Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka akademicka > Aneta Gancarczyk: Chciałyśmy pokazać się z jak najlepszej strony

Aneta Gancarczyk: Chciałyśmy pokazać się z jak najlepszej strony

fot. archiwum

Sylwia Pilarek i Aneta Gancarczyk w ostatnim czasie sięgnęły po akademickie wicemistrzostwo Europy, zdobywając srebro w turnieju EUSA GAMES 2012. - Bardzo cieszymy się z osiągniętego wyniku - przyznają obie siatkarki w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

Jesteście akademickimi wicemistrzyniami Europy. Jesteście zadowolone z występu w Cordobie? Czy może macie niedosyt?

Aneta Gancarczyk: Na samym początku nie spodziewałyśmy się, że uda się nam wejść do finałowej czwórki, ale im bliżej półfinałów tym bardziej liczyłyśmy na to, że wrócimy z krążkiem. Udało się, choć najbardziej liczy się złoto. Jednak bardzo cieszymy się z osiągniętego wyniku.
Sylwia Pilarek: Jesteśmy bardzo zadowolone, ponieważ to nasz pierwszy medal na arenie międzynarodowej. Mimo to pozostaje uczucie niedosytu, szczególnie po przegranym finale.

Gdy wyjeżdżałyście do Cordoby zakładałyście zdobycie medalu?



AG: Nie zakładałyśmy sobie za cel, że zdobywamy medal. Powiedziałyśmy sobie, że gramy bez presji, ale jednocześnie chciałyśmy się pokazać z jak najlepszej strony.
SP: Naszym wspólnym założeniem była dobra gra, czyli takie mecze po których nie mamy sobie nic do zarzucenia. W głębi ducha na pewno każda z nas marzyła o tym aby wrócić do Polski z medalem.

Bardzo zróżnicowany był poziom zawodniczek w turnieju?

AG: Na samym początku nie spodziewałyśmy się, że uda się nam wejść do finałowej czwórki, ale im bliżej półfinałów tym bardziej liczyłyśmy na to, że wrócimy z krążkiem. Udało się, choć najbardziej liczy się złoto. Jednak bardzo cieszymy się z osiągniętego wyniku.
SP: Poziom zawodów był dość wysoki, ale też zróżnicowany. Było widać różnicę umiejętności między pierwszą ósemką a końcówką tabeli.

Które spotkanie w akademickich mistrzostwach Europy było najcięższe?

AG: Dwukrotnie spotkałyśmy się w drabince z Czeszkami, które zdobyły mistrzostwo. W pierwszym meczu o wejście do czwórki miałyśmy je "na widelcu", zabrakło nam jednak skuteczności w końcówce. Potem ten sam przeciwnik był w finale. Ciężko było nam znaleźć na nie sposób. Nie mogłyśmy ruszyć ich w obronie, silnie odpowiadały w kontrach. Dlatego ten ostatni mecz uważam zdecydowanie za najcięższy.
SP: Najwięcej sił uciekło nam w ćwierćfinale w meczu z Czeszkami. Było to ciężkie trzysetowe spotkanie.

Co było najcięższym przeciwnikiem rywalki, czy może pogoda?

AG: Pogoda faktycznie dawała się we znaki. W Polsce nigdy nie zdarzyło mi się nawet trenować w temperaturze 44 stopni, ale każdy miał takie same warunki, więc nie uważam pogody za "przeciwnika". Zdecydowanym faworytem był czeski team, chyba każdy widział w tych dziewczynach medalistki. To utytułowane i doświadczone zawodniczki i zasłużenie zdobyły złoty krążek na tym turnieju.
SP: Tutaj zdania mogą być podzielone, szczerze mówiąc pogoda była zabójcza (dochodziło do 46 stopni), ale umiejętnie był rozplanowany czas grania. Mecze były rozgrywane w godzinach 8:00-13:00 oraz 18:00-21:00. W rannych godzinach temperatura była znośna, mi odpowiadała. Dlatego też uważam, że najtrudniejszym przeciwnikiem były rywalki.

Jakie macie plany na teraz?

AG: Czekamy na oficjalną informację dotyczącą finału mistrzostw Polski w Niechorzu. Liczymy na to, że dojdzie on do skutku.
SP: Póki co chcemy przez parę dni odpocząć w swoich rodzinnych miejscowościach. Mamy nadzieję, że jeszcze raz w tym sezonie wystąpimy na piachu. A od połowy sierpnia czeka nas obóz przygotowawczy z naszym zespołem AZS LSW.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka akademicka, siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-07-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved