Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > IO M, gr. A: Bułgarzy nadal niepokonani

IO M, gr. A: Bułgarzy nadal niepokonani

fot. archiwum

Trzy spotkania, dziewięć wygranych setów i tylko jeden stracony. To bilans siatkarzy reprezentacji Bułgarii, którzy dziś odprawili z kwitkiem Australijczyków. Polacy w trzech setach odprawili Argentyńczyków. Brytyjczycy 0:3 ulegli Włochom.

W spotkaniu z Australijczykami Bułgarzy nie prezentowali tak wysokiego poziomu gry jak w pojedynku z Polską. Walka na parkiecie toczyła się w myśl zasady punkt za punkt (6:6). Gdyby jednak wyspiarze ograniczyli ilość błędów w polu serwisowym, wynik byłby zdecydowanie na ich korzyść. W środkowym fragmencie seta siatkarze z Antypodów wypracowali sobie trzypunktowe prowadzenie (11:8). Rywale wprawdzie doprowadzili do wyrównania, ale na drugiej przerwie technicznej ponownie to Australijczycy byli o dwa punkty lepsi (16:14). Bułgarzy nie mieli pomysłu na to, jak zatrzymać najskuteczniejszego na boisku Thomasa Edgara (18 punktów). Dodatkowo ich lider, który napsuł wiele krwi polskiej reprezentacji, Cwetan Sokołow, nie był, pod względem gry, zbytnio widoczny na parkiecie. W końcówce partii górę wzięło jednak doświadczenie bułgarskiej drużyny. Przeciwnicy bardzo szybko roztrwonili przewagę i ostatecznie musieli uznać wyższość rywali. Podopieczni Najdena Najdenowa przez większą część seta nie przeprowadzili żadnego ataku przez środek, tymczasem w ostatniej akcji seta udanym zbiciem z tej strefy boiska popisał się Nikołaj Nikołow (25:23).

Do drugiej odsłony meczu Bułgarzy przystąpili całkowicie zdekoncentrowani. Szybko znalazło to swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników. Australijczycy, wykorzystując słabą dyspozycję rywali w ataku, zdobyli „na dzień dobry" pięć punktów z rzędu (5:0). Wówczas o przerwę poprosił Najden Najdenow. Krótka rozmowa ze swoimi podopiecznymi nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, bowiem zawodnicy z Australii stale powiększali przewagę. Gdy przez ręce blokujących nie przebił się Sokołow, różnica wynosiła już sześć „oczek" (7:1). Po tej akcji skończyła się cierpliwość trenera Bułgarii do atakującego Trentino Volley, a jego miejsce zajął kapitan zespołu, Władimir Nikołow. Od tej pory rozpoczęła się pogoń reprezentacji Bułgarii. Nie wynikała ona jednak z wysokiej skuteczności w ataku Nikołowa, ale z błędów przeciwnika (10:12). Po drugiej przerwie technicznej inicjatywę na boisku całkowicie przejęli podopieczni Najdena Najdenowa. Australijczycy nie potrafili odnaleźć rytmu gry z początku drugiej partii i także tym razem musieli uznać wyższość przeciwników (21:25).

Obserwując początek trzeciej odsłony meczu, można było odnieść wrażenie, że oglądamy ten sam fragment meczu, ale w drugim secie. Po raz kolejny od pierwszych piłek inicjatywę na parkiecie przejęli Australijczycy. Gdy nieudanym atakiem popisał się Władimir Nikołow, ich przewaga sięgnęła pięciu punktów (8:3). Bułgarzy właściwego rytmu gry szukali do stanu 9:13. Wówczas, za sprawą dobrej dyspozycji w polu serwisowym Nikołaja Nikołowa, niemal całkowicie odrobili straty (13:14). Podobnie jak w poprzedniej partii, od drugiej przerwy technicznej kibice obserwowali już jednostronne widowisko. Drużyna z Antypodów popełniała wiele błędów własnych i przy stanie 19:24 musiała bronić pierwszych piłek meczowych. Ku zdziwieniu rywali, przy pierwszych trzech podejściach wyszli z tej sytuacji obronną ręką. Bułgarzy, po skutecznym bloku, wykorzystali dopiero czwartego meczbola, triumfując tym samym 25:22 i w całym pojedynku 3:0.



Australia – Bułgaria 0:3
(23:25, 21:25, 22:25)

Składy zespołów:
Australia: Zingel (8), Passier (2), Yudin (12), Peacock (1), White (7), Edgar (18), Tutton (libero) oraz Roberts (1) i Sukoczew (1)
Bułgaria: Bratojew (5), Skrimow (6), Josifow (6), Aleksiew (16), Nikołow N. (4), Sokołow (6), Salparow (libero) oraz Dimitrow, Nikołow W. (9) i Penczew


Przed rozpoczęciem spotkania nietrudno było wskazać zdecydowanego faworyta meczu. Co więcej, urwanie reprezentacji Włoch choćby jednego seta przez drużynę Wielkiej Brytanii można byłoby uznać za niespodziankę. Początek inauguracyjnej odsłony meczu to jednak walka punkt za punkt. Po nieudanym przyjęciu Andrei Bariego to Brytyjczycy prowadzili 8:7 na pierwszej przerwie technicznej. Włosi dość szybko przejęli jednak inicjatywę. Mocne zagrywki Dragana Travicy i Ivana Zaytseva pozwoliły im wypracować dość bezpieczne prowadzenie (14:9). Kilka punktów w zapasie spowodowało, że aktualni wicemistrzowie Europy kontrolowali to, co działo się na boisku (18:12, 21:13). Gospodarze do końca próbowali odrabiać straty, ale siła rażenia po drugiej stronie siatki była zbyt duża. Skuteczne zbicie Emanuele Birarelliego dało reprezentantom Włoch siedem piłek setowych (24:18). Udało się wykorzystać drugą, po nieudanym serwisie Marka Plotyczera (19:25).

Początek drugiego seta to deja vu poprzedniej odsłony meczu. Po raz kolejny na pierwszej przerwie poświęconej na kosmetykę parkietu minimalnie z przodu pozostawała drużyna gospodarzy (8:7). Jednak tym razem prowadzenie Wielkiej Brytanii utrzymywało się nadal po powrocie na parkiet. Co więcej, po skutecznym ataku Marka McGiverna wzrosło ono do dwóch „oczek" (12:10). To był jednak ostatni pozytywny moment dla gospodarzy w drugiej partii. Udane zbicia Michała Łaski, Ivana Zaytseva czy Cristiana Savaniego pozwoliły rywalom wypracować czteropunktowe prowadzenie. Gdy asem serwisowym popisał się atakujący Jastrzębskiego Węgla, przewaga wzrosła o kolejny punkt (19:14). Set zakończył się bardzo pewnym zwycięstwem podopiecznych Mauro Berruto, 25:16. Kropkę nad „i" w tej partii skutecznym blokiem postawił Ivan Zaytsev.

Stosując znane polskie powiedzenie, w trzeciej odsłonie meczu tradycji musiało stać się zadość. Po raz kolejny w początkowej fazie seta walka na parkiecie toczyła się w myśl zasady punkt za punkt. Minimalna różnica była jednak w wyniku. Tym razem na pierwszej przerwie technicznej „oczko" w zapasie posiadała reprezentacja Włoch (8:7). W kolejnych akcjach punktowali już tylko siatkarze z Półwyspu Apenińskiego, którzy wykorzystywali mocną, odrzucającą rywali od siatki zagrywkę Emanuele Birarelliego (13:7). Brytyjczycy pomimo dużej straty przeciwników próbowali odpowiadać skutecznymi akcjami Marka McGiverna. To było jednak za mało, by spróbować doprowadzić chociażby do wyrównania stanu seta (12:17, 14:20). Włosi po udanym zagraniu w ataku Emanuela Birarelliego mieli pierwsze okazje na skończenie meczu (24:18). Gospodarzy stać było jeszcze na obronienie dwóch meczboli, ale przy trzecim musieli uznać wyższość rywali. Partię i całe spotkanie zakończył atak Michała Łasko (25:20). Niespodzianki zatem nie było. Zdecydowany faworyt spotkania – reprezentacja Włoch – pewnie triumfował w meczu 3:0.

Wielka Brytania – Włochy 0:3
(19:25, 16:25, 20:25)

Składy zespołów:

Wielka Brytania: Bakare P., Pipes, McGivern, Haldane, Pink, French, Hunter (libero) oraz Bakare O., Plotyczer, Miller, Lamont i O’Malley
Włochy: Mastrangelo, Łasko, Zaytsev, Savani, Travica, Birarelli, Bari (libero) oraz Papi, Fei, Boninfante i Giovi (libero)

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela gr. A turnieju olimpijskiego mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-08-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved