropunktowe prowadzenie okazało się wystarczające do pewnego zwycięstwa w tym secie. Siatkarki z Europy nie były w stanie doprowadzić chociażby do remisu i po nieudanym zbiciu Jovany Brakocević, również w drugiej partii musiały przełknąć gorycz porażki (20:25).

Trzeci set okazał się formalnością dla podopiecznych Hugh McCutcheona. Wygranie sześciu pierwszych akcji trzeciej odsłony meczu pozbawiło złudzeń serbskich kibiców, którzy liczyli, że ich ulubienice będą w stanie odwrócić losy pojedynku (6:0). Skuteczny atak Jordan Larson sprowadził zespoły na pierwszą przerwę techniczną, przy prowadzeniu reprezentacji USA 8:1. W kolejnym fragmencie seta na parkiecie nadal dominowały Amerykanki, które punkt po punkcie zbliżały się do wygrania meczu. Serbki nie przypominały zespołu, który jeszcze przed rokiem budził postrach wśród rywalek. W obozie amerykańskim tym razem ciężar zdobywania punktów wzięła na siebie Jordan Larson. Kolejne skuteczne uderzenia tej siatkarki powiększały przewagę wicemistrzyń olimpijskich (18:8, 20:9). Ostatecznie zawodniczki z Ameryki Północnej pozwoliły ugrać przeciwniczkom 16 „oczek”, triumfując w ten sposób w całym spotkaniu 3:0. Tym samym Lindsey Berg i jej koleżanki na kolejkę przed końcem zmagań grupowych zapewniły sobie pierwszą pozycję w grupie B. Serbki po czterech meczach pozostają z zerowym dorobkiem punktowym i w ostatniej kolejce walczyć będę już jedynie o godne pożegnanie się z igrzyskami olimpijskimi.

Stany Zjednoczone – Serbia 3:0
(25:17, 25:20, 25:16)

Składy zespołów:
Stany Zjednoczone: Berg (2), Hodge (1), Harmotto (4), Tom (12), Akinradewo (11), Hooker (19), Davis (libero) oraz Scott-Arruda (4), Haneef-Park, Miyashiro, Larson (6) i Thompson
Serbia: Brakocević (8), Djerisilo (4), Mihajlović (13), Ognjenović (2), Veljković (6), Rasić (8), Cebić (libero) oraz Zivković, Starović (1) i Blagojević

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela gr.B turnieju olimpijskiego kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved