Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Kubańczycy i Rosjanie z problemami, lecz wygrali

LŚ, gr. A: Kubańczycy i Rosjanie z problemami, lecz wygrali

fot. archiwum

Miało być wysokie zwycięstwo, tymczasem Japończycy podjęli rękawicę, sprawiając, iż Kubańczycy musieli się jednak nieco napracować, by odnieść zwycięstwo. O wiele więcej emocji kibicom zapewnili Serbowie i Rosjanie, tocząc pięciosetowy bój.

Początek meczu w wykonaniu Kubańczyków wyglądał naprawdę znakomicie. Podopieczni trenera Blackwooda dyktowali warunki, czemu zupełnie nie potrafili się przeciwstawić gorzej dysponowani Japończycy. Na pierwszej przerwie technicznej co prawda kubańscy gracze prowadzili zaledwie dwoma punktami, lecz z czasem sukcesywnie tę przewagę powiększali. Siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni nie potrafili przebić się przez wysoki i szczelny blok rywali, zaś Kubańczycy radzili sobie wyśmienicie w każdym elemencie siatkarskiej sztuki, co potwierdza tylko fakt, iż w przekroju całego seta pomylili się zaledwie raz. Nie podlega zatem żadnej wątpliwości, iż w pełni zasłużyli na triumf w tej partii.

Błędy własne Japończyków oraz dobra gra w ataku Kubańczyków – tak najkrócej można opisać początek drugiej odsłony spotkania. Dodatkowo siatkarze z „gorącej wyspy” popisywali się efektownymi obronami oraz blokami czy asami serwisowymi, dzięki czemu prowadzili już 6:2, a o czas zmuszony był poprosić Tatsuya Ueata. Nie przyniósł on spodziewanego efektu – po powrocie na parkiet Quintana popisał się kolejnymi trudnymi zagrywkami, dzięki czemu jego ekipa na pierwszej przerwie technicznej miała sześć „oczek” zapasu. Dopiero Shimizu przerwał tę „czarną serię” swojej drużyny. Na niewiele się to jednak zdało, gdyż jego koledzy nie byli w stanie nawiązać walki z dobrze dysponowanymi rywalami, co chwila „nadziewając się” na szczelny kubański blok (3:11). W kolejnych akcjach również bezsprzecznie dominowali podopieczni Orlando Samuelsa Blackwooda. Co prawda zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni” starali się być dla nich równorzędnymi partnerami, lecz starania te spełzły na niczym (15:5). Z czasem zaś Kubańczycy zaczęli „bawić się” siatkówką, popisując się niezwykle efektownymi akcjami, zwłaszcza w wykonaniu Wilfredo Leona. Po drugiej przerwie technicznej jednakże Kunihiro Shimizu ponownie wziął sprawy w swoje ręce, najpierw punktując z prawego skrzydła, a później zza linii dziewiątego metra (8:17). W końcówce w szeregi Kubańczyków wkradło się lekkie rozluźnienie, lecz ich przeciwnicy nie potrafili tego wykorzystać, posyłając zagrywki w siatkę. Siatkarze z Karaibów zaś, nie chcąc przedłużać, świetnie spisywali się na siatce bądź to blokując rywali, bądź zmuszając ich do popełnienia błędu (24:14). Piłkę setową wykorzystał Cepeda, popisując się efektownym atakiem w trzeci metr (25:15).

W kolejnej partii trener Blackwood postanowił dać odpocząć kilku swoim podstawowym zawodnikom, w efekcie czego kibice na początku byli świadkami wyrównanej walki punkt za punkt (4:4). Japończycy, mimo swoich szans, nie potrafili jednak objąć prowadzenia, co chwila myląc się w polu serwisowym. Dopiero po mocnej zagrywce Fukuzawy Kubańczycy byli zmuszeni popełnić błąd, dzięki czemu to ich rywale cieszyli się z jednopunktowej przewagi na pierwszej przerwie technicznej. Po powrocie na boisko japoński skrzydłowy popisał się kolejną bombą serwisową, dającą kontrę jego ekipie (9:7). Podopieczni trenera Blackwooda szybko doprowadzili do remisu, lecz japońscy zawodnicy nie dawali za wygraną i po asie Yoneyamy oraz bloku na Bellu ponownie „odskoczyli” rywalom, tym razem na trzy punkty (14:11). Kubańczycy jeszcze raz zdołali wyrównać wynik, lecz świetna gra siatkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni na siatce, w defensywie czy na zagrywce, a także proste błędy własne kubańskich graczy spowodowały, iż to Japończycy cieszyli się z triumfu w tej odsłonie pojedynku.

W czwartym secie trener Blackwood powrócił do wyjściowego ustawienia. Partia ta pomyślnie, bo od prowadzenia 2:0, rozpoczęła się dla Kubańczyków, a czas wyraźnie działał na ich korzyść. Darmowe punkty dostarczali im także Japończycy, często myląc się na zagrywce. Z czasem jednak, po raz kolejny już, rozgorzała walka punkt za punkt, a po skutecznym zbiciu Quintany to jego drużyna schodziła z dwupunktową przewagą na pierwszy time-out. Chwilę później kilka efektownych ataków, blok na Yoneyamie oraz błąd przejścia linii trzeciego metra sprawiły, że Kubańczycy prowadzili już 11:7. Kolejne akcje nie przyniosły zwrotu akcji, a obie ekipy, utrzymując leniwe tempo gry, na przemian bądź to wymieniały się ciosami, bądź popełniały proste błędy. Niemniej jednak kubańscy gracze wciąż utrzymywali cztery „oczka” przewagi (20:16). W końcówce kilkoma świetnymi zagraniami popisał się Henry Bell, dając piłkę meczową swojej ekipie. Japończycy co prawda wybronili pierwszego meczbola, lecz widowiskowy atak Leona nie pozostawił już żadnych złudzeń.

Po meczu powiedzieli:
Wilfredo Leon (kapitan reprezentacji Kuby): – To był dobry mecz dla nas. Osiągnęliśmy swój cel i zakwalifikowaliśmy się do turnieju finałowego. Teraz czekamy na kolejne wyzwania i kolejnych rywali, z którymi przyjdzie nam zmierzyć się w Sofii.
Yusuke Ishijima (przyjmujący reprezentacji Japonii): – Kuba to świetna drużyna. My natomiast nie mieliśmy dziś swojego dnia.
Orlando Samuels Blackwood (trener reprezentacji Kuby): – Mamy dużo młodych zawodników w drużynie, a ja chcę dać im jak najwięcej szans na pokazanie się, by udowodnili, co potrafią i nabyli cennego doświadczenia. Podczas Final Six zagramy najlepiej, jak potrafimy, lecz na tę chwilę najważniejszy jest rozwój tych zawodników.
Tatsuya Ueta (trener reprezentacji Japonii): – Niestety, nie zdołaliśmy zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich, lecz jeśli chodzi o Ligę Światową, jest to dobry dla nas sezon, gdyż zrobiliśmy postęp w grze. Kuba to drużyna o wielkim potencjale i zdecydowanie zasłużyła na to dzisiejsze zwycięstwo.

Kuba – Japonia 3:1
(25:17, 25:15, 21:25, 25:19)

Składy zespołów:
Kuba: Leon (10), Cepeda (11), Quintana (12), Bell (22), Mesa (3), Diaz (5), Gutierrez (libero) oraz Estrada (1), Leyva, Fiel (2) i Bisset (2)
Japonia: Usami, Tomimatsu (2), Yamamura (9), Shimizu (21), Fukuzawa (12), Yoneyama (7), Nagano (libero) oraz Yamamoto, Ageba (3), Matsumoto (9), Ishijima i Kondoh


Rosjanie rozpoczęli spotkanie niezwykle zdeterminowani, co natychmiast przełożyło się na wynik – na pierwszej przerwie technicznej mieli aż cztery „oczka” przewagi. Wszystko to dzięki potężnym zagrywkom Maksima Michajłowa i dobrej postawie Nikołaja Apalikowa w elemencie bloku. Z czasem podopieczni Władimira Alekno powiększyli jeszcze swoje prowadzenie do sześciu punktów, nie wypuszczając go już rąk i nie pozwalając Serbom zbliżyć się choćby o krok, w efekcie czego objęli oni prowadzenie 1:0 w całym meczu.



Początek drugiej odsłony pojedynku był niezwykle wyrównany, a z minimalnym zapasem punktów na pierwszą przerwę techniczną schodzili Rosjanie, którzy zamienili na punkt przechodzącą piłkę po zagrywce Tarasa Chtieja. W kolejnych akcjach kibice byli świadkami wymiany ciosów atakujących obu drużyn – Sasy Starovicia po jednej i Maksima Michajłowa po drugiej stronie siatki. Chwilę później efektownym, pojedynczym blokiem na swoim vis-a-vis, Nikołaju Apalikowie, popisał się Marko Podrascanin, dzięki czemu jego ekipa cieszyła się z pierwszego prowadzenia w tym spotkaniu (10:9). Radość Serbów nie trwała jednak długo, gdyż wkrótce w polu serwisowym pojawił się Maksim Michajłow, który swoimi dobrymi zagrywkami zniwelował straty (12:12). Podopieczni Igora Kolakovicia nie odpuszczali jednak, świetnie grając w elemencie bloku, przez który nie mógł przebić się Siergiej Tietiuchin (16:12). Nawet time-out i uwagi od trenera nie przyniosły zmian w grze Rosjan, którzy z każdą akcją grali coraz gorzej, popełniając błędy w ataku (12:19). Mylić zaczęli się jednak i siatkarze z Półwyspu Bałkańskiego, a Apalikow zrewanżował się Podrascaninowi za blok z początku partii (15:19). Tę serię przerwał dopiero Sasa Starović, popisując się atakiem w dziewiąty metr (20:16). Świetna gra serbskiego atakującego oraz słabsza postawa Rosjan spowodowały, że ci, mimo usilnych prób, nie byli w stanie sprostać podopiecznym trenera Kolakovicia.

Trzeci set rozpoczął się po myśli Serbów: najpierw Bojan Janić, a później Uros Kovacević na kontrze popisali się atakami blok-aut (2:0). Rosjanie jednak szybko, po zagrywkach Michajłowa, doprowadzili do wyrównania (4:4). Od tej pory w zasadzie rozgorzała walka punkt za punkt. Serię tę przerwał dopiero Kovacević, a tuż po tym pojedynczym blokiem na Muserskim popisał się Milan Rasić (9:7). Mimo wszystko błędy, jakie zawodnicy obu ekip popełniali na zagrywce, znacznie obniżyły poziom spotkania. Rzadziej jednak mylili się serbscy zawodnicy, zachowując przy tym wyższą skuteczność w ataku od swych rywali (15:11). Podopieczni Władimira Alekno dodatkowo nie potrafili zatrzymać blokiem swych przeciwników, którzy doskonale to wykorzystywali, ciągle obijając ręce Rosjan. Znakomicie na boisku zameldował się też Aleksandar Atanasijević, popisując się dwoma punktowymi atakami, na które natychmiast odpowiedzieli Maksim Michajłow i Jurij Bierieżko, doprowadzając do remisu (20:20). W zaciętej końcówce lepsi jednak okazali się być gospodarze, którzy seta zakończyli zablokowaniem przechodzącej piłki.

Także i czwartą partię lepiej otworzyli Serbowie. Sasa Starović najpierw popisał się znakomitym atakiem po prostej, po czym dołożył dwie punktowe zagrywki (4:1). Z czasem przewaga siatkarzy z Bałkanów jeszcze wzrastała, w czym duża zasługa także stale mylących się Rosjan (7:3). Podopieczni Władimira Alekno starali się zniwelować te straty, blokując Starovicia i Kovacevicia, lecz gospodarze szybko odpowiedzieli blokiem na Bierieżce (8:6). Kilka chwil później, tradycyjnie już dzisiaj, rozgorzała walka punkt za punkt, w czasie której zawodnicy obu drużyn popisywali się mocnymi atakami na przemian z zepsutymi zagrywkami. W końcówce seta jednakże Rosjanie zapunktowali blokiem na serbskim środkowym oraz skutecznymi atakami, dającymi im zwycięstwo.

Tie-break, w przeciwieństwie do poprzednich setów, rozpoczął się od wyrównanej walki (2:2). Szybciej do jednak Rosjanom udało się wypracować dwupunktową przewagę, którą zawdzięczają zepsutej zagrywce Starovicia i asowi Michajłowa (6:4). Serbowie co prawda dzielnie walczyli o doprowadzenie do remisu, lecz nie przyniosło to spodziewanego rezultatu i przy zmianie stron Rosjanie utrzymali dwa „oczka” zapasu. W końcówce partii błędy w rozegraniu popełnił Mihajlo Mitić, a świetnym atakiem, dającym Sbornej meczbola, popisał się Jurij Bierieżko. Mecz zakończył udany atak Apalikowa.

Po meczu powiedzieli:
Siergiej Grankin (rozgrywający reprezentacji Rosji): – Staramy się odnaleźć właściwy rytm gry i ciężko pracujemy, dlatego mam nadzieję, że wkrótce to udowodnimy i dojdziemy do formy wtedy, gdy przyjdzie na to czas.
Bojan Janić (kapitan reprezentacji Serbii): – Końcówki meczu nie wytrzymaliśmy psychicznie, a szkoda, gdyż mogliśmy wygrać ten mecz przeciwko Rosji, która zagrała jedno z lepszych spotkań w ostatnim czasie. Rosjanie dobrze zagrywali, przez co obawiałem się, że ten pojedynek zakończy się nieco wcześniej. Na szczęście pokazaliśmy swoją siłę, wielki charakter, powracając do gry. Podsumowując, mogę powiedzieć, że jestem usatysfakcjonowany z naszej postawy.
Władimir Alekno (trener reprezentacji Rosji): – Powinniśmy zagrać lepiej w defensywie. Poza tym pozwoliliśmy zdobyć Serbom wiele punktów po własnych błędach, ale trzeba powiedzieć, że oba zespoły eksperymentowały na boisku. Myślę, że pora na dobrą grę przyjdzie w Londynie.
Igor Kolaković (trener reprezentacji Serbii): – Mecz był bardzo dobry i emocjonujący. W naszej grze widać było brak ogrania, brak doświadczenia i na tę chwilę to właśnie nasz największy problem. Przegraliśmy, ale tak naprawdę niewiele dzieliło nas od triumfu, tak jak przed dwoma dniami w meczu z Kubą. Nie nauczyliśmy się jednak jeszcze radzić sobie z presją. Mimo to muszę pochwalić moich zawodników – walczyli dzielnie z tak dobrą drużyną jaką jest Rosja i mam nadzieję, że wyciągną wnioski z tej przegranej.

Serbia – Rosja 2:3
(18:25, 25:22, 25:23, 22:25, 11:15)

Składy zespołów:
Serbia: Kovacević (14), Janić (11), Mitić (2), Rasić (7), Starović (22), Podrascanin (12), Rosić (libero) oraz Atanasijević (4) i Lisinać
Rosja: Apalikow (10), Chtiej (8), Grankin (3), Tietiuchin (6), Muserskij (17), Michajłow (17), Obmoczajew (libero) oraz Bierieżko (14), Uszakow i Krugłow (7)

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela gr. A LŚ

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-06-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved