Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Kwal. do IO: Udana inauguracja Niemców, tie-break dla Włochów

Kwal. do IO: Udana inauguracja Niemców, tie-break dla Włochów

fot. archiwum

Reprezentacja Niemiec odniosła gładkie zwycięstwo nad Słowacją 3:0 na inaugurację europejskiego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich. Jedni z faworytów turnieju - Włosi - potrzebowali aż pięciu setów, by uporać się z Finlandią.

Początek spotkania inaugurującego kwalifikacyjną drogę Niemców i Słowaków układał się po myśli tych drugich. Nasi południowi sąsiedzi prowadzili już nawet 3:2, jednak minimalna różnica w rywalizacji z zespołem tak stabilnym jak Niemcy nie mogła być rozpatrywana w kontekście jakiejkolwiek zaliczki. Fakt ten najlepiej potwierdziły kolejne akcje, w których po błędach własnych Słowaków to Grozer i spółka schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:4. Był to dopiero początek problemów podopiecznych trenera Chrtianskiego, z każdym kolejnym zagraniem potwierdzała się dominacja reprezentacji Niemiec. Na boisku dzielił i rządził znany z PlusLigi Gyorgy Grozer, prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa w pierwszej odsłonie. Wciąż utrzymywała się trzypunktowa przewaga zespołu Vitali Heynena, jednak ostatni sygnał do ataku swoim kolegom dał jeszcze Tomas Kmet. Dystans punktowy został jeszcze zniwelowany (16:20), ale szanse na wygranie seta Słowakom ostatecznie odebrał Grozer, pewnie atakując z prawego skrzydła (25:19).

Po pierwszej partii uwagę zwracała dominacja reprezentantów Niemiec we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, przy 60% efektywności zwycięzców partii pierwszej, skuteczność Słowaków utrzymywała się na poziomie nie przekraczającym 40%. Poczynania naszych południowych sąsiadów znacznie odbiegały od dyspozycji, jaką siatkarze trenera Chrtianskiego prezentowali kilka miesięcy wcześniej na wrześniowych mistrzostwach Europy. Pierwsze akcje tej odsłony także dawały sympatykom obu ekip nadzieję na wyrównaną rywalizację. Słowacy zdołali dotrzymać kroku przeciwnikom tylko do stanu po 3, później z akcji na akcję swoją pewną i stabilną grę potwierdzali reprezentanci Niemiec. Piąty zespół zeszłorocznych mistrzostw Europy nie ustrzegł się błędów własnych. Trener Słowaków, nie czekając dłużej na zmianę obrazu gry swojego zespołu, rozpoczął rotacje składem. I tak pierwsze zmiany dotknęły pozycji przyjmującego, gdzie Lukasa Diviša zastąpił Stefan Chrtiansky ml. Nic jednak nie wskazywało na zmianę losów meczu, na drugiej przerwie technicznej obie ekipy dzielił dystans czterech ‘oczek’. Zagrania Tomasa Kmeta po raz kolejny przywróciły nadzieje w zespole naszych południowych sąsiadów (22:20), jednak równie szybko ich marzenia zostały rozwiane. Podobnie jak w partii pierwszej, formalności dopełnił Gyorgy Grozer, a po wygranej 25:22 Niemcy prowadzili już 2:0.

Partia trzecia i – jak się później okazało – ostatnia rozpoczęła się od wyrównanej walki, taki stan utrzymywał się jednak tylko do wyniku po 5. Stabilny serwis siatkarzy reprezentacji Niemiec i siła ataku dość szybko przywróciły stan rzeczy bliźniaczo podobny do wcześniejszych partii meczu. W końcówce seta Słowacy przegrywali już 12:18 i pozostała im „pogoń" za korzystnym rezultatem. Pojedyncze skuteczne zagrania przeplatały jednak mnożące się błędy własne, podczas gdy rywale wykorzystywali niemal każdą otrzymaną w kontratakach szansę. Set zakończył się punktowym blokiem Niemców przy stanie 25:20. Końcówka meczu to już swobodna gra siatkarzy niemieckiej kadry, trener Vitali Heynen zdecydował się na kolejne zmiany, pozwalając odpocząć swojemu liderowi (Grozera zmienił nowy atakujący Resovii Rzeszów – Jochen Schöps) . W całym spotkaniu widoczna była zdecydowana przewaga reprezentantów Niemiec, obok skuteczności zagrań w ataku uwagę zwracają także punkty oddawane rywalom po błędach własnych. Przy czym pomyłek nie ustrzegli się siatkarze obu ekip, Słowacy mylili się 25 razy, przy 23 punktach oddanych w ten sposób przez Niemców.



Na konferencji prasowej kapitan reprezentacji Słowacji, Michał Masny, dał wyraz swemu rozczarowaniu. – Przede wszystkim bardzo źle "weszliśmy" w mecz. Popełnialiśmy bardzo wiele błędów i mimo że cały czas staraliśmy się walczyć, było nam bardzo trudno dotrzymać Niemcom kroku. Nasza zagrywka była łatwa i nie robiła większej krzywdy rywalom, co nie pomagało nam w najmniejszym stopniu – ocenił. Zadowolenia nie krył natomiast Björn Andrae.Bardzo się cieszę ze zwycięstwa w pierwszym meczu tak ważnego turnieju. Byliśmy bardzo skoncentrowani, ponadto bardzo dobrze zaprezentowaliśmy się w przyjęciu. Mam nadzieję, że utrzymamy taką formę w kolejnych spotkaniach – stwierdził. Z opinią swego kapitana zgodził się szkoleniowiec reprezentacji Niemiec, Vital Heynen . – Nasz przyjęcie było dziś kluczem do zwycięstwa. Na tym jednak koniec pochwał. – Zdajemy sobie sprawę, że musimy sporo poprawić, by osiągnąć sukces w następnych etapach turnieju – dodał. Słowacki trener był konkretny.  – Głównym problemem reprezentacji Słowacji była niska efektywność w ataku i zagrywce – podsumował Stefan Chrtiansky.Drużyna zagrała bardzo nerwowo. Jeśli chcemy w kolejnym starciu wypaść lepiej, musimy poprawić się zarówno psychicznie, jak i mentalnie – zakończył.

Niemcy – Słowacja 3:0
(25:19, 25:22, 25:20)

Składy zespołów:
Niemcy: Popp (10 pkt.), Tischer (2), Kaliberda (10), Bohme (10), Grozer (17), Gunthor (7), Steuerwald (libero) oraz Kampa, Schwarz i Schops
Słowacja: Bencz, Skladany, Kohut (7), Kmet (4), Ogurcak (8), Divis (2), Hupka (libero) oraz Masny (2), Michalovic (11), Chrtiansky (5) i Piovarci (1)


Można powiedzieć, że pierwsze akcje spotkania Finlandia-Włochy to „badanie" sił przeciwnika – zespoły wymieniały się prowadzeniem. Jednak w miarę upływu czasu przewaga zaczęła przechylać się na stronę zespołu „Azzurich". Sprawiająca rywalom wiele kłopotów zagrywka oraz skuteczna gra na kontrach pomagały podopiecznym Mauro Berruto utrzymywać kilkupunktową przewagę (13:10, 16:13). Po drugiej przerwie technicznej Finowie ocknęli się z zastoju. Lepsza gra na siatce zaowocowała zniwelowaniem strat (17:18). Jak się okazało, radość trwała krótko. Zespół włoski powrócił do mocnej zagrywki, a w ataku błyszczał Michał Łasko. W efekcie wicemistrzowie Europy zwyciężyli 25:21.

Zapowiadająca się znakomicie gra ekipy włoskiej nagle kompletnie się załamała. Bardzo niska skuteczność w ataku, zupełnie niewidoczny blok i błędy – oto obraz reprezentacji Włoch w drugim secie. Po drugiej stronie siatki natomiast: znakomita gra w obronie i sprytnie wykorzystywane kontry. Na drugiej przerwie technicznej zespoły dzielił już sześciopunktowy dystans (16:10) i praktycznie było już „po meczu". W końcówce Włosi zdołali się nieco odbudować, jednak mocna zagrywka rywali i skuteczny blok szybko rozwiały ich nadzieje. Zwycięstwo 25:16 przypieczętował Oli Kunnari.

W trzecim akcie, jak w sinusoidzie – błędy w ekipie fińskiej i udana praca włoskiego bloku sprawiły, że na pierwszym regulaminowym czasie gry wysoko pokonani „Azzurri" prowadzili już 8:3. W ataku wciąż „rządził i dzielił" Łasko, ponadto ekipa z Półwyspu Apenińskiego przeważała niezmiennie na siatce. Finowie jednak nie zamierzali łatwo się poddawać – wymiany piłek najczęściej były długie, a włoscy zawodnicy zdobywali punkty, atakując na podwójnym lub potrójnym bloku. Przy stanie 17:10 gra fińskiej ekipy wreszcie „zaskoczyła". Podopieczni Daniela Castellaniego wzmocnili przede wszystkim zagrywkę, co pozwoliło im zmniejszyć straty do zaledwie jednego oczka (19:20). Włosi w obliczu niebezpieczeństwa zdołali wyrwać się z zastoju i dzięki dwóm skończonym kontrom oddalić się na dwa oczka (22:20). Jak się jednak okazało, fiński zespół złapał wiatr w żagle już na dobre. W polu zagrywki świetnie spisał się Mikko Esko (22:23). Po bardzo nerwowej walce na przewagi, ozdobionej znakomitą gra obu drużyn, seta na swą korzyść rozstrzygnęła reprezentacja Włoch (30:28).

I znów wspomniana wcześniej sinusoida – w czwartej odsłonie gra Włochów rozsypała się, natomiast Finowie z akcji na akcję grali coraz lepiej, zwłaszcza w obronie. Zawodnicy Berruto nie kończyli ataków i nie imponowali zagrywką. Z kolei zespół fiński skwapliwie wykorzystywał niemoc rywali, kończąc kolejne kontry. Taki obraz na parkiecie trwał aż do końcowego gwizdka, oznajmującego wygraną Finlandii 25:16.

Emocje i walka w tie-breaku w pełni wynagrodziły kibicom nierówny poziom pozostałych partii. Finowie kontynuowali skuteczną grę na kontrze z poprzedniego seta, co pozwoliło im odskoczyć na trzy oczka (5:2). Włosi nie byli w stanie zatrzymać rywali. Przed zmianą stron oba zespoły dzieliły już cztery oczka (8:4) i w powietrzu zaczynało coraz wyraźniej pachnieć sensacją. Wtedy wicemistrzowie Europy ruszyli do walki. Poprawili skuteczność w ataku, a dwa błędy „uprzejmych" rywali przyniosły im wyrównanie (11:11). Zawrzała walka punkt za punkt, lecz minimalna przewaga nadal utrzymywała się po stronie Finów (13:12, 14:13). W końcówce na wysokości zadania stanął Simone Parodi. Bloki mistrza Włoch pomogły jego rodakom przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę (16:14).

Finlandia – Włochy 2:3
(21:25, 25:16, 28:30, 25:16, 14:16)

Składy zespołów:
Finlandia: Esko (9), Siltala (3), Kunnari (19), Mikko Oivanen (18), Matti Oivanen (16), Lehtonen (2), Hyvärinen (libero) oraz Tervaportti, Hietanen (4), Shumow (2) i Sammelvuo (9)
Włochy: Mastrangelo (8), Parodi (13), Łasko (24), Zaytsev (2), Travica (5), Fei (10), Bari (libero) oraz Savani (8), Papi (1) i Birarelli (1)

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-05-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved