Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Memoriał Wagnera: Argentyna wyrwała zwycięstwo Iranowi

Memoriał Wagnera: Argentyna wyrwała zwycięstwo Iranowi

fot. archiwum

Reprezentanci Iranu byli blisko sukcesu, jednak nie zdołali pokonać siatkarzy z Argentyny w pierwszym dziś pojedynku Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Po wczorajszej porażce w meczu z Polakami, dziś Irańczycy przegrali w tie-breaku.

Pierwszy set bez historii

Spotkanie pomiędzy zespołami Argentyny i Iranu rozpoczęło się od zaciętej walki o każdą piłkę. W związku z tym wynik oscylował wokół remisu (3:3). Jako pierwsi dwupunktowe prowadzenie wypracowali Argentyńczycy, którzy po bloku Sebastiana Sole prowadzili 6:4. Do przerwy technicznej przewagę udało się im powiększyć o jedno „oczko” (8:5). W dalszej części seta w zespole Iranu uwidoczniły się problemy z przyjęciem zagrywki. Wykorzystali to przeciwnicy, którzy powiększali przewagę. Siatkarzom z Ameryki Południowej sprzyjała również… siatka. Często po ich serwisie piłka przetaczała się na drugą stronę boiska, co kompletnie zaskakiwało rywali (14:8). Widząc problemy swoich podopiecznych, dwukrotnie o czas prosił Julio Velasco. Jego słowa nie przyniosły jednak pożądanego skutku. Argentyńczycy wysoką przewagę utrzymali do końca pierwszej partii, triumfując w niej 25:16.

Zespoły zamieniły się rolami



Zapewne wielu kibiców, obserwując grę zespołów w drugim secie, miało wrażenie, że drużyny zamieniły się koszulkami. Tym razem na boisku to Irańczycy dyktowali warunki gry. Po wyrównanym początku seta, na pierwszej przerwie technicznej mieli w zapasie dwa punkty (8:6). Udany atak Ghaniego i błąd w tym elemencie Federico Pereyry, pozwolił siatkarzom z Azji podwyższyć prowadzenie do czterech „oczek” (11:7). Argentyńczycy nie potrafili znaleźć recepty na powstrzymanie przeciwników i z każdą kolejną akcją dystans punktowy powiększał się (8:15, 10:19). Podopieczni Julio Velasco dobrze spisywali się do stanu 24:14. Wówczas przydarzył im się przestój, który kosztował utratę czterech punktów z rzędu. Ostatecznie mistrzowie Azji wykorzystali piątego setbola i zakończyli drugą odsłonę meczu wynikiem 25:18.

Argentyna bez błysku, ale wygrywa

Patrząc na grę, jaką prezentują podopieczni Javiera Webera, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jest ona daleka od optymalnej. Argentyńczycy wydają się być mocno „przytłumieni” ciężkimi treningami siłowymi. Nie najlepsza gra wystarczyła jednak na wygranie trzeciej partii. Set od początku układał się po myśli czwartej drużyny Ligi Światowej 2011. Dobry blok Facundo Conte pozwolił im prowadzić 6:2. Do pierwszej przerwy technicznej przewaga zmniejszyła się o jeden punkt (8:5). Zespołowi w błękitno-białych barwach nie pomagała słaba dyspozycja w ataku ich lidera – Federico Pereyry. Wykorzystywali to rywale, którzy punkt po punkcie odrabiali stratę (13:15). Po drugiej regulaminowej przerwie na odpoczynek na tablicy świetlnej był już remis (17:17). Taki obrót sprawy zmobilizował reprezentantów Argentyny do lepszej gry. As serwisowy Pereyry i skuteczny atak w kontrze Quirogi pozwoliły im ponownie odskoczyć na kilka punktów (21:18). Taka przewaga okazała się wystarczająca do wygrania seta (25:22).

Do rozstrzygnięcia meczu potrzebny tie-break

Irańczycy nie załamali się porażką w poprzedniej odsłonie meczu i kolejną rozpoczęli z wysokiego C. Dość szybko zbudowali trzypunktowe prowadzenie (6:3), które po skutecznym bloku powiększyli o kolejne „oczko” (8:4). Duże problemy w przyjęciu miał Rodrigo Quiroga, co znajdowało swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (5:10). Przy stanie 13:7 dla Azjatów o przerwę poprosił Javier Weber. Szkoleniowiec reprezentacji Argentyny może mieć coraz więcej obaw o formę swoich zawodników przez igrzyskami olimpijskimi w Londynie. Po czasie wziętym przez szkoleniowca, gra jego reprezentacji uległa częściowej poprawie. Od stanu 8:16 udało się siatkarzom z Ameryki Południowej zdobyć pięć kolejnych punktów (13:16). Był to jednak ostatni ich zryw w tym secie. Irańczycy przetrwali chwilowy kryzys i odzyskali bezpieczne prowadzenie (19:13). Przewagę udało się im utrzymać do samego końca, a dwa ostanie punkty należały do… Pereyry. Atakujący reprezentacji Argentyny najpierw zaserwował w dolną taśmę, a po chwili z prawego skrzydła zaatakował w siatkę.

Męczyli, męczyli i wymęczyli zwycięstwo

Decydująca odsłona meczu rozpoczęła się po myśli siatkarzy z Argentyny, którzy po ataku Rodrigo Quirogi prowadzili dwoma punktami (5:3). Po chwili ten sam siatkarz został zablokowany i to rywale cieszyli się z minimalnego zapasu punktowego (6:5). Przy zmianie stron zespół z Iranu miał dwa „oczka” w zapasie (8:6). Gdy kolejnym nieudanym atakiem popisał się Facundo Conte, wydawało się, że zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu powędruje w ręce Irańczyków (11:8). Jednakże po chwili ten sam zawodnik odkupił swoje wcześniejsze winy. Jego dwie punktowe zagrywki pozwoliły Argentynie nie tylko odrobić straty, ale wyjść na prowadzenie (14:13). Przeciwnicy obronili piłkę meczową i o zwycięstwie jednej bądź drugiej drużyny musiała rozstrzygnąć gra na przewagi. W niej nosem trenerskim popisał się Javier Weber. Szkoleniowiec przy stanie 16:15 posłał w bój Cristiana Poglajena. Siatkarz odwdzięczył się trenerowi asem serwisowym. Reprezentacja Argentyny wygrała tie-breaka 17:15 i cały mecz 3:2, ale przed igrzyskami olimpijskimi, pod względem formy, ma więcej powodów do zmartwień niż radości.

Argentyna – Iran 3:2
(25:16, 18:25, 25:22, 20:25, 17:15)

Składy zespołów:
Argentyna: Conte, de Cecco, Quiroga, Sole, Pereyra, Crec, Gonzalez (libero) oraz Bruno, Uriarte, Arroyo, Castellani i Poglajen
Iran: Nadi, Lakrani, Zarini, Mostafavand, Ghafour, Ghaemi, Zarif (libero) oraz Mahmoudi, Mahdavi i Mouziraji

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-07-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved