Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Niedziela w Santo Domingo dla Serbów i Kubańczyków

LŚ, gr. A: Niedziela w Santo Domingo dla Serbów i Kubańczyków

fot. archiwum

Siatkarze Serbii wyjadą ze stolicy Dominikany z dwoma wygranymi na koncie. W ostatnim dniu drugiego turnieju gr. A Ligi Światowej mistrzowie Europy wygrali 3:0 z Japonią. Kubańczycy po raz kolejny pokonali reprezentację Rosji.

Pierwszy set przebiegał pod dyktando Serbów. Już od początku spotkania podopieczni Igora Kolacovicia narzucili swój styl gry. Po dwóch punktowych blokach na Tatsuyi Fukuzawie i Kunihiro Shimizu reprezentacja Serbii prowadziła już 7:4, a po nieudanym ataku Fukuzawy schodziła na pierwszą przerwę techniczną z czteropunktowym prowadzeniem. Dobre ataki Urosa Kovacevicia zapewniały drużynie Serbii bezpieczną przewagę, która jednak nie trwała długo. Po dwóch dobrych atakach Shimizu oraz błędach w drużynie serbskiej przewaga została zniwelowana do jednego punktu (12:11). Sasa Starović w tym momencie zanotował asa serwisowego i popisał się udanym atakiem, doprowadzając do wyniku 16:13. Do tego dwa udane zagrania dopisał do swojego konta Uros Kovacevic. Japończycy próbowali odrobić straty. Po atakach Yusuke Ishijimy i Ta kaaki Tomimatsu reprezentacja Japonii traciła do Serbii zaledwie trzy „oczka". Bojan Janić skutecznie zagrał w bloku, a chwilę potem Kovacević wykorzystał drugą piłkę setową.

Drugą partię Serbia rozpoczęła od prowadzenia 8:7 na pierwszej przerwie technicznej. Różnica punktowa wzrosła do trzech (12:9), kiedy to Bojan Janić zablokował Ishijime. Później kolejno punktowali Yoshifumi Suzuki i Sasa Starović , a Milan Rasić zapisał na swoim koncie punkt zdobyty po bloku. Na dobry atak Kunihiro Shimizu natychmiast zareagował Uros Kovacević, doprowadzając do trzypunktowej przewagi (16:13) i jednocześnie drugiej przerwy technicznej. Japończycy nie odpuszczali i nie pozwolili, by Serbia oddaliła się od nich na więcej niż trzy punkty. Nic to jednak nie dało. W końcówce zdołali zbliżyć się do Serbów na jedno „oczko" (23:24), ale Uros Kovacević wykorzystał piłkę setową i było już 2:0 w setach dla Serbii.

Trzecia partia to znów wyraźna dominacja reprezentacji Serbii. Po punktowym ataku Srecko Lisinaca podopieczni Igora Kolacovicia schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:7. Gdy Bojan Janić swoją skuteczną grą doprowadził do trzypunktowej przewagi, trener Japonii przeprowadził zmiany. Japończycy jednak nadal popełniali błędy, a Serbowie wykorzystywali wszystkie słabości przeciwnika. Po atakach Rasicia i Urosa Kovacevicia drużyna z Serbii prowadziła już 16:10. Przewaga jednak nie utrzymała się do końca spotkania. Błąd w zagrywce Aleksandra Atanasijevicia oraz blok na Kovaceviciu zbliżyły nieco Japonię do prowadzącej Serbii. Chwilę potem Shimizu popisał się udanym blokiem i było już tylko (23:22). Jednak to Serbia postawiła kropkę nad "i", mogąc tym samym cieszyć się ze zwycięstwa nad drużyną z Kraju Kwitnącej Wiśni.



Po meczu powiedzieli:

Daisuke Usami (kapitan reprezentacji Japonii): – Serbia grała bardzo dobrze, a my nie umieliśmy odebrać dobrze serwisów, dlatego to utrudniało naszą ofensywną strategię. Mam nadzieję, że będziemy grać lepiej w następnej rundzie.

Bojan Janić (kapitan reprezentacji Serbii): – Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Dobrze jest pokonać taką drużynę jak Japonia. Punkty, które zdobyliśmy w tej rundzie, są miłą niespodzianką.

Tatsuya Ueda (trener reprezentacji Japonii): – Morale naszej drużyny zmniejszyły się. Kolejny raz nie potrafimy znaleźć recepty na serwisy drużyny Serbii. Musimy postarać się grać lepiej.

Igor Kolakovic (trener reprezentacji Serbii): – To spotkanie podniosło morale młodych graczy. Jako trener muszę chronić mojego zawodnika – Aleksandra Atanasijevicia, który przez rok borykał się z urazem i muszę oszczędzać jego zdrowie do igrzysk olimpijskich.

Japonia – Serbia 0:3
(21:25, 23:25, 23:25)

Składy zespołów:
Japonia: Suzuki (6), Tomimatsu (7), Shimizu (17), Fukuzawa (9), Ishijima (5), Kondoh (1), Tanabe (libero) oraz Usami, Matsumoto i Yoneyama (2)
Serbia: Kovacević U. (14), Janić (10), Mitić (4), Rasić (5), Starović (10), Lisinać (6), Vujić (libero) oraz Terzić, Atanasijević (1) i Brdjović


Początek spotkania był bardzo wyrównany, ale na pierwszą przerwę techniczną to Rosjanie schodzili z przewagą (8:6). Wilfredo Leon podwyższył dorobek punktowy swojej drużyny dobrymi atakami, a blok na Apalikovie doprowadził do przewagi gospodarzy (13:12). Rosjanie jednak nie odpuszczali, dobrymi atakami popisywał się Michajłow, ale z drugiej strony siatki odpowiadał mu Leon i było już 18:18. Końcówka seta była bardzo zacięta, obie drużyny grały punkt za punkt, ale popełniały też dużo błędów. Ostatecznie o wyniku rozstrzygnął as serwisowy Wilfredo Leona (26:24).

Druga partia rozpoczęła się od dobrego występu Aleksandra Abrosimowa, który swoimi skutecznymi atakami dał drużynie „Sbornej" przewagę punktową (8:5). Po pierwszej przerwie technicznej Kubańczycy zdołali zniwelować przewagę Rosji do jednego punktu dzięki dobrym atakom Rolando Cepedy (13:12). Na drugą przerwę techniczną, prowadząc 16:14, schodzili Rosjanie. Po rozmowie z trenerami Mesa zablokował Michajłowa, a Quintana miał punktowy blok na Muserskim, co doprowadziło do remisu. W decydującej części seta jednak to błędy gospodarzy doprowadziły do pierwszej piłki setowej dla Rosji, przy wyniku 24:21, którą wykorzystał Muserski.

W trzecim secie role się odwróciły, po dobrych blokach drużyny z Kuby prowadziła ona na pierwszej przerwie technicznej 8:5. Michajłow i Muserski skutecznymi atakami zdołali ograniczyć przewagę do jednego punku, nie trwało to jednak długo. Kubańczycy odpowiedzieli atakiem Bella, co znów dało gospodarzom trzypunktowe prowadzenie. Różnicę powiększył wyśmienicie atakujący Wilfredo Leon. W dalszej części seta drużyna Rosji zdołała jedynie trochę zbliżyć się do gospodarzy. Ostatecznie szansę wygrania seta wykorzystali Kubańczycy (25:21).

Czwarta partia rozpoczęła się od bardzo dobrych zagrywek Leona i Bella, które dały gospodarzom minimalną przewagę na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Później Kuba jedynie ten dystans powiększała. Punktowe ataki Leona i Cepedy pozwoliły odskoczyć podopiecznym Orlando Blackwooda na trzy oczka. Na drugiej przerwie technicznej przewaga gospodarzy wyglądała imponująco (16:10). Mimo starań reprezentacji Rosji, udanych bloków, Kubańczycy nie dali sobie odebrać zwycięstwa. Przy stanie 24:17 Rolando Cepeda atakiem wykorzystał pierwszą piłkę meczową, dającą Kubańczykom trzy cenne punkty.

Po meczu powiedzieli:
Maxim Michajłow (kapitan reprezentacji Rosji): – Popełnialiśmy zbyt dużo błędów, ale trzeba też pochwalić przeciwnika, który dobrze reagował na boisku.

Wilfredo Leon (kapitan reprezentacji Kuby): – Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz, ale od początku byliśmy przegotowani na wyzwanie. Nasz dobry serwis, choć czasami ryzykowny, dał nam wspaniałe rezultaty, ponieważ Rosjanie nie umieli utrzymać piłki w grze.

Władimir Alekno (trener reprezentacji Rosji): – Wszystko zależało od Kuby, ponieważ grali lepiej w decydujących momentach. Mam nadzieję, że w następnych spotkaniach będziemy grać lepiej.

Orlando Samuels (trener reprezentacji Kuby): – Chłopcy wyszli na ten mecz bardzo spragnieni i głodni gry, dlatego nie odpuszczali. Dziś dominowaliśmy we wszystkich aspektach i gdy Leon mylił się podczas meczu, Cepeda dopełniał go. To było zwycięstwo zespołu.

Kuba – Rosja 3:1
(26:24, 21:25, 25:22, 25:17)

Składy zespołów:
Kuba:
Leon (25), Cepeda (19), Quintana (3), Bell (16), Mesa (6), Diaz (1), Gutierrez (libeo) oraz Estrada (1), Leyva i Hernandez
Rosja:
Apalikow, Siwożelez (11), Butko, Muserskij (11), Ilynych (11), Michajłow (20), Sokołow (libero) oraz Abrosimow (8), Krugłow (3), Bierieżko i Grankin

Zobacz również:
Wyniki 2. turnieju oraz tabela gr. A Ligi Światowej

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-06-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved