Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Po tureckiej, źle kończącej się bajce łza się w oku kręci…

Po tureckiej, źle kończącej się bajce łza się w oku kręci…

fot. archiwum

Tylko i aż wygrane trzy sety dzieliły polskie siatkarki od igrzysk, rzeczywistość okazała się brutalna. Porażka z Turczynkami boli o tyle mocno, że w Ankarze ponownie zobaczyliśmy grupę dziewczyn, dla których gra w reprezentacji to zaszczyt i ogromne wyróżnienie.

Przyczyn porażki na pewno nie należy szukać w obecnym sztabie szkoleniowym czy składzie personalnym naszej kadry. Graliśmy zawodniczkami według szkoleniowca najlepszymi albo może tymi, które po prostu chciały grać w reprezentacji. Warto więc zastanowić się, gdzie tkwi problem i dlaczego wokół żeńskiej kadry na przestrzeni ostatnich lat działo się niewiele dobrego. Ten tekst to także głos kibiców i zbiór ich przemyśleń. Być może to właśnie oni widzą więcej i zauważają sprawy, o których przedstawicielom PZPS-u nawet się nie śniło. Zacznijmy od początku. Okres selekcjonera Jerzego Matlaka można podzielić na dwa etapy. Pierwszy – wiąże się z jak najbardziej pozytywnymi emocjami i jakże przepięknymi mistrzostwami Europy, które zakończyliśmy z brązowymi medalami na szyi. Złe czasy nastały tuż przed mistrzostwami Świata. Konflikty w zespole, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, zakończyły się wykluczeniem z kadry największej gwiazdy polskiej ekipy, Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty. Już wtedy pojawił się pierwszy odzew kibiców reprezentacji, jak zwykle zignorowany.

Zakończone mistrzostwa na dziewiątej pozycji i kolejne stracone punkty, tak ważne w kontekście kwalifikacji olimpijskich, wywołały wrzawę wśród fanatyków sportu. Petycja w sprawie zwolnienia ze stanowiska selekcjonera Jerzego Matlaka dolała przysłowiowej oliwy do ognia, a działacze zupełnie nie wiedzieli, co zrobić z panująca sytuacją. Miarka przebrała się tuż przed rozpoczynającym się Word Grand Prix, które poprzedzało wrześniowe ME w Serbii. Jerzy Matlak został zwolniony, a na stanowisku zastąpił go Alojzy Świderek. Wydawało się, że PZPS wreszcie zainteresował się problemami żeńskiej siatkówki. Niestety, usunięcie szkoleniowca nastąpiło już po zgłoszeniu składu na rozgrywki Grand Prix, co spowodowało brak w niej kilku wartościowych zawodniczek, skłóconych wcześniej z trenerem Matlakiem. Efektu nietrudno się domyślić. Pomimo łatwych przeciwników w rundzie eliminacyjnej nie awansowaliśmy do finału, co z kolei odebrało nam kolejne cenny punkty w rankingu FIVB. Wrześniowe mistrzostwa Europy były pierwszą ważną imprezą dla nowego szkoleniowca. W trochę odmienionym składzie jechaliśmy na ten turniej z wielkim znakiem zapytania. Jedna Katarzyna Skowrońska to było zbyt mało, aby powalczyć z późniejszymi triumfatorkami turnieju. Kolejno Serbia i Niemki, jako złote i srebrne medalistki, otrzymały przepustkę na Puchar Świata, a z dziką kartą pojechały na niego Włoszki. I wtedy znów zawrzało na linii kibice – PZPS. Dlaczego to panowie otrzymali dziką kartę na Puchar Świata, skoro i tak mieli zapewniony turniej interkontynentalny do igrzysk olimpijskich? Czasy dyskryminacji kobiet i mężczyzn już dawno za nami, jednak nawet gdybym chciał, nie mogę nie zauważyć, że kibice znów mieli rację. Coś w tym jest, że to właśnie kadra męska jest traktowana lepiej przez działaczy związanych z siatkówką. Z czego to wynika? Nikt chyba nie wie. Najważniejszy jednak był fakt, że po Pucharze Świata było już wiadomo, że Polki będą miały wyłącznie jedną szansę na awans do igrzysk olimpijskich.

Kilka dni minęło od turnieju w Ankarze, czas więc na pierwsze przemyślenia. Tydzień pełen emocji, niesamowitych wrażeń i chyba wielkiego niedowierzania po kolejnych wygranych spotkaniach przez reprezentację Polski. Mistrzynie Świata i Europy na kolanach, cenna wygrana z Holandią, to tylko wyniki z fazy grupowej. Spokojnie wygrany półfinał z Niemkami i… nieszczęsny finał, o którym każdy chciałby jak najszybciej zapomnieć. Dziś zastanawiam się, czy nie byłoby mniejszego żalu, gdyby Polki odpadły w grupie, czyli tak jak wróżono im przed tym turniejem. Często tak trudno jest postawić kropkę nad „i”, dnia 6 maja przekonały się o tym nasze panie, którym jednego nie można odmówić. Grały całym swoim sercem i to kibice na pewno zapamiętają. Igrzyska olimpijskie to nie koniec świata, przed nami kolejny cykl WGP i tym razem nie możemy pozwolić sobie na trwonienie kolejnych punktów rankingowych, które jak się okazuje, w siatkówce odgrywają ogromną rolę.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-05-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved