Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Ważna wygrana Francuzów, trzy punkty dla Amerykanów

LŚ, gr. C: Ważna wygrana Francuzów, trzy punkty dla Amerykanów

fot. archiwum

Francuzi odnieśli ważne zwycięstwo w pierwszym meczu turnieju rozgrywanego w Dallas. Dzięki wygranej 3:2 z Włochami nadal mają szansę na awans do Final Six. W drugim spotkaniu Amerykanie pokonali Koreańczyków 3:0.

Francuzi pokonali Włochów 3:2 i nadal zachowują szansę na awans do turnieju finałowego Ligi Światowej. Strata jednego punktu oznacza jednak awans Brazylii jako najlepszej drużyny z drugiego miejsca, bowiem Canarinhos uzbierali 26 punktów, a Francuzi w najlepszym wypadku mogą ich uzbierać 25.

Pierwszy set rozpoczął się od wyrównanej walki, żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty. Pierwszą piłkę setową mieli Francuzi przy stanie 24:23, ale Włosi ją obronili i jeszcze potem trzy następne, aż na tablicy wyników pojawił się wynik 28:28. Po błędzie Trójkolorowych to Azzurri mieli pierwszą piłkę setową, ale zamiast ją wykorzystać, w następnej akcji zepsuli atak. Kolejną szansę na zakończenie seta dało skuteczne zbicie Ivana Zaytseva. Atak po bloku Michała Łaski dał Włochom wygraną w pierwszym secie.

Druga partia była podobna do pierwszej, obie drużyny walczyły punkt za punkt aż do stanu 21:21. Wtedy to atak Samuele Tuii oraz skuteczny blok dały Francuzom dwupunktowe prowadzenie 23:21. Kolejny blok w wykonaniu Trójkolorowych dał im piłkę setową. Włosi jednak walczyli dalej, w kolejnych akcjach punktowali Zaytsev, Fei i Łasko. Philippe Blain był zmuszony prosić o czas i po tej przerwie seta zakończył atakiem Samuele Tuia.



Francuzi rozpoczęli trzecią partię z przytupem, od prowadzenia 4:1. W dalszej części seta nie zwalniali tempa i na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:4, a na drugiej 16:10. Tak wysokiej przewagi podopieczni Philippe’a Blaina nie zmarnowali i wygrali trzecią odsłonę meczu 25:18.

Trójkolorowi nie wykorzystali szansy na zdobycie trzech punktów. W czwartym secie to Włosi narzucili rytm gry. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:7, potem atak Alessandro Feia i dwa punktowe bloki dały Azzurrim prowadzenie 11:7. Francuzi już tych strat nie odrobili, tak więc wynik meczu musiał rozstrzygnąć tie-break.

W piątej partii walka trwała do stanu 8:8, kiedy to Francuzi „odjechali” rywalom dzięki ich dwóm prostym błędom. Trójkolorowi mieli piłkę meczową przy stanie 14:12 i wykorzystał ją Earvin Ngapeth, który zaserwował asa.

Francja – Włochy 3:2
(29:31, 25:23, 25:18, 21:25, 15:12)

Składy zespołów:
Francja: Trefle (13), Hardy-Dessources (11), Toniutti (1), Moreau (24), Tuia (14), Tillie (7), Grebennikov (libero) oraz Samica, Ngapeth (11) i Pujol

Włochy: Łasko (26), Zaytsev (14), Savani (13), Travica (4), Fei (14), Birarelli (11), Bari (libero) oraz Parodi, Papi, Boninfante i Giovi (libero)

Po meczu powiedzieli:
Pierre Pujol, kapitan reprezentacji Francji: – Jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ to był dla nas bardzo ważny mecz. Myślę, że zagraliśmy dobrze, bez dużej ilości błędów i to był dla nas dobry dzień.

Christian Savani, kapitan reprezentacji Włoch: – To był bardzo pożyteczny mecz, by nabrać rozpędu, ponieważ przez długi czas nie rozegraliśmy żadnego oficjalnego spotkania. To było widać, że mieliśmy przerwę. Musimy jutro zagrać lepiej.

Philippe Blain, trener reprezentacji Francji: – Jestem bardzo zadowolony, bo wygraliśmy bardzo dla nas ważne spotkanie. Zawsze z Włochami to jest wielka walka. Te dwie drużyny są do siebie podobne i Włosi stanowią dla nas wyzwanie.

Mauro Berruto, trener reprezentacji Włoch: – Gratulacje dla Francji. Jesteśmy sąsiadami i lubimy walczyć. Jestem zadowolony, że udało nam się doprowadzić do piątego seta, bo potrzebujemy tego czasu na boisku. Skoro potrafiliśmy skończyć tego pierwszego seta, to było miłe i to była dobra walka. Życzę Francji, by zakwalifikowała się do turnieju w Bułgarii.


Koreańczycy dobrze rozpoczęli spotkanie, na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Dwa skuteczne bloki powiększyły ich przewagę do czterech punktów. W tym momencie trener Stanów Zjednoczonych poprosił o czas i po przerwie jego podopieczni odrobili część strat po ataku Claytona Stanleya oraz bloku autorstwa Stanleya i Davida Lee. Jednak Koreańczycy zdobyli trzy punkty z rzędu i wyszli na prowadzenie 13:8. Goście z Azji prowadzili już 21:16, kiedy ich błąd w ataku dał punkt Amerykanom, następnie Matthew Anderson zaserwował asa. Kolejne trzy akcje też należały do podopiecznych Alana Knipe’a i Azjaci prowadzili już tylko 21:20. Przyjezdni utrzymali jednak przewagę i mieli pierwszą piłkę setową przy stanie 24:22. Kolejne dwa punkty zdobyli jednak gospodarze, doprowadzając tym samym do remisu. Koreańczycy mieli jeszcze pięć piłek setowych, ale za każdym razem miejscowym udawało się je wybronić. Przy stanie 30:29 dla Korei Priddy skutecznie zaatakował dwa razy, dając swojej drużynie pierwszą piłkę setową. Szansę na zakończenie seta wykorzystał Clayton Stanley, który zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki.

Druga partia, podobnie jak pierwsza, lepiej rozpoczęła się dla Koreańczyków, którzy na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:7. Amerykanom udało się jednak odrobić straty i na drugiej przerwie to oni prowadzili i to trzema punktami. Siatkarze z Azji doprowadzili jeszcze do remisu 20:20, ale to gospodarze mieli piłkę setową po asie serwisowym Davida Lee. Kolejną zagrywkę środkowy amerykańskiej reprezentacji jednak zepsuł i znów był remis. Clayton Stanley dał swojej drużynie kolejną piłkę setową, której tym razem nie zmarnowali.

W trzecim secie też było sporo walki. Przy stanie 10:10 Amerykanom udało się odskoczyć rywalom na dwa punkty. W tym momencie Ki-Won Park poprosił o czas dla swojej drużyny, co okazało się dobrym pomysłem, bo jego podopieczni po przerwie odrobili straty. Jednak kolejne dwie akcje należały do Amerykanów i Koreańczycy nie byli w stanie doprowadzić do kolejnego remisu. Po ataku Claytona Stanleya gospodarze mieli piłkę setową, wprawdzie jej nie wykorzystali, bo się w kolejnej akcji pomylili na zagrywce, ale swój serwis zepsuli też goście, co oznaczało koniec meczu. Dzięki tej wygranej Amerykanie mają już cztery punkty przewagi nad drugą w tabeli Francją.

USA – Korea Płd. 3:0
(32:30, 26:24, 25:22)

Składy zespołów:
USA: Anderson (17), Lee (10), Suxho, Priddy (11), Holmes (11), Stanley (19), Lambourne (libero) oraz Salmon, Smith i McKienzie

Korea Płd.: Jeon Kwang-In (14), Kwon Young-Min(1), Kim Yeong-Hwan (13), Ha Kyoung-Min (5), Song Myung-Geun (11), Choi Min-Ho (4), Yeo Oh-Hyun (libero) oraz Han Sun-Soo (1), Lee Sun-Kyu (2), Bu Yong-Chan, Choi Hong-Suk (1) i Lee Kang-Joo

Po meczu powiedzieli:
Young-Min Kwon, kapitan reprezentacji Korei: – To był ciężki mecz, ale dobry i zawodnicy też czuli się dobrze. Jesteśmy gotowi do kolejnego spotkania jutro.

Clayton Stanley, kapitan reprezentacji USA: – Myślę, że Korea zagrała dobry mecz. Rozpoczęliśmy pierwszego seta bardzo sennie, ale cieszę się, że udało nam się wrócić do bardziej regularnej gry i że przestaliśmy popełniać błędy. Generalnie nie myślę, żeby to był jakiś super mecz w naszym wykonaniu. To była dobra lekcja i Koreańczycy cały czas wywierali na nas presję.

Ki-Won Park, trener reprezentacji Korei: – To był dobry mecz. Warunki fizyczne amerykańskich zawodników były dla nas wyzwaniem, tak samo jak dotrzymanie im kroku.

Alan Knipe, trener reprezentacji USA: – Koreańczycy zagrali dobrze i myślę, że mieli kilka dobrych elementów. Zwłaszcza bardzo dobrze zagrywali, a my tych zagrywek nie przyjmowaliśmy najlepiej, co początkowo wpędziło nas w kłopoty. Możemy się wiele z tego naszego ospałego początku meczu nauczyć, ale też jest sporo dobrego w tym, że wygrywamy bez względu na wynik.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela gr. C Ligi Światowej

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-06-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved