Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > IO M, gr. B: Pierwszy triumf Niemców, w hicie dnia górą Amerykanie

IO M, gr. B: Pierwszy triumf Niemców, w hicie dnia górą Amerykanie

fot. archiwum

Reprezentacja Niemiec wygrała pierwsze spotkanie na tych igrzyskach. Mimo że przegrywała 0:2 z Serbami, udało jej się wyrwać zwycięstwo po ciężkim boju. Rosja pokonała Tunezję 3:0, a w pojedynku wieczoru ekipa USA pokonała Brazylijczyków.

Obie drużyny przystąpiły do meczu niezwykle zmobilizowane i świadome stawki spotkania. Wolę zwycięstwa było widać już od pierwszych piłek. Początek był bardzo wyrównany, a gra toczyła się punkt za punkt. Serbom udało się odskoczyć na dwa oczka dopiero przy stanie 12:10, po znakomitym serwisie Milosa Nikicia i skutecznym ataku Nikoli Kovacevicia. Niemcy jednak błyskawicznie wyrównali. Kluczowym momentem seta był wyrzucający serwis Marko Podrascanina, którym wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie 23:20. Podopieczni Vitala Heynena nie zdołali już odrobić strat. Najaktywniejszym siatkarzem w szeregach Serbów był Nikić, po drugiej stronie siatki najlepiej prezentował się były atakujący Asseco Resovii Rzeszów, Gyorgy Grozer.

Drugi set nie przyniósł zmiany obrazu gry. Na pierwszej przerwie technicznej siatkarze z Bałkanów prowadzili 8:6, ale po wznowieniu gry role się odwróciły i to Niemcom udało się odskoczyć na cztery punkty (14:10 i 17:13). Gdy wydawało się, że naszym zachodnim sąsiadom uda się spokojnie dowieźć przewagę do końca, siatkarze Igora Kolakovicia ruszyli do odrabiania strat. Od stanu 21:18 dla reprezentacji Niemiec zdobyli 5 punktów z rzędu, a w końcówce utrzymali nerwy na wodzy, zwyciężając ostatecznie 29:27.

W trzeciej odsłonie ponownie byliśmy świadkami wyrównanej gry. Oba zespoły szły punkt za punkt, ale siatkarze z Niemiec co kilka piłek dokładali jedno oczko do swojej przewagi, budując ją mozolnie przed decydującą fazą seta. Od stanu 19:16 zdobyli 3 punkty z rzędu i to okazało się zaliczką wystarczającą na wygranie seta i pozostanie w meczu.



Na początku kolejnej partii zawodnicy Vitala Heynena poszli za ciosem i zaczęli od prowadzenia 4:0. Serbowie zaczęli popełniać mnóstwo własnych błędów, a ich rywale byli wręcz bezlitośni. Świetnie serwowali Denis Kaliberda i Max Gunthor, a siatkarze Kolakovicia byli bezradni. Nikić, Kovacević oraz atakujący bełchatowskiej Skry, Aleksandar Atanasijević, mylili się raz za razem. Taki obraz gry zaowocował wynikiem 18:9 na korzyść ekipy niemieckiej. Kiedy zanosiło się na istny pogrom, reprezentanci Serbii ruszyli w pościg. Udało się zmniejszyć dystans, ale przeciwnicy utrzymali do końca seta pięciopunktową przewagę.

Tie-break tego meczu z pewnością zapisze się w historii igrzysk olimpijskich. Serbscy zawodnicy wyjaśnili sobie wszelkie nieporozumienia w przerwie między setami i od początku było widać ich ogromną mobilizację. Mecz znów stał się wyrównany. Kiedy Niemcy prowadzili 13:11, wydawało się, że przy zachowaniu koncentracji nie dadzą sobie wydrzeć zwycięstwa. Tymczasem, za sprawą dwóch skutecznych ataków Nikicia, na tablicy wyników mieliśmy remis. W walce na przewagi więcej zimnej krwi zachowali Niemcy i to oni mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Zwycięstwo w dramatycznym tie-breaku zawdzięczają przede wszystkim Gyorgy’emu Grozerowi. Taktyka podopiecznych Vitala Heynena w piątym secie była prosta – „dograć piłkę do Grozera, a on z pewnością sobie poradzi". Jak widać po wyniku, taka strategia zdała egzamin i Niemcy są w dalszym ciągu w grze o ćwierćfinał.

Serbia – Niemcy 2:3
(25:22, 29:27, 18:25, 20:25, 18:20)

Składy zespołów:
Serbia: Kovacević N. (13), Petković (1), Stanković (8), Nikić (16), Starović (7), Podrascanin (12), Rosić (libero) oraz Kovacević U. (1), Janić (1), Mitić (3), Rasić (2) i Atanasijević (22)
Niemcy: Popp (5), Tischer (2), Kaliberda (11), Bohme (7), Grozer (39), Gunthor (20), Steuerwald (libero) oraz Andrae, Schops, Kampa (5) i Dunnes


Po dotkliwej porażce z Brazylijczykami podopieczni Władymira Alekny wyszli na parkiet zmobilizowani, żądni przekonującego zwycięstwa. Rosjanie, poza trzecim setem, w którym mieli trochę problemów, nie dali Tunezyjczykom zbyt wielu okazji na zaistnienie w tym spotkaniu.

Mecz rozpoczął się niespodziewanie od prowadzenia siatkarzy z Afryki 3:1, ale zdobywcy Pucharu Świata błyskawicznie odrobili straty i od pierwszej przerwy technicznej to oni rządzili na boisku. Podczas kolejnej prowadzili 16:13. Siatkarze Fethiego Mkaouara zdołali wyrównać na 17:17 za sprawą dobrej zagrywki Hamzy Naggi, jednak końcówka należała do Sbornej. Seta skutecznym atakiem zakończył Siergiej Tietiuchin.

W drugiej partii reprezentanci Tunezji objęli prowadzenie 3:2 po potężnym zbiciu Nourredine Hfaiedha . Na więcej Rosjanie już nie pozwolili. Wrzucili drugi bieg i zaczęli grać bardzo skutecznie. W ich szeregach prym wiódł Maksym Michajłow – najlepszy zawodnik meczu i zdobywca 15 punktów. Na drugiej przerwie technicznej zawodnicy Władymira Alekny prowadzili już 16:10 i szkoleniowiec Tunezyjczyków był zmuszony do przeprowadzenia podwójnej zmiany. Nie przyniosła ona efektu. Rosyjscy siatkarze powiększyli przewagę i zwyciężyli 25:15.

W kolejnej odsłonie byliśmy świadkami zmiany obrazu gry. Rosjanie nieco się rozluźnili, a Tunezyjczycy walczyli o pozostanie w meczu. Zawodnicy z północy Afryki na drugiej przerwie technicznej mieli aż 4 punkty przewagi. Jedni z głównych pretendentów do olimpijskiego złota wiedzieli jednak, że strata seta w meczu z Tunezją może okazać się brzemienna w skutki i ruszyli w pościg za rywalem. Okazał się on skuteczny, bowiem udało im się wyrównać stan meczu na 20:20. Później Ismail Moalla przedłużył skutecznym atakiem szanse swojej drużyny, zdobywając 23. punkt przy pierwszej piłce meczowej dla przeciwników, ale kolejną wykorzystał już Jurij Bierieżko, kończąc spotkanie.

Rosja – Tunezja 3:0
(25:21, 25:15, 25:23)

Składy zespołów:
Rosja: Apalikow (9), Chtiej (5), Tietiuchin (8), Butko (1), Muserskij (7), Michajłow (15), Obmoczajew (libero) oraz Grankin (1), Sokołow, Bierieżko (4) i Ilinjh (5)
Tunezja: Kadhi (4), Moalla (9), Hfaiedh (2), Ben Slimane, Nagga (14), Moalla (9), Taougerghi (libero) oraz M’Rabet, Ben Cheikhm, Kaabi (2) i Zouari (1)


Pierwszy set pojedynku finalistów igrzysk olimpijskich w Pekinie był niezwykle wyrównany. Od początku do końca żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na więcej niż dwa punkty. W szeregach Amerykanów dobrze prezentowali się Clayton Stanley, Russel Holmes i David Lee. Po drugiej stronie brylował Leandro Vissotto, który znakomicie spisywał się w ataku, a także w polu zagrywki. To właśnie on zrobił różnicę w decydującej fazie seta. Przy stanie 23:23 atakujący Uralu Ufa dwukrotnie „ustrzelił" zagrywką Richa Lambourne’a i przechylił szalę zwycięstwa na stronę Canarinhos.

Drugą partię podopieczni Alana Knipe’a zaczęli z wysokiego „c". W środkowej fazie seta prowadzili 14:9, wymuszając na Bernardo Rezende przerwanie gry. Przy stanie 19:13 Brazylijczycy doszli do głosu i zdobyli trzy punkty z rzędu. Tym razem to szkoleniowiec obrońców olimpijskiego złota poprosił o czas, by wybić przeciwników z rytmu. Celu nie osiągnął, bowiem siatkarze z Ameryki Południowej kontynuowali skuteczną grę, aż w końcu objęli prowadzenie 20:19. Kapitalnie spisywał się Wallace, który wykonał 4 udane ataki z rzędu. Końcówka tej odsłony była prawdziwą huśtawką nastrojów. Pierwszą piłkę setową obronił Murilo, kończąc akcję mocnym zbiciem, a drugą zmarnował Clayton Stanley, posyłając piłkę w aut. Triumf w tym secie mistrzowie olimpijscy zawdzięczają Matthew Andersonowi. Przyjmujący najpierw wybronił piłkę setową dla rywali, następnie skutecznie atakował, dając kolejnego setbola swojej drużynie. W ostatniej akcji pomylił się Sidao.

Z każdą piłką mecz stawał się widowiskiem, na które wszyscy czekali. Obserwowaliśmy wiele znakomitych akcji, a obie drużyny szły punkt za punkt. Dopiero po drugiej przerwie technicznej trzeciego seta Amerykanie odskoczyli na 5 oczek (20:15) i prowadzenia nie oddali do końca partii.

Na początku czwartej odsłony Amerykanie szli za ciosem i na pierwszej przerwie prowadzili 8:5. Siatkarze Bernardo Rezende odrobili straty, wyrównali na 10:10, po czym… stracili 7 punktów z rzędu. W ataku mylili się Murilo, Wallace i Dante, a Sergio został pocelowany zagrywką przez Claytona Stanleya. Wówczas stało się jasne, że Canarinhos tego meczu nie wygrają. Starali się odrobić straty, ale na niewiele się to zdało. Amerykanie jeszcze powiększyli przewagę i zwyciężyli 25:17. Mecz udanym atakiem zakończył William Priddy.

Brazylia – USA 1:3
(25:23, 25:27, 19:25, 17:25)

Składy zespołów
Brazylia: Bruno, Vissotto, Murilo, Dante, Lucas, Sidao, Sergio (libero) oraz Ricardo, Wallace, Rodrigao i Giba
USA: Suxho, Stanley, Anderson, Priddy, Lee, Holmes, Lambourne (libero) oraz McKienzie i Lotman

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela gr. B turnieju olimpijskiego mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved