Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE mężczyzn: Holandia zwycięska po zaciętym boju z Turcją

LE mężczyzn: Holandia zwycięska po zaciętym boju z Turcją

fot. archiwum

Zespół Holandii został zwycięzcą Ligi Europejskiej. W finale Holendrzy stoczyli z Turcją niezwykle zacięty bój. Mecz rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku, w którym obie drużyny walczyły do upadłego, a ostatecznie Holandia wygrała... 26:24.

Pierwszy set bez historii

Reprezentacja Holandii nie mogła wymarzyć sobie lepszego początku spotkania. Po pierwszych sześciu rozegranych akcjach „Pomarańczowi" prowadzili już czterema punktami (5:1). Gospodarze mieli duże problemy ze skończeniem ataku, co skrupulatnie wykorzystywali przeciwnicy, prezentując znacznie wyższą skuteczność w tym elemencie (10:4, 16:9). Do końca premierowej partii meczu obraz gry nie uległ zmianie. Holendrzy bez większych problemów utrzymali wysokie prowadzenie do końca. Partię zakończyło skuteczne zbicie środkowego PGE Skry Bełchatów – Wytze Kooistry (25:16).

Dominacja Holendrów trwa w najlepsze



Miejscowi kibice, patrząc na grę swoich ulubieńców, przecierali oczy ze zdumienia. Reprezentanci Turcji nie potrafili odnaleźć właściwego rytmu gry i po raz kolejny już na początku seta przegrywali kilkoma punktami (2:5). Gospodarze, popełniając wiele własnych błędów, nie ułatwiali sobie zadania w odrabianiu strat (11:16). Po stronie przyjezdnych bardzo dobrze w polu zagrywki prezentował się Nimir Abdel-Aziz. To właśnie dwa punktowe serwisy rozgrywającego pozwoliły Holendrom prowadzić 22:12. Ostatecznie drugi set, podobnie jak poprzedni, zakończył się pogromem siatkarzy z Turcji (25:15).

Zmiana sytuacji o 180 stopni

Po dwóch partiach finałowego pojedynku niewielu kibiców, obserwatorów czy dziennikarzy spodziewało się innego rozstrzygnięcia niż trzysetowy triumf Holandii. Tymczasem kolejna partia przyniosła zmianę obrazu gry. Gospodarze nie rzucili białego ręcznika i prowadzili wyrównaną walkę z rywalami (8:7). Po zablokowaniu Thomasa Koelewijna drużyna znad Bosforu osiągnęła dwupunktowe prowadzenie (13:11). Przeciwnicy doprowadzili do remisu, ale po drugiej przerwie technicznej podopieczni Veljko Basica odbudowali bezpieczną przewagę (19:16). „Pomarańczowi" walczyli do końca, ale ostatecznie musieli uznać wyższość rywali (22:25). Turcy zwycięstwo w tym secie zawdzięczają dobrej postawie w ataku Serhata Coskuna i Kemala Elgaza.

Partia niewykorzystanych szans

Początek czwartej odsłony meczu wskazywał, że przyjezdni puścili w niepamięć poprzedniego seta. Holendrzy objęli trzypunktowe prowadzenie, które do przerwy technicznej powiększyli o kolejne dwa „oczka" (8:3). Dość niespodziewanie z kończeniem przechodzących piłek po stronie gości najlepiej radził sobie… rozgrywający Nimir Abdel-Aziz (13:8). Gospodarze mimo sporej straty dwukrotnie niwelowali dystans do rywali. Przeciwnicy od stanu 22:19 zdobyli tylko jedno „oczko". Główną przyczyną takiego obrotu sprawy było drastyczne obniżenie skuteczności w ataku reprezentacji Holandii.

Czy to tie-break, czy normalny set?

Gdyby po zakończeniu meczu przedstawiono tylko suchy wynik, wielu z nas pomyślałoby, że nastąpił błąd w zapisie. W decydującej odsłonie meczu zespoły zagrały aż pięćdziesiąt akcji!, co nie zdarza się często nawet w partiach granych do 25 punktów. Już pierwsze piłki tie-breaka to walka punkt za punkt. Żadna z drużyn nie mogła wypracować większej przewagi. Przełom nastąpił po zmianie stron. Reprezentanci Turcji, wykorzystując dobrą zagrywkę, prowadzili 11:8. Jednakże Holendrzy również odpowiedzieli punktowym serwisem i na tablicy świetlnej pojawił się remis (12:12). Od tego momentu na parkiecie w Ankarze rozgorzała niezwykle zacięta walka. Holendrzy kilka razy mieli w górze piłki meczowe, jednak gospodarze, za sprawą bloku lub skutecznego ataku, bronili się. Dwukrotnie szansę zakończenia pojedynku mieli również siatkarze znad Bosforu. Ostatecznie, po wyczerpującej walce na przewagi, to „Pomarańczowi" okazali się lepsi, wygrywając 26:24 i cały pojedynek 3:2.

Mniejsza ilość błędów kluczem do zwycięstwa

Zbyt duża ilość pomyłek nie pozwoliła gospodarzom odnieść triumfu w tegorocznej Lidze Europejskiej. Reprezentanci Turcji w wielkim finale oddali rywalom aż 41 punktów, a sami otrzymali o 12 „oczek" mniej. W ataku obydwa zespoły spisały się podobnie. Pod względem ilość zdobytych punktów tym elementem lepsi okazali się siatkarze znad Bosforu (56-52), jednakże wyższą skuteczność osiągnęli triumfatorzy meczu finałowego (44%-41%). Blok był mocnym atutem „Pomarańczowych". Holendrzy 20 razy zablokowali przeciwników, a sami czternastokrotnie nie przebili się przez ręce blokujących. Przyjezdni okazali się również lepsi w polu zagrywki (8-4). Holendrów do triumfu poprowadził zdobywca 18 punktów, Humprey Krolis. Po drugiej stronie siatki 21 „oczek" zdobył Emre Batur.

Holandia – Turcja 3:2
(25:16, 25:15, 22:25, 23:25, 26:24)

Składy zespołów:
Holandia: Abdel-Aziz (9), Ter Horst (15), Maan (13), Krolis (18), Kooistra (12), Koelewijn (11), Jorna (libero) oraz Rauwerdink (2)
Turcja:
Kiyak (4), Gök (7), Pezük (8), Subasi (15), Coşkun (19), Batur (21), Kilic (libero) oraz Elgaz, Yücel, Kisal i Bozan

Zobacz również:
Wyniki rundy finałowej Ligi Europejskiej mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-07-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved