Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Anna Nowakowska: Spełniam się w nowej roli

Anna Nowakowska: Spełniam się w nowej roli

fot. archiwum

Od zawodniczki do rzeczniczki - tak w skrócie można by opisać karierę Anny Nowakowskiej, byłej rozgrywającej w Gwardii i w klubach niemieckich, a obecnie pełniącej funkcję rzecznika prasowego i menedżera drużyny Impel Wrocław.

Jak to się stało, że Anna Nowakowska – rozgrywająca zespołu Smart Allianz Stuttgart – została rzeczniczką prasową klubu Impel Wrocław?

Anna Nowakowska:W ostatnim sezonie spędzonym właśnie w Stuttgarcie postanowiłam zakończyć karierę zawodniczą. Bardzo tęskniłam za domem i chciałam wrócić do Polski. Z prezesem Grabowskim byliśmy w stałym kontakcie i w pewnym momencie pojawiła się oferta pracy w Impelu Wrocław. Obecnie tworzy się tutaj coś nowego i zachodzą duże zmiany, dlatego potrzebowano osoby od kontaktów z mediami i menedżera drużyny. Idealnie zgraliśmy się w czasie, gdyż ja zakończyłam swój sezon w Niemczech i potrzebowałam nowego wyzwania. Dlatego podjęliśmy współpracę.

Do tej pory funkcję rzecznika w klubie pełnił Dariusz Gintowt. Nie boisz się tego, że będziesz do niego porównywana?



Bardzo szanuję Darka. Nasze wzajemne relacje są bardzo dobre. To właśnie Darek pomógł mi na początku, przekazał swoją bazę medialną, wprowadził, wdrożył we wszystkie projekty. O porównaniach z nim nie myślałam i nie sądzę, żebym musiała się tego bać. Darek wykonywał swoją funkcję przez wiele lat i robił to bardzo dobrze. Każdy ma swój styl pracy i ja na pewno będę pełniła swoje obowiązki w jakimś stopniu inaczej. Ale pomoc, jaką mi okazał na początku, była bardzo potrzebna. Teraz bazuję trochę na tym co on zbudował, ale powoli zaczynam tworzyć swoje kontakty i relacje, które w przyszłości pomogą mi w pracy.

Pracę powinien ci ułatwiać fakt, że niektóre dziewczyny znasz jeszcze ze swoich występów z Gwardii…

Na pewno dzięki temu komunikacja między nami jest o wiele szybsza. Łatwiej jest zaczynać coś nowego w oparciu o pewne doświadczenia z przeszłości.

W której roli czujesz się lepiej – rzeczniczki czy rozgrywającej?

W obu czuje się równie dobrze. Tych dwóch funkcji w żaden sposób nie da się połączyć. Studiowałam nauki polityczne, marketing, w międzyczasie miałam mnóstwo praktyk. Łączyłam karierę ze zdobywaniem doświadczenia w tej dziedzinie. Zawsze myślałam o przyszłości i o tym, co się stanie, kiedy przestanę grać i czynnie uprawiać siatkówkę. Chciałam, żebym w tym momencie była już przygotowana, by sprostać kolejnemu wyzwaniu. Dlatego szukałam możliwości działania w marketingu czy w public relations już w czasie trwania kariery. Nie chciałam też zamykać się wyłącznie na studia i samą wiedzę teoretyczną.

Czyli od samego początku ukierunkowałaś się na PR i wiedziałaś, że właśnie tym zajmiesz się po zakończeniu kariery?

Dokładnie tak. Wszystko pod tym względem miałam przemyślane i wiedziałam, że chcę, żeby tak to przebiegło. W klubach w Niemczech, w których grałam, współpracowałam w promocji, w kontaktach z prasą. Jako zawodniczka miałam stały kontakt z tym wszystkim i mogłam w jakimś stopniu już wtedy realizować się obu dziedzinach. Dzięki temu wiem jak to wszystko funkcjonuje zarówno z perspektywy zawodniczki, jak i osoby, która mobilizuje i odpowiada za kontakty klubu z otoczeniem.

To niesamowite, że zawodniczka, która jest w pełni kariery, ma codziennie treningi, znajduje jeszcze czas na pełnienie funkcji marketingowych i pomocy w relacji klubu z mediami i kibicami…

Akurat miałam taką możliwość, więc czemu nie skorzystać. Najpierw mogłam połączyć trenowanie i grę w zespole Gwardii z odbywaniem studiów. Już wtedy nie skupiałam się tylko i wyłącznie na sporcie. Zawsze miałam świadomość, że kariera kiedyś się skończy i nie chciałam zostać w sytuacji, że po dwudziestu latach gry w siatkówkę nie mam żadnego zawodu i nie mogę zająć się niczym innym, tylko muszę się wszystkiego nauczyć od początku. Potem, jak udałam się grać do Niemiec, wiedziałam, że na pierwszym miejscu jestem rozgrywającą i to jest moje zadanie, ale jeśli tylko nie koliduje to z treningami, to w międzyczasie mogę robić coś, co zaprocentuje w przyszłości. Poza tym mogłam w ten sposób trochę pomóc klubom, w których występowałam.

Jak udało ci się pogodzić te funkcje?

Często wyglądało to tak, że najpierw rano trzy godziny treningu, później w biegu inne obowiązki zawodnicze plus zawodowe, czyli cały marketing, dalej kolejny trening, mecze, w przerwach między treningami znowu jakaś pomoc przy sprawach związanych z PR i tak w kółko. Nie było to łatwe, ale jeśli ma się konkretny cel, to można wszystko pogodzić. Na szczęście podchodziłam do tego bardzo rygorystycznie i konsekwentnie. Starałam się sprostać obowiązkom, bo wiedziałam, że ten trud kiedyś w przyszłości się zwróci i przyniesie korzyści. Grafik miałam napięty, ale cały czas myślałam o przyszłości i teraz mogę łatwiej odnaleźć się w nowej roli i rzeczywistości.

W Gwardii, w której grałaś, obok ciebie występowały Anna Barańska, Joanna Kaczor czy Natalia Bamber. To były czasy, w których walczyłyście w finałach Pucharu Polski i tworzyłyście razem bardzo groźną drużynę. Chyba to był najsilniejszy zespół Gwardii i dopiero teraz Impel Wrocław może być równie mocny?

W tamtych latach na pewno byłyśmy bardzo młodym i niedoświadczonym zespołem. Ale rzeczywiście miałyśmy olbrzymi potencjał. Tych dwóch drużyn, to znaczy tej, w której miałam przyjemność występować i tej, która jest obecnie tworzona, nie sposób jednak porównać. My wówczas byłyśmy na początku swojej drogi i tak naprawdę uczyłyśmy się gry w siatkówkę. Teraz Impel Wrocław będzie w większości składać się z doświadczonych siatkarek, które mają za sobą wiele lat kariery. To zupełnie co innego, zresztą wszystko dookoła także się zmieniło, zaplecze klubów, finanse, poziom ligi.

Obecna drużyna osiągnie sukces taki jak Gwardia, w której występowałaś, czy może większy?

Myślę, że dziewczyny osiągną bardzo dużo, chociaż wszystko jak zwykle zweryfikuje się podczas rozgrywek. My byłyśmy w innym momencie kariery, tak jakby przed tym, co obecne zawodniczki Impelu Wrocław mają już na stracie. Chodzi o olbrzymi bagaż doświadczeń, który powoduje, że są gotowe na odnoszenie sukcesów i mają pełną świadomość swoich możliwości.

A czy nie ma zagrożenia, że tym dziewczynom zabraknie właśnie głodu sukcesu? To w zdecydowanej mierze są zawodniczki już spełnione…

Myślę, że jeżeli wciąż wychodzą na parkiet, to nadal mają głód grania i sukcesów. Jeśli ktoś to traci, to zazwyczaj mówi pas i po prostu kończy karierę. Te dziewczyny tego nie robią, cały czas są gotowe trenować po kilka godzin dziennie, a to znaczy, że nadal chcą wygrywać, odnosić kolejne zwycięstwa i zdobywać laury.

Jaki moment swojej kariery uważasz za największy sukces?

Finały Pucharu Polski z Gwardią i mistrzostwo Niemiec z ekipą z Drezna.

W 2010 roku zerwałaś więzadła krzyżowe. To był najgorszy moment w karierze?

Zdecydowanie tak. Rehabilitacja trwała dziewięć miesięcy i odbywała się w centrum rehabilitacji klubu piłkarskiego VFB ze Stuttgartu. Wcześniej byłam operowana przez jednego z najwybitniejszych specjalistów od więzadeł krzyżowych na świecie. Warunki do powrotu do zdrowia miałam naprawdę znakomite. Klub bardzo mi pomógł, żebym wróciła do sportu. Ale mimo wszystko były to bardzo trudne chwile.

To kontuzja spowodowała, że dość wcześnie, bo w wieku 31 lat, zakończyłaś zawodniczą karierę?

Nie wiem, czy zakończenie w tym wieku można uznać za wczesne. My jednak bardzo szybko zaczynałyśmy. W wieku 16 lat grałam już w ekstraklasie, gdzie zazwyczaj dziewczyny zaczynają występy na tym poziomie mając po dwadzieścia lat. Także trochę się nazbierało i uznałam, że jest to dobry moment, by powiedzieć stop. Kontuzja może przyśpieszyła nieco decyzję, ale nie była głównym czynnikiem. Ja zresztą po powrocie do zdrowia zagrałam jeszcze cały sezon w Niemczech i wszystko było w porządku, chociaż czasami kolano dokuczało. Ale głównym powodem zakończenia kariery była tęsknota za domem. Chciałam po prostu w końcu być blisko rodziny i zacząć tutaj coś nowego, funkcjonować w innym trybie niż dotychczas. Do tego pojawiła się możliwość pracy we Wrocławiu, więc długo nie musiałam się zastanawiać. To był najlepszy czas na zakończenie kariery i przejście do nowych obowiązków.

Miałaś jakiś wzór siatkarski w trakcie trwania swojej kariery?

Na początku na pewno takim wzorem była Magda Śliwa. Dużo można było się od niej nauczyć. Teraz bardzo przyjemnie ogląda się grę Eleonory Lo Bianco.

Plany na najbliższą przyszłość?

Na razie skupiam się na tym, żeby rozwijać się zawodowo i wykonywać jak najlepiej swoją pracę. Cieszę się, że doświadczenia, które dotychczas zebrałam, mogą mi teraz pomóc i zostać przeze mnie wykorzystane.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-06-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved