Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. D: Gładka wygrana Niemców i wymęczony triumf Bułgarów

LŚ, gr. D: Gładka wygrana Niemców i wymęczony triumf Bułgarów

fot. archiwum

„Szybko, łatwo i przyjemnie" - te słowa najlepiej opisują zwycięstwo Niemców nad Portugalczykami. Podopieczni Vitala Heynena bowiem bez większego wysiłku pokonali rywali w trzech setach. O wiele ciekawszy był natomiast mecz Bułgaria-Argentyna.

Marcus Böhme poprowadził zespół do zwycięstwa

Już po pierwszych piłkach pojedynku niemiecko-portugalskiego można było dostrzec różnicę klas, jaka dzieli obydwa zespoły. Nasi zachodni sąsiedzi bardzo szybko zbudowali siedmiopunktowe prowadzenie (10:3). Do tak wysokiej przewagi przyczyniła się skuteczna zagrywka Björna Andrae i błędy własne portugalskiego zespołu. Dominacja reprezentacji Niemiec trwała do drugiej przerwy technicznej (16:9). Po krótkim odpoczynku Portugalczycy poprawili grę w bloku, a to znalazło swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (14:19). Przewaga rywali była jednak zbyt duża, aby została całkowicie zniwelowana. Dlatego też siatkarze z Niemiec wygrali premierową partię 25:19. Warto podkreślić bardzo dobrą postawę niemieckiego środkowego Marcusa Böhme, który tylko w pierwszej partii zapisał na swoim koncie siedem „oczek”.

Dominacja Niemców trwa w najlepsze



Druga partia sobotniego spotkania nie przyniosła zmiany obrazu gry. Podopieczni Vitala Heynena po raz kolejny od pierwszych piłek zaznaczyli swoją dominację na parkiecie. Obydwa zespoły popełniały wiele błędów własnych, jednakże skuteczna gra w ataku reprezentacji Niemiec pozwoliła jej kontrolować przebieg drugiej odsłony meczu (8:5, 11:7). Po stronie Portugalii praktycznie tylko Filipe Pinto i Marco Ferreira prowadzili wyrównaną walkę z przeciwnikami. Natomiast w obozie rywali, w odróżnieniu od pierwszego seta, prym w ataku wiedli Gyorgy Grozer i Sebastian Schwarz. Na drugiej przerwie technicznej Portugalczycy przegrywali 13:16, ale końcówka seta to całkowita dominacja drużyny przeciwnej (18:25).

Reprezentacja Niemiec może bukować bilety do Sofii

Początek trzeciej odsłony meczu pokazywał, jak dużą przewagę w dzisiejszym pojedynku mieli nasi zachodni sąsiedzi. Reprezentacja Niemiec, mimo popełniania wielu błędów własnych, spokojnie wypracowała kilkupunktowe prowadzenie (5:2, 8:6). Podopieczni Flavio Gulinelliego również obdarowywali rywali wieloma „prezentami”, ale nie to było ich główną przyczyną porażki. Portugalczycy zbyt mocno ustępowali przeciwnikom w ataku, by myśleć o doprowadzeniu do remisu lub objęciu przewagi. Siatkarze z Niemiec, z wyjątkiem krótkich przestojów, kontrolowali to, co działo się na boisku (15:10, 23:19). Ostatecznie triumfowali w trzeciej partii 25:20 i całym pojedynku 3:0. Podopieczni Vitala Heynena dzięki kolejnemu kompletowi punktów zapewnili sobie zwycięstwo w grupie D i mogą już myśleć o turnieju Final Six, który w środę rozpocznie się w Sofii.

Kto popełnia mnie błędów, ten wygrywa? Nie zawsze…

To jakże znane siatkarskie porzekadło nie znalazło swojego odzwierciedlenia w meczu pomiędzy reprezentacjami Niemiec i Portugalii. Zwycięzcy pojedynku popełnili 28 własnych błędów, a sami otrzymali w prezencie o 5 „oczek” mniej. Jak już wcześniej zostało wspomniane, kluczem do triumfu siatkarzy z Niemiec okazał się atak. Gyorgy Grozer i jego koledzy zdobyli w tym elemencie 43 punkty, przy tylko 25 udanych zagraniach przeciwników. Blok nie był mocną stroną żadnego zespołu. Zarówno drużyny Niemiec, jak i Portugalii popisały się 4 udanymi zagraniami w tym elemencie. Podopieczni Vitala Heynena znaczną przewagę osiągnęli również w polu serwisowym (5:0). W zwycięskim obozie najwięcej, mianowicie 12 punktów, zdobył Gyorgy Grozer. Po drugiej stronie siatki po 9 „oczek” na swoim koncie zapisali Filipe Pinto i Marco Ferreira.

Po meczu powiedzieli:
Vital Heynen (trener reprezentacji Niemiec): – Jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa. To naprawdę ważne dla nas, że zakwalifikowaliśmy się do turnieju finałowego. Drużyna nie dała Portugalii zagrać w taki sposób, w jaki by chcieli. Statystyki pokazują, że każdy wykonał swoje zadanie podczas meczu i teraz z niecierpliwością czekamy na Final Six w Sofii.

Björn Andrae (kapitan reprezentacji Niemiec): – Jesteśmy bardzo szczęśliwi, ponieważ zrealizowaliśmy ważny krok, jakim był awans do turnieju finałowego. Po drugim secie nadal staraliśmy się wywierać presję na rywalach, dlatego też udało nam się zakończyć pojedynek w trzech partiach.

Flavio Gulinelli (trener reprezentacji Portugalii): – Reprezentacja Niemiec zasłużyła na awans do finałów, prezentując konsekwentną grę. Od początku meczu każdy z nas czuł dużą presję. Przeciwnicy „wyciągnęli do nas rękę” w trzeciej partii, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Nadal musimy pracować nad naszą mentalnością.

Flavio Cruz (kapitan reprezentacji Portugalii): – Rywale mocno serwowali, co wpłynęło na naszą postawę. Próbowaliśmy być blisko przeciwników pod względem wyniku, ale nie potrafiliśmy poradzić sobie z presją.

Portugalia – Niemcy 0:3
(19:25, 18:25, 20:25)

Składy zespołów:
Portugalia: Gil (3), Ferreira (9), Violas, Pinto (9), Fidalgo (5), Cruz (2), Casas (libero) oraz Sequeira (1), Rodrigues i Coelho
Niemcy: Schwarz (11), Andrae (7), Böhme (10), Grozer (12), Kampa (4), Dünnes (8), Steuerwald (libero) oraz Tischer, Günthör, Fromm i Tille (libero)


Gospodarze dominują na boisku

Początek spotkania ułożył się po myśli Bułgarów. Duża ilość pomyłek po drugiej stronie siatki pozwoliła im prowadzić trzema punktami na pierwszej przerwie technicznej (8:5). Bardzo dobrze w polu serwisowym spisywał się, powracający do bułgarskiego zespołu, Władimir Nikołow. To właśnie przy zagrywce kapitana zespołu gospodarze powiększyli swoje prowadzenie do sześciu „oczek” (15:9). Przeciwnicy próbowali odrabiać straty, ale sytuacja na parkiecie do końca seta nie uległa zmianie. Reprezentacja Bułgarii pewnie „dowiozła” przewagę, triumfując 25:19. Na uwagę w pierwszej partii zasługuje udana postawa w bloku Wiktora Josifowa.

Gonili, gonili i… nie dogonili

Druga odsłona meczu rozpoczęła się od wyrównanej walki punkt za punkt. Gdyby jednak Argentyńczycy popełniali mniej błędów własnych, na przerwie technicznej prowadziliby więcej niż jednym punktem (8:7). W środkowym fragmencie seta, stosując terminologię lekkoatletyczną, to gospodarze przejęli pałeczkę od rywali. Tym razem to reprezentacja Bułgarii po własnych błędach oddawała punkty, co skrupulatnie wykorzystywali przeciwnicy (15:12). Podopieczni Najdena Najdenowa, wspierani przez publiczność, nie poddawali się, co zaowocowało doprowadzeniem do remisu (21:21). Akcję później „nosem trenerskim” popisał się Juan Barrial. Szkoleniowiec, przy stanie 22:21 dla swojego zespołu, wprowadził na zagrywkę Maximiliana Cavanna. Siatkarz odwdzięczył się asem serwisowym, a dwie kolejne akcje również padły łupem Argentyńczyków (25:21).

Set niewykorzystanych szans

Początek partii to zacięta walka o każdą piłkę. Na większe niż jednopunktowe prowadzenie jako pierwsi wyszli gospodarze. Ten fakt zawdzięczają punktowej zagrywce Georgija Bratojewa (7:5). Po pierwszej regulaminowej przerwie na odpoczynek inicjatywę na parkiecie przejęła reprezentacja Bułgarii. Przyjezdni, popełniając błąd za błędem, znacznie pomagali rywalom w budowaniu przewagi (8:12, 12:16). Kiedy wydawało się, że set zakończy się gładkim zwycięstwem gospodarzy, do głosu doszła czwarta drużyna poprzedniej edycji „Światówki”. Problemy ze skończeniem ataku w drużynie Bułgarii sprawiły, że rywale ze stanu 19:22 doprowadzili do wyrównania (23:23). Chwilę później, po asie serwisowym Cristiana Poglajena, mogli unieść ręce w geście triumfu (26:24).

Teatr jednego aktora

Porażka w takich okolicznościach podziałała na podopiecznych Najdena Najdenowa jak przysłowiowa płachta na byka. Od początku czwartego seta swój styl gry narzuciła reprezentacja Bułgarii (4:0). Skuteczna gra w ataku, zwłaszcza Todora Aleksiewa, pozwoliła gospodarzom utrzymywać wysokie prowadzenie (8:4). W kolejnym fragmencie partii po stronie Argentyńczyków nawarstwiały się problemy. Do trudności z przebiciem się przez blok doszło nie najlepsze przyjęcie zagrywki (7:13, 9:16). Do końca partii na boisku dominowali już tylko siatkarze z Bułgarii, a Argentyńczycy swoja grą wskazywali, że myślami są już przy tie-breaku (11:25).

Piąty set, więc… musi być zacięta walka

W decydującej odsłonie meczu pierwsze dwie piłki padły łupem przyjezdnych. Po chwili na tablicy wyników był już remis (2:2). Od tego momentu na parkiecie trwał zacięty bój, a żaden z zespołów nie był w stanie odskoczyć chociażby na dwa punkty. Sytuacja zaczęła się zmieniać przy stanie 9:9. Wówczas atakiem na kontrze popisał się Cwetan Sokołow (10:9), a kilka akcji później podobną akcję udanym zbiciem zakończył Walentin Bratojew (13:11). Przerwy na żądanie brane przez argentyńskiego szkoleniowca nie wybiły z rytmu gospodarzy, którzy ostatecznie wygrali piątą partię 15:12 i całe spotkanie 3:2.

Pojedynek efektowny, ale nie efektywny

Mecz pomiędzy zespołami Bułgarii i Argentyny dostarczył siatkarskim kibicom wielu emocji. Spoglądając w pomeczowe statystyki, można jednak stwierdzić, że pod względem czysto siatkarskim nie było to porywające widowisko. Obydwie drużyny popełniły wiele błędów. Argentyńczycy po własnych pomyłkach oddali aż 38 punktów, a sami otrzymali w prezencie 33 „oczka”. W ataku minimalnie lepsza okazała się zwycięska drużyna. Bułgarzy zdobyli w tym elemencie 52 punkty, przy 49 „oczkach” rywali. Podopieczni Najdena Najdenowa zdecydowanie zdominowali rywalizację w bloku. Siatkarze z Ameryki Południowej 14 razy nie byli w stanie przebić się przez blok rywali, sami siedmiokrotnie punktowali w tym elemencie. Zagrywka była większym atutem gospodarzy (6:4). Po stronie zespołu z Europy najwięcej, mianowicie 19 punktów, zdobył Todor Aleksiew. Wśród przyjezdnych najlepiej spisał się Cristian Poglajen, który zapisał na swoim koncie 15 „oczek”.

Po meczu powiedzieli:
Najden Najdenow (trener reprezentacji Bułgarii): – To był dobry mecz. Jestem zadowolony z tego, że okazaliśmy się zwycięzcami oraz z faktu, iż drużyna potrafiła zmobilizować się na końcówkę pojedynku. Szczególnie w czwartym i piątym secie zagraliśmy w najlepszy możliwy sposób. Każdy set jest ważny, gdyż potrzebuję znaleźć właściwych zawodników na przyszłość i w ten sposób budować silną drużynę.

Władimir Nikołow (kapitan reprezentacji Bułgarii): – To był zacięty mecz. Jestem usatysfakcjonowały, że w decydujących momentach zaprezentowaliśmy dobrą atmosferę w zespole. Mecz był dla nas bardzo ważny, mając na uwadze wszystkie trudności, z którymi się zmagaliśmy.

Juan Manuel Barrial (pełni w Sofii funkcję pierwszego trenera reprezentacji Argentyny): – Zagraliśmy podobnie jak przed tygodniem w Portugalii. W decydujących momentach Aleksjew i Sokołow zaprezentowali się lepiej na zagrywce, co spowodowało problemy z naszym przyjęciem. Jednakże zagraliśmy lepiej niż wczoraj, co dla młodych graczy, będących tutaj, jest dobre. Mam nadzieję, że jutro pokażemy się z dobrej strony.

Rodrigo Quiroga (kapitan reprezentacji Argentyny): – Jestem smutny, ponieważ przegraliśmy ten zacięty mecz. Sposób, w jaki zagraliśmy w czwartym i piątym secie, nie był satysfakcjonujący. Nasz serwis nie był na tyle dobry, by myśleć o zwycięstwie z tak trudnym zespołem jak Bułgaria. Będziemy próbowali zapomnieć o dzisiejszym spotkaniu i skupić się na kolejnym meczu.

Bułgaria – Argentyna 3:2
(25:19, 21:25, 24:26, 25:11, 15:12)

Składy zespołów:
Bułgaria: Bratojew G. (4), Nikołow W. (8), Josifow (14), Aleksiew (19), Penczew (2), Nikołow N. (2), Salparow (libero) oraz Bratojew W. (6), Todorow (7) i Sokołow (10)
Argentyna: Arroyo (7), Castellani (7), Uriarte (3), Giustiniano (8), Quiroga (1), Gauna (7), Santucci (libero) oraz Poglajen (15), Bruno (3), Cavanna (1) i Bengolea (8)

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela gr. D LŚ

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-06-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved