Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Niedziela będzie dla nas? Anastasi i Możdżonek niczego nie obiecują

Niedziela będzie dla nas? Anastasi i Możdżonek niczego nie obiecują

fot. archiwum

Awans Polaków do finału LŚ, opanowanie biało-czerwonych w meczu przeciwko tysiącom bułgarskich fanów czy pochwały Władmira Nikołowa na konferencji prasowej - trudno powiedzieć, co w historycznym dla polskiej siatkówki dniu najbardziej zaskakuje.

Może rzeczywiście to Polacy byli faworytami półfinałowego starcia. Czterech zwycięstw w jednym roku nad Brazylią, nawet osłabioną, nikt za darmo nie daje. Ale przecież nieraz bywało już bardzo blisko, a potem pozostawała tylko gorycz przegranej. – Nie mogę ukryć tego, jak bardzo jestem szczęśliwy – mówił dlatego po meczu Andrea Anastasi, trener biało-czerwonych. Człowiek, który zjadł na siatkówce zęby, bez żalu pożegnany w ojczyźnie, stał się talizmanem polskiej siatkówki. Cztery imprezy pod jego wodzą przyniosły cztery medale. W złoto jeszcze niczego nie zamienił. Kwestia czasu? – Jutro jest nowy dzień – studził nastroje na konferencji prasowej po półfinale z Bułgarami. – Gra przeciwko Amerykanom zawsze jest trudna.

Trudno powiedzieć, czy Włoch do końca zdaje sobie sprawę z wagi swojej pracy nad Wisłą. Rozkochana w siatkówce Polska jakby przestaje drżeć o wyniki męskiej reprezentacji. Bo raz za razem widzi waleczną drużynę, która potrafi wygrywać nie tylko wtedy, gdy gra perfekcyjnie. – Dzisiejszy mecz udźwignęliśmy, mimo dobrych serwisów Bułgarów i atmosfery na haliMarcin Możdżonek, kapitan biało-czerwonych, chyba nie mógł lepiej zobrazować filozofii zwycięstwa zaszczepionej przez Andreę Anastasiego. On doskonale wie, że napisał wraz z kolegami nowy rozdział w dziejach polskiej siatkówki. – To pierwszy półfinał Ligi Światowej, jaki wygraliśmy, więc jesteśmy podekscytowani i nie możemy doczekać się jutra – komentował po meczu.

Dzisiaj Polacy zagrali zdecydowanie lepiej niż myNajdenowi Najdenowowi, trenerowi Bułgarów, nie pozostało nic innego, jak komplementowanie Polaków. W podobnym tonie wypowiedział się po półfinale Władmir Nikołow, kapitan reprezentacji, który o biało-czerwonych miewał wcześniej różne zdanie. – Nasi rywale byli w stanie grać lepiej i kontrolować mecz, dlatego zasłużyli na zwycięstwo.



Bułgarzy wciąż marzą jednak o medalu, który oczyściłby atmosferę i być może odsunął myśli o bohaterach kibiców: Radostinie Stojczewie i Mateju Kazijskim. – Nie można zaprzeczyć, że nasza drużyna zrobiła wszystko, co było w jej mocy, ale taka jest w tym momencie rzeczywistość – przyznał co prawda nieco pesymistycznie Najden Najdenow. W meczu z Polską robił w składzie takie przetasowania, że pogubić mogli się sami jego zawodnicy. Czy naprawdę zna więc do końca rzeczywistość, o której mówił na konferencji prasowej po półfinale? Może przed starciem o brązowy medal skorzysta z rad Władmira Nikołowa, najbardziej doświadczonego zawodnika w swoim zespole? W końcu po czystce w reprezentacji to głównie od jego dyspozycji zależy poziom i stabilność gry bułgarskiej drużyny. – Jutro mamy kolejne spotkanie, które chcemy wygrać, żeby czekać na igrzyska olimpijskie z optymizmem – powiedział po porażce z Polakami kapitan gospodarzy Final Six. Doprawdy po odejściu zawodników, stanowiących o sile reprezentacji, o to ostatnie w bułgarskiej siatkówce teraz raczej najtrudniej.

Polacy chyba już mają patent na Bułgarów. Zwyciężyli ten zespół w półfinale mistrzostw świata i mistrzostw Europy. W 2006 roku w finale z Brazylią przegrali, ale 2009 rok przyniósł już złoty medal. Czy ograją zawsze bardzo zmobilizowanych Amerykanów? – Bez względu na wszystko, postaramy się zwyciężyć – zapowiedział Andrea Anastasi.

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved