Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Dariusz Daszkiewicz: Chcę by KSZO zrobił krok w przód

Dariusz Daszkiewicz: Chcę by KSZO zrobił krok w przód

fot. archiwum

Wiele wskazuje na to, że - jak zapewnia prezes KSZO Piotr Składanowski - szkoleniowcem siatkarek AZS WSBiP KSZO Ostrowiec Świętokrzyski w nowym sezonie będzie nadal Dariusz Daszkiewicz. Sam zainteresowany jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji.

Tak obiektywnie i z dystansem, bo minęło już kilka tygodni od ostatniego meczu, czy była szansa, by zapewnić sobie ligowy byt bez barażów?

Dariusz Daszkiewicz: – Myślę, że była to tylko szansa czysto matematyczna. Mogliśmy wygrać jeden mecz więcej, pokusić się o zwycięstwo nad Silesią Volley, ale i tak w ostatecznym rozrachunku nic by to nam nie dało. I tak zajęlibyśmy ósme miejsce. Dziewczyny zrobiły wszystko, co mogły zrobić, a w play-outach z Gaudią kontrolowały wydarzenia na boisku w każdym z tych trzech meczów w zasadzie od początku do końca.

Poznał pan już dobrze kobiecą siatkówkę?

– Do pełnego poznania jeszcze sporo brakuje, ale na pewno już coś więcej o niej wiem, niż w momencie kiedy przychodziłem do Ostrowca. Zdobyłem tu nowe doświadczenia. Gra jest bardzo podobna do tej w wydaniu męskim. Na pewno trochę inne są treningi. Trochę inne trzeba stosować podejście do dziewczyn niż do chłopaków. Natomiast już samo układanie taktyki na mecze jest zbliżone. Pozostaje wykorzystać wszystkie możliwości, jakie drzemią w zespole.

Czy polubił pan kobiecą siatkówkę na tyle, by zostać w niej na dłużej?

– Na razie ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem. Mam trzy propozycje z I ligi męskiej. Nie ukrywam jednak, że rozmawiałem z prezesami KSZO i obie strony wykazują chęć dalszej współpracy. Myślę, że w najbliższym czasie siądziemy do konkretniejszych rozmów. W maju powinno być już wszystko wiadomo. Wiem, że prezesi najpierw chcą porozmawiać ze sponsorami, żeby wiedzieć jakim budżetem klub będzie dysponował na przyszły sezon. Ja ich rozumiem, bo chcą wiedzieć na czym stoją. Nie chcą podpisywać wirtualnych kontraktów ani z zawodnikami, ani z trenerem, by potem po 3-4 miesiącach nie móc się z tego wywiązać. To niestety jest częstą praktyką w polskiej siatkówce, również w tych najwyższych ligach. Przykładem jest choćby warszawska Politechnika, która miała ogromne problemy z dokończeniem sezonu. Mogę tylko pochwalić prezesów KSZO za rozwagę – za to, że mierzą siły na zamiary i najpierw chcą poukładać sprawy organizacyjno-finansowe, a dopiero rozmawiać z zawodniczkami i trenerem.



Co musiałoby się wydarzyć, by trener Daszkiewicz powiedział KSZO "nie"?

– Nie analizuję tego w takich kategoriach. To, czy zostanę w Ostrowcu, nie jest uzależnione tylko od finansów. Pieniądze są bardzo ważne, ale nie są jedynym czynnikiem, który warunkuje dalszą współpracę. Jeśli zdecydowałbym się zostać w KSZO, to przede wszystkim chciałbym rozbudować troszkę sztab szkoleniowy. Potrzebny jest statystyk, chociażby w roli drugiego trenera. Nie stawiam nie wiadomo jakich warunków. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie ten poziom, by w drużynie musiał pracować pierwszy trener, drugi trener, trener przygotowania fizycznego, statystyk, lekarz i fizjoterapeuta. To jest takie optimum, na które nas jeszcze nie stać. Chciałbym jednak, by został zrobiony jakiś krok do przodu, by wprowadzić kilka zmian, które na świecie i w najlepszych polskich zespołach są już normą. To nie są już czasy, kiedy jedna osoba była od wszystkiego. Sport się zmienił i wymaga fachowców w każdej dziedzinie. Chciałbym, żeby w Ostrowcu w taki sposób się to rozwijało. Chciałbym mieć tu człowieka, który będzie dysponował czasem i prowadził zajęcia ogólnorozwojowe, prewencyjne. Dziewczyny ciężko trenują i jeśli tu zostanę, to te treningi nie będą lekkie, więc na pewno należałoby działać prewencyjnie, żeby uniknąć kontuzji. To nie jest kwestia spełnienia jakichś dużych wymagań finansowych, a bardziej kwestia znalezienia odpowiedniej osoby. Jest jeszcze kilka takich spraw organizacyjnych, które należałoby poprawić. Istotną dla mnie sprawą jest, by zespół trenował w jednakowych strojach, by wyjeżdżał na mecze jednakowo ubrany, by każdy z zewnątrz widział, że to jest zespół. To nie musi być sprzęt z najwyższej półki. Równie dobrze można poszukać w kraju firmę, która weszłaby do klubu na zasadzie sponsora technicznego. To są może drobne sprawy, ale pomagają budować pozytywny wizerunek drużyny i ja chciałbym to zmienić.

A jakich zmian chciałby pan dokonać w samym zespole? Kto zawiódł, a kogo chciałby pan zostawić na kolejny sezon?

– Przez te trzy miesiące, które spędziłem w Ostrowcu, o żadnej zawodniczce nie mogę powiedzieć, że mnie zawiodła. To bardziej pytanie do prezesów, bo nie wiem jakie oczekiwania wobec nich były, kiedy były do Ostrowca transferowane. Ja z nimi nie miałem najmniejszych problemów, ani na treningach, ani podczas meczów. Zawsze oddawały całe serce. Natomiast z odpowiedzią na pytanie, kto zostanie w KSZO, a kto nie, musimy zaczekać do momentu, kiedy określony będzie budżet klubu. W tej chwili nie wiadomo, czy zespół będzie budowany na walkę o pierwszą czwórkę, czy na środek tabeli, czy na batalię o ligowy byt. A w konsekwencji tego, czy warunki jakie zostaną zaproponowane dziewczynom, będą je satysfakcjonowały.

Oglądał pan w ostatnim czasie finałowy turniej mistrzostw kraju juniorek. Czy tam były zawodniczki, które mogłyby udźwignąć ciężar gry w I lidze?

– Tu znów wszystko rozbija się o cele, o jakie drużyna miałaby grać. Jeśli miałby to być zespół na środek tabeli I ligi, to widziałem tam kilka zawodniczek, które by sobie poradziły i miały szansę częstego grania. Nie ukrywam, że z trzema rozmawiałem pod kątem ich gry w Ostrowcu i są tym zainteresowane. Jeśli natomiast celem będzie gra o czołową czwórkę, to należałoby sięgnąć po zawodniczki bardziej doświadczone.

Jeszcze kilka lat temu normą było, że u progu nowego sezonu do drużyny dołączane były wychowanki. Czy widzi pan w zespole juniorek Jedynki Ostrowiec choć jedną zawodniczkę, która mogłaby rozpocząć treningi w AZS WSBiP KSZO?

– Widziałem w zasadzie tylko jedną dziewczynę, Monikę Bem. Jest jednak za wcześnie, by z nami trenowała. Ma jeszcze sporo braków. Nie chciałbym się wypowiadać na temat szkolenia siatkarskiej młodzieży w Ostrowcu. Skoro jednak pracuje się z danym rocznikiem tyle lat, to dziwną sprawą jest dla mnie fakt, że wygrywając rozgrywki wojewódzkie, rezygnuje się z udziału w turnieju ćwierćfinałowym mistrzostw Polski. Na pewno fajnie byłoby mieć na miejscu takie zaplecze młodych, utalentowanych zawodniczek. Mam nadzieję, że te kroki, które zostały poczynione – mam tu na myśli powstanie Szkoły Mistrzostwa Sportowego na poziomie gimnazjum i liceum – za kilka lat, bo na pewno nie za rok czy dwa, będzie miało istotny wpływ na to, że napływ wychowanek do zespołu seniorek będzie większy. Na pewno należałoby zejść jeszcze niżej. Rozpocząć szkolenie na poziomie klasy IV szkoły podstawowej, tworząc klasy siatkarskie. Rozpoczynając pracę przy projekcie Świętokrzyskie Mini Volley Cup, byłem przekonany, że w Ostrowcu będzie wielka frekwencja, a tymczasem wypadło to bardzo blado. Nie dość, że wystartowało niewiele drużyn, to na dodatek – nie oszukujmy się – nie odegrały w turnieju większej roli. Na palcach jednej ręki możemy policzyć zespoły z Ostrowca, które zakwalifikowały się do najlepszych szesnastek w województwie. Nie jest, delikatnie mówiąc, zbyt dobrze.

Wracając do tworzonego SMS-u… jest pan wymieniany jako jeden z nauczycieli – trenerów, który miałby poprowadzić zajęcia w tych szkołach. Może pan to potwierdzić?

– Jeśli dojdziemy do porozumienia z prezesami KSZO co do mojej dalszej pracy w klubie, to myślę, że to może być w jakiś sposób powiązane z pracą w SMS. Doświadczenie w pracy z młodzieżą mam duże, bo pracowałem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale, prowadząc tam też reprezentacje Polski kadetów i juniorów. Później przechodząc do pracy w Farcie Kielce, zaczynałem od II ligi i wywalczyłem awans do I ligi, mając w dwunastoosobowej kadrze sześciu juniorów. Bez większych korekt, ten sam zespół rok później świętował awans do PlusLigi. W tym czasie zespół Farta jako jedyny z naszego województwa grał w finałach mistrzostw Polski juniorów. Brakuje nam sukcesów. Nasze województwo, mówiąc brutalnie, w siatkówce młodzieżowej nie istnieje w kraju. Z reguły kończymy udział w ćwierćfinale, gdzie mamy zagwarantowany start niejako z urzędu. Rzadko udaje się awansować gdzieś dalej.

Czy nie uważa pan, że szkolenie młodzieży miałoby większe szanse, gdyby odbywało się w strukturach KSZO, a nie w odrębnych klubach, jak to ma miejsce w tej chwili?

– Na pewno byłoby łatwiej, gdyby klub prowadzący seniorską drużynę miał bezpośredni wpływ na to, co dzieje się w grupach młodzieżowych. Oglądając finał mistrzostw Polski juniorek, w sztabie szkoleniowym Pałacu Bydgoszcz widziałem pierwszego trenera seniorskiego zespołu. To samo było w zespole z Bielska-Białej, gdzie w roli drugiego trenera przyjechał Jacek Skulski. To jest naturalne i oczywiste, że taki model klubu jest efektywniejszy – z większą korzyścią i dla pierwszego zespołu, ale również dla tych grup młodzieżowych oraz pracujących z nimi trenerów. Wszystko rozbija się oczywiście o finanse. Mam nadzieję, że w niedługim czasie powstaną Siatkarskie Ośrodki Treningowe, za którymi powinien z centrali pójść spory zastrzyk pieniężny. Mam nadzieję, że wtedy i dzieci będzie więcej, i nauczycieli również. Nie ma co ukrywać, że nauczyciele nie otrzymują zbyt dużych pieniędzy. Nie wystarczy dostać 2-3 godziny SKS-u, żeby coś zrobić, bo to jest o pięć razy za mało. Zajęć powinno być więcej, a minimum raz w miesiącu te dzieci powinny grać w turniejach i to najlepiej o zasięgu ogólnopolskim. Dopóki takie struktury nie zostaną stworzone, dopóty nie może nas dziwić, że jesteśmy na szarym końcu. Tu nawet nie chodzi o wynik sportowy w tych najmłodszych grupach. Bardziej chodzi o to, by wyszukać tu w Ostrowcu wysokie dziewczyny, które w przyszłości będą decydować o sile zespołu seniorek. One nie muszą wcale zdobywać tytułów mistrzyń Polski kadetek czy juniorek.

* rozmawiał Jarosław Słodkiewicz

źródło: kszo.info

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-05-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved