Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Holendrzy i Turcy finalistami Ligi Europejskiej

Holendrzy i Turcy finalistami Ligi Europejskiej

fot. archiwum

Siatkarze Holandii pokonali w meczu półfinałowym Ligi Europejskiej mężczyzn 3:0 Słowaków. Podopieczni trenera Edwina Benne zagrają więc w jutrzejszym finale. Ich przeciwnikiem będzie reprezentacja Turcji, która po zaciętym boju pokonała Hiszpanów.

Pierwsze akcje premierowej odsłony potyczki Holandia – Słowacja należały do podopiecznych Stefana Chritansky’ego. Z czasem jednak gra zaczęła układać się po myśli Holendrów – zdobyli oni sześć „oczek” z rzędu, głównie za sprawą Humphreya Krolisa, który fenomenalnie spisywał się w polu serwisowym, skutecznie utrudniając grę rywalom (15:8). Holenderscy zawodnicy dodatkowo prezentowali wysoką skuteczność w elemencie ataku, czego nie można powiedzieć o popełniających mnóstwo błędów Słowakach. W takiej sytuacji Holendrzy bez większych problemów objęli prowadzenie 1:0 w całym meczu, a wynik pierwszego seta na 25:15 ustalił Thijs Ter Horst, popisując się potężnym zbiciem.

Druga partia przyniosła już więcej emocji. Słowacy, mimo gładkiej porażki w poprzedniej odsłonie, nie zamierzali się poddawać i tym razem byli równorzędnymi rywalami dla Holendrów. Obie drużyny w tym secie postanowiły wzmocnić swoją zagrywkę, lecz na dobre wyszło to jedynie popularnym „Oranje”, którzy na swym koncie zapisali trzy „oczka” zdobyte w tym elemencie. Końcówka partii należała do przyjmującego Jelte Maana, który był zdobywcą dwóch ostatnich punktów dla swej ekipy, dających jej zwycięstwo 25:23.

Słowacy, nie mając nic do stracenia, trzeciego seta rozpoczęli z wysokiego C. Świetnie układała się zwłaszcza współpraca na linii Branislav Skladany-Milan Bencz, dzięki czemu to ich zespół prowadził już pięcioma punktami (12:7). Prowadzenie to jednakże nie trwało zbyt długo i już po chwili Holendrzy popisali się kilkoma potężnymi zagrywkami, utrudniającymi rywalom wyprowadzenie akcji, oraz świetnymi blokami. Znakomite zawody rozgrywał przede wszystkim Jelte Maan, który był egzekutorem Słowaków i który poprowadził „Oranje” do finalnego triumfu.



– Gratuluję Holendrom świetnego występu. Zagrali lepiej od nas i zasłużyli w pełni na zwycięstwo – mówił po spotkaniu Branislav Skladany. Jeroen Rauwerdink zaś przyznał, że to było ciężkie spotkanie. – Grało wielu młodych zawodników, jak choćby Nimir Abdelaziz. Wierzę jednak, że wykonaliśmy dobrą pracę. Zagraliśmy dobrze zwłaszcza w elementach zagrywki i przyjęcia, mimo kilku kłopotów w trzecim secie. Potrafiliśmy jednak kontrolować przebieg tego spotkania. Stefan Chritansky zaś był zdania, iż Holendrzy zasłużyli na wygraną, gdyż włożyli w swoją grę więcej serca. – My nie graliśmy tak, jak powinniśmy, czy to na zagrywce, czy w przyjęciu. Mieliśmy szanse na zwycięstwo w trzecim secie, lecz nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Edwin Benne, w przeciwieństwie do swego przedmówcy, był zadowolony z gry swoich podopiecznych. – Bardzo pragnęliśmy tego triumfu. Jestem zadowolony z występu mojej drużyny. Z meczu na mecz staramy się polepszać naszą grę, a teraz czekamy na jutrzejszy finał.

Holandia – Słowacja 3:0
(25:15, 25:23, 26:24)

Składy zespołów:
Holandia: Abdel-Aziz (8), Ter Horst (10), Maan (13), Krolis (11), Kooistra (3), Koelewijn (8), Jorna (libero)
Słowacja: Bencz (15), Szaraz (1), Joscak (3), Chrtiansky (9), Zatko, Ogurcak (8), Kubs (libero) oraz Skladany (3), Hrinak i Kasper (4)


Drugi półfinał był o wiele bardziej emocjonujący od poprzedniego. Hiszpanie rozpoczęli to spotkanie z wysokiego C. Dobrze prezentowali się zwłaszcza Iban Perez i Jorge Fernandez, którzy co chwila punktowali bądź to w ataku, bądź bloku, dając swej drużynie pięć „oczek” przewagi (10:5). To prowadzenie utrzymali aż do drugiej przerwy technicznej i kiedy wydawało się, że wszystko potoczy się po ich myśli, gospodarze, głównie za sprawą Serhata Coskuna, zdołali doprowadzić do remisu 23:23. Chwilę później z dobrej strony pokazał się także Emre Batur i to właśnie ta dwójka poprowadziła Turcję do wygranej.

Niesieni na fali zwycięstwa Turcy wyśmienicie spisywali się także w kolejnym secie, od początku przejmując kontrolę nad przebiegiem boiskowych wydarzeń. Podopieczni trenera Basicia wyjątkowo dobrze radzili sobie zwłaszcza w elemencie bloku, zmniejszyli też liczbę popełnianych błędów własnych. Wszystko to oraz świetna postawa Ulasa Kiyaka przyniosły im pewne, zasłużone zwycięstwo w drugiej partii.

Hiszpanie nie zamierzali się jednak poddawać i do trzeciego seta przystąpili niezwykle skupieni i zdeterminowani. Przede wszystkim siatkarze z Półwyspu Iberyjskiego ograniczyli liczbę popełnianych błędów, dzięki czemu objęli czteropunktowe prowadzenie (10:6). Gospodarze finałów nie chcieli jednak przedłużać tego meczu i szybko wzięli się za odrabianie strat, doprowadzając do remisu (12:12), po czym cieszyli się z jednego „oczka” przewagi (14:13). Od tej pory obie ekipy walczyły punkt za punkt, aż do stanu 24:23. Wtedy też Turcy nie wykorzystali piłki meczowej. Hiszpanie zaś, pełni nadziei, swoje dwie kolejne akcje zamienili na punkty, doprowadzając do czwartego seta.

Podopieczni Fernando Beniteza świetnie otworzyli czwartą partię, od pierwszych piłek narzucając rywalom swój rytm gry. Świetne zawody rozgrywał Guillermo Hernan, który w ataku angażował wszystkich zawodników, skutecznie utrudniając Turkom ustawienie skutecznego bloku. Ostatnie słowo w tej partii należało do Gustavo Delgado, który ustalił jej wynik na 25:20.

Dopingowani przez publiczność Turcy rozpoczęli tie-break po swojej myśli, szybko obejmując czteropunktowe prowadzenie (10:6 i 13:9). Gdy już wydawało się, że jest „po meczu” i gospodarze mieli meczbola, Hiszpanie podjęli walkę, doprowadzając do wyrównania wyniku (14:14). Podenerwowani takim obrotem spraw Turcy nie dali jednak za wygraną i po efektownym bloku Emina Göka to oni cieszyli się ze zwycięstwa i awansu do finału.

– To było dla nas bardzo ważne zwycięstwo – mówił Ulas Kiyak. – Dla widzów natomiast z pewnością było to ciekawe widowisko. Wygraliśmy pierwsze dwa sety, ale później straciliśmy koncentrację, co wykorzystali Hiszpanie, dokładając swoją dobrą grę. Nie poddaliśmy się jednak i udowodniliśmy, że jesteśmy mocnym zespołem. Guillermo Herman zaś twierdził, iż przegrana jego ekipy wynikła z prostych błędów, które popełniali. Podobnego zdania był też Fernando Benitez. – Zaczęliśmy dobrze, lecz z czasem w naszą grę wkradły się niewymuszone błędy. Dodatkowo nie graliśmy równo, co też miało wpływ na naszą przegraną. Veljko Basić zaś chwalił Hiszpanów, twierdząc, iż wymusili na jego zawodnikach to, by grali jak najlepiej. – Moi gracze pokazali się z dobrej strony w pierwszych dwóch setach, po czym uznali, że mecz „sam się wygra”. To normalne jednak w postawie młodych zawodników. Niemniej jednak wykonaliśmy dobrą pracę i cieszę się z awansu do finału.

Turcja – Hiszpania 3:2
(28:26, 25:13, 24:26, 20:25, 18:16)

Składy drużyn:
Turcja: Kiyak (19), Pezük (25), Gök (6), Subasi (19), Coskun (27), Batur (22), Kilic (libero) oraz Gökgöz i Bozan
Hiszpania: Hernan (1), Noda (16), Delgado (12), Sugranes (6), Fernandez (17), Perez (19), Gamiz (libero) oraz Rodriguez (3), Rocamora (3) i Viciana (2)

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego Ligi Europejskiej mężczyzn

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-06-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved