Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Scudetto dla Maceraty, Piacenza wraca na europejskie salony

Scudetto dla Maceraty, Piacenza wraca na europejskie salony

fot. archiwum

Po sześciu latach od pokonania Sisleya Treviso w walce o scudetto, mistrzostwo Włoch powróciło do Maceraty. Tym razem podopieczni Alberto Giulianiego zwyciężyli Itas Diatec Trentino. Mecz o piąte miejsce i grę w Challenge Cup wywalczyła zaś Copra Piacenza.

W meczu o piątą lokatę i grę w Challenge Cup mierzyły się drużyny Sisleya Belluno i Copry Piacenza. W tę drugą ekipę, po dymisji wieloletniego trenera – Angelo Lorenzettiego – i objęciu posady przez Lucę Montiego wstąpiło nowe życie i przez drugą część rundy zasadniczej oraz przez fazę play-off „przemknęli niczym burza”. Dla Sisleya zaś najprawdopodobniej (choć działacze szukają jeszcze racjonalnego rozwiązania i robią wszystko, by utrzymać ekipę w Belluno) był to ostatni mecz w 25-letniej, obfitej w sukcesy historii klubu. Miejsce Sisleya w ekstraklasie najpewniej zajmie Fidia Padova. Wracając zaś do pojedynku, to w zasadzie podopieczni trenera Montiego nie mieli większych problemów z pokonaniem rywali. Najbardziej wyrównana była premierowa odsłona spotkania, kiedy to w zasadzie przez niemal cały czas jej trwania oba zespoły walczyły punkt za punkt. Sam Alessandro Fei nie był w stanie jednak powstrzymać dobrze prezentujących się przyjezdnych, wśród których brylowali Władimir Nikołow, Samuele Papi oraz Hristo Zlatanov. Kolejne dwa sety natomiast przebiegały już pod wyraźniejsze dyktando siatkarzy z Piacenzy, na których nie robił wrażenia nawet dobrze ustawiony blok Emanuele Kohuta. Zawodnicy Roberto Piazzy próbowali co prawda podjąć przysłowiową rękawicę, lecz niezawodny Zlatanov skutecznie pozbawił ich nadziei na zwycięstwo choćby w jednej partii.

– To dla nas szczęśliwy dzień, i dla mnie, i dla klubu – cieszył się trener Luca Monti. – Patrząc wstecz, na to w jakim miejscu zespół znajdował się te kilka miesięcy temu i widząc, iż mimo to uzyskał awans do Pucharu Challenge, powiedziałbym, iż wykonaliśmy ogromną, dobrą pracę i jestem dumny z moich zawodników. Dla siatkówki to jednak smutny dzień, gdyż było to ostatnie spotkanie, w jakim podziwiać mogliśmy grę Sisleya, który urósł już do miana legendy. Wracając jednak do meczu, to rozegraliśmy dobre zawody, w postawie moich podopiecznych widać było sportową złość, nasza determinacja pozwoliła nam zwyciężyć. – Taka kolej rzeczy, że coś się zaczyna i następnie kończy. Niestety piękna historia Sisleya dobiegła końca, co dla siatkówki będzie niewątpliwie wielką stratą – rozpoczął Roberto Piazza. – W dzisiejszym meczu popełniliśmy zbyt wiele błędów, zabrakło nam odwagi, precyzji w kluczowych momentach, choć Piacenza z całą pewnością była bardziej zmotywowana i żądna wygranej.

Sisley Belluno – Copra Piacenza 0:3
(22:25, 21:25, 20:25)



MVP spotkania: Hristo Zlatanov

Składy zespołów:
Belluno: Fei (18), Horstink (5), Kohut (6), De Togni 5), Suxho (2), Ogurcak (9), Farina (libero) oraz Abdelaziz i Antonow (1)
Piacenza: Papi (8), Żekow (2), Nikołow (17), Zlatanov (20), Holt (7), Tencati (3), Marra (libero) oraz Marretta (libero)


Spotkanie w ramach V-Day obrońcy tytułu rozpoczęli od mocnego uderzenia i szybko, po dobrych własnych akcjach oraz po błędach rywali, prowadzili już 5:1. Trener Alberto Giuliani nie czekał długo na wzięcie czasu, który nie przyniósł zamierzonego rezultatu, gdyż jego podopieczni na pierwszej przerwie technicznej przegrywali już siedmioma „oczkami”. Z czasem, dzięki dobrej grze środkowych oraz skutecznym zagrywkom Travicy i Savaniego, siatkarze z regionu Marche zdołali nawiązać walkę ze swymi rywalami z Trydentu oraz zniwelować straty. Nie minęła jednak chwila, gdy w polu serwisowym stanął Osmany Juantorena, popisując się kilkoma asami. Na siatce zaś Kubańczykowi wtórował Birarelli, kilkukrotnie zatrzymując swych przeciwników blokiem. Dobra postawa w końcówce obu tych zawodników przyniosła Itasowi Trentino pewne zwycięstwo. Drugą partię zaś podopieczni Radostina Stojczewa zwyciężyli jeszcze pewniej, całkowicie przejmując kontrolę nad przebiegiem boiskowych wydarzeń. Świetna gra obrońców tytułu oraz całkowita nieporadność plus proste błędy zawodników Lube Banca sprawiły, iż w zasadzie był to set bez historii, którego ekipa Łukasza Żygadło wygrała różnicą aż trzynastu „oczek”.

Po powrocie na parkiet w trzeciej odsłonie spotkania Lube Banca Macerata przystąpiła do gry dużo bardziej skoncentrowana i pewna swego. Początkowo obie ekipy toczyły równorzędną walkę, lecz dość szybko podopieczni trenera Giulianiego wykorzystali słabość w przyjęciu przeciwników, posyłając w ich stronę potężne bądź też właściwie uplasowane zagrywki, wypracowując sobie w ten sposób kilka punktów przewagi. Siatkarze prowadzeni przez bułgarskiego szkoleniowca byli jednak mocno zdeterminowani, by zwyciężyć mecz w trzech odsłonach i natychmiast wzięli się za odrabianie strat. Świetna postawa Juantoreny, Kazijskiego oraz Raphaela natychmiast przyniosła efekt i od stanu 20:19 dla Lube gra zaczęła toczyć się punkt za punkt. Z czasem jednakże błędy w ataku zaczęli popełniać Birarelli i Kazijski, a Juantorena posłał zagrywkę w aut, co pozwoliło drużynie z Maceraty przedłużyć ich nadzieje na scudetto. Nie tak zacięty już był set numer cztery. Podopieczni Alberto Giulianiego bowiem szybko wypracowali sobie bezpieczną przewagę, której nie oddali już do końca, a tylko sukcesywnie powiększali. Na pochwały wówczas najbardziej zasłużyli Jiri Kovar i Simone Parodi, którzy poprowadzili swą drużynę do zwycięstwa, w efekcie czego o triumfatorze V-Day zadecydować musiał tie-break. Ta piąta partia była prawdziwą wojną nerwów. Żadna drużyna nie odpuszczała ani na chwilę, żadna nie potrafiła sobie wypracować większej przewagi niż jedno „oczko”. Po jednej stronie siatki fenomenalnie spisywali się Jiri Kovar, Simone Parodi i Igor Omrcen, po drugiej zaś Cwetan Sokołow, Osmany Juantorena i Mitar Djurić. W końcówce jednak, kiedy to gra toczyła się na przewagi, zimną krew stracił Matej Kazijski, posyłając atak w aut, co przyniosło zawodnikom z Maceraty końcowy triumf.

– Bardzo zależało nam na zwycięstwie i zdobyciu tytułu mistrzowskiego. O to zwycięstwo walczyliśmy do ostatniej piłki, do ostatniej kropli krwi. Jest ono dla nas szczególnie ważne, gdyż udało nam się podnieść po dwóch wysoko przegranych setach. Podczas meczu byliśmy bardzo zdeterminowani i pokazaliśmy wielkie serce do gry – powiedział trener Alberto Giuliani. – Nie mógłbym odejść z klubu nie zdobywszy scudetto – mówił Igor Omrcen.Spędziłem w Maceracie pięć wspaniałych lat, a mistrzostwo Włoch jest ich kwintesencją. To naprawdę niezwykłe uczucie, jestem bardzo szczęśliwy i dumny.
– Prowadziliśmy już 2:0 i porażka w tie-breaku była najgorszym, co mogło nam się przydarzyć. Musimy przełknąć tę gorycz przegranej. Mieliśmy szanse na rozstrzygnięcie losów spotkania na swoją korzyść, tym bardziej boli nas to, iż zeszliśmy z parkietu pokonani – podsumował Emanuele Birarelli.

Itas Diatec Trentino – Lube Banca Marche Macerata 2:3
(25:19, 25:12, 22:25, 18:25, 20:22)

MVP spotkania: Jiri Kovar

Składy zespołów:
Trentino: Kazijski (15), Birarelli (13), Juantorena (11), Raphael (3), Djurić (13), Stokr (11), Bari (libero) oraz Della Lunga, Żygadło, Lanza Sokołow (5) i Colaci (libero)
Macerata: Savani (8), Parodi (12), Stanković (6), Travica (5), Omrcen (20), Podrascanin (8), Exiga (libero) oraz Pajenk (6), Kovar (12), Monopoli i Lampariello (libero)

Zobacz również:
Wyniki finałów Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved