Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE K: Czeszki sięgają po złoto, Serbki mają brązowy medal

LE K: Czeszki sięgają po złoto, Serbki mają brązowy medal

fot. archiwum

Najlepszą drużyną tegorocznych rozgrywek kobiecej Ligi Europejskiej została reprezentacja Czech, która w trzech setach pokonała Bułgarię. 3. miejsce przypadło w udziale Serbkom. Podopieczne Zorana Terzica 3:1 wygrały z Holandią.

Początek spotkania o trzecie miejsce nie zapowiadał łatwego zwycięstwa podopiecznych Zorana Terzica. Wydawać by się mogło, że mocno skoncentrowane Holenderki z minuty na minutę przybliżać się będą do zwycięstwa. Pierwszego seta rozpoczęły od prowadzenia. Przed pierwszą przerwą techniczną prowadziły trzema punktami, by na drugą schodzić z jednym oczkiem straty. Po wznowieniu gry pomarańczowe łatwo wyrównały i szybko wyszły na prowadzenie. Końcówka seta należała jednak do Serbek, które przechyliły końcowy wynik na swoją stronę, zwyciężając do dwudziestu trzech.

Zachęcone zwycięstwem z pierwszej partii serbskie siatkarki szybko odskoczyły na 5:1. Zaspane Holenderki nie radziły sobie z przyjęciem zagrywki i nie potrafiły skutecznie kontratakować. Po dziesięciu minutach gry zawodniczki Zorana Terzica prowadziły 14:3, a pierwszą piłkę setową próbowały skończyć przy przewadze dziesięciu oczek. Po niespełna pięćdziesięciu minutach spotkania Brankica Mihajlovic skutecznym atakiem zakończyła drugą piłkę setową. Serbki nie dały żadnych szans swoim przeciwniczkom, zwyciężając drugą partię 25:15.

Trzeci set to falująca gra obu zespołów. Do stanu 9:8 prowadziły siatkarki z Serbii. Wydawać mogło się, że dopełnią formalności nad słabo prezentującymi się w Karlowych Warach Holenderkami. Kolejna reprymenda Gido Vermeulena obudziła między innymi Caroline Wensink, która pociągnęła swój zespół. Oranje pozostały w grze, wygrywając trzecią partię do dwudziestu trzech.



To było wszystko, na co tego dnia było stać dziewczyny w pomarańczowych trykotach. Od 8:4 na pierwszej przerwie technicznej do 16:7 na drugiej – czwarta partia była popisową grą Serbek, którą zakończyły przewagą dwunastu punktów i cały mecz wynikiem 3:1

Holandia – Serbia 1:3
(23:25, 15:25, 25:23, 13:25)

Składy zespołów:
Holandia: Grothues, Steenbergen, Sloetjes, Stam-Pilon, Wensink, Dijkema, Schoot (libero) oraz Pietersen, De Kruijf, Wergeer, Knip (libero) i Stoltenborg
Serbia: Brakocević, Rasić, Mihajlović, Ognjenović, Krsmanović, Malesević, Cebić (libero) oraz Vesović, Zivković, Starović i Blagojević

Po meczu powiedzieli:

Zoran Terzic (trener reprezentacji Serbii): – Sięgając pamięcią do wczorajszego meczu z Bułgarią, dzisiaj zagraliśmy trochę lepiej. Jeśli chodzi o sposób gry i formę moich zawodniczek, to powiem szczerze, że do końca zadowolonym być nie mogę. Dzisiaj do meczu przystąpiliśmy bardziej zmotywowani. Z wyniku trzeba się cieszyć, brązowe krążki są powodem do radości. Przed nami jednak bardzo dużo pracy w perspektywie igrzysk olimpijskich.

Jovana Brakocevic (kapitan reprezentacji Serbii): W naszej dzisiejszej grze było wiele nieprawidłowości i błędów własnych. Mieliśmy wzloty i upadki. Nie zagrałyśmy na takim poziomie, na jaki stać nasz zespół. Pomimo to zrobiłyśmy co w naszej mocy i możemy cieszyć się z zajęcia miejsca na podium.

Gido Vermeulen (trener reprezentacji Holandii): Gratuluję mojemu koledze Zoranowi. Pomimo porażki jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy zagrać w tak prestiżowych rozgrywkach, jakimi jest Liga Europejska. Teraz czas wrócić na siłownię i poprawić wiele aspektów naszej gry.

Debby Stam-Pilon (kapitan reprezentacji Holandii): Serbia zasłużyła na zwycięstwo, to fakt. Ja natomiast cieszę się, że dane nam było wystąpić w Final Four tej mistrzowskiej imprezy. Jest to nowe doświadczenie dla mojego młodego zespołu. Jestem jednak smutna, że nie udało nam się dzisiaj zagrać na tym samym poziomie, który prezentowałyśmy w rundzie eliminacyjnej.


W premierowej partii walka na przewagi

Początek finałowego meczu ułożył się po myśli drużyny Bułgarii, która objęła dwupunktowe prowadzenie (6:4). Podopieczne Marcello Abbondanzy taką przewagę utrzymały do pierwszej przerwy technicznej (8:6). Po powrocie na parkiet inicjatywę przejął zespół gospodarzy. Gdy reprezentantki Czech prowadziły 14:12, o przerwę poprosił trener Abbondanza. Początkowo wydawało się, że nie przyniosło to korzystnych rezultatów, gdyż przeciwniczki utrzymywały bezpieczny dystans (18:15). Jednakże dzięki zaciętej walce o każdą piłkę, przyjezdne doprowadziły do wyrównania (20:20). Obydwa zespoły prezentowały się skutecznie w ataku, co zawdzięczały dobremu przyjęciu zagrywki. Dlatego też kibice obserwowali zaciętą końcówkę. Ostatecznie w tej „wojnie nerwów” lepiej wypadła drużyna gospodarzy, która triumfowała w pierwszym secie 26:24.

Teatr jednego aktora

Porażka w poprzedniej odsłonie meczu nie wpłynęła pozytywnie na drużynę Bułgarii. Będące na fali rywalki szybko zbudowały trzypunktowe prowadzenie (6:3). Co prawda podopieczne Marcello Abbondanzy zniwelowały stratę (7:8), ale po pierwszej przerwie technicznej na boisku rządziły i dzieliły reprezentantki gospodarzy. W elementach stricto siatkarskich obydwa zespoły prezentowały podobny poziom, ale Bułgarki popełniały zbyt wiele błędów, aby nawiązać wyrównaną walkę z rywalkami (11:16, 14:21). Po stronie naszych południowych sąsiadek grę napędzała zwłaszcza Aneta Havlickova. Przyjezdne nie były w stanie odwrócić losów drugiej partii, przegrywając w niej 18:25.

Czeszki utrzymały nerwy na wodzy

Początek trzeciego seta to wyrównana walka. Co prawda prowadzenie przechodziło z jednej strony na drugą, ale żaden z zespołów nie był w stanie wypracować sobie większej niż jedno „oczko” przewagi. Na pierwszej regulaminowej przerwie na odpoczynek jeden punkt w zapasie miały podopieczne Carlo Parisiego. Po powrocie na parkiet inicjatywę na boisku przejął zespół gospodarzy. Przewaga Czeszek wzrosła do dwóch punktów (12:10), a w kulminacyjnym momencie wynosiła nawet cztery „oczka”. Taka sytuacja nie zraziła jednak rywalek. Pięciopunktowa seria pozwoliła Bułgarkom ze stanu 15:19, objąć prowadzenie (20:19). Od tego momentu kibice byli świadkami wyrównanej gry. Po raz drugi w finałowym pojedynku więcej spokoju i opanowania zachowały reprezentantki Czech, które wygrały trzecią partię 25:23 i całe spotkanie 3:0, zostając tym samym triumfatorkami Ligi Europejskiej w sezonie 2012. Zawodniczki z Bułgarii tym razem musiały zadowolić się srebrnymi medalami.

Wyrównany mecz w statystykach

Patrząc na statystyki ataku, bloku i zagrywki, trudno wskazać zespół, który zdominował finałową rywalizację. W oczy rzuca się jednak rubryka „błędy własne”. Bułgarki oddały rywalkom w prezencie 20 punktów, a same otrzymały po pomyłkach przeciwniczek tylko 12 „oczek”. To właśnie ten element zadecydował o triumfie drużyny gospodarzy. W ataku obydwa zespoły spisały się bardzo podobnie, z minimalną przewagą reprezentantek Czech (44-42). Pod względem skuteczności w tym elemencie różnica pomiędzy drużynami była jeszcze mniejsza (46%-45%). W bloku zarówno Czeszki, jak i Bułgarki zdobyły po 9 punktów. Przyjezdnym nie pomogła bardzo dobra dyspozycja Strashimiry Filipowej, która aż siedmiokrotnie zatrzymała rywalki na siatce. Zwyciężczynie meczu popisały się 3 asami serwisowymi, a same dwukrotnie nie były w stanie przyjąć zagrywki. Obie drużyny zanotowały identyczny poziom przyjęcia, który ukształtował się na poziomie 58%. Czeszki do triumfu poprowadziła zdobywczyni 18 punktów, Aneta Havlickova. Po drugiej stronie siatki po 15 „oczek” zapisały na swoim koncie Strashimira Filipova i Elitsa Wasilewa.

Czechy – Bułgaria 3:0
(26:24, 25:18, 25:23)

Składy zespołów:
Czechy: Kossanyiova, Pastulova, Havlickova, Monzoni, Muhlsteinova, Havelkova, Jasova (libero) oraz Bednarova i Vincourova
Bułgaria: Nenowa, Rabadżiewa, Żarkowa, Karakaszewa, Wasiliewa, Filipowa S., Filipowa M. (libero) oraz Nikołowa, Kitipowa i Rusjewa

Zobacz również:
Wyniki Final Four Ligi Europejskiej Kobiet

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-07-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved