Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Druga odsłona polsko-rosyjskiej walki o Puchar CEV

Druga odsłona polsko-rosyjskiej walki o Puchar CEV

fot. archiwum

W pierwszym meczu finałowym Pucharu CEV rzeszowianom, mimo momentami niezłej gry, nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Nie wszystko jednak stracone i przy odrobinie szczęścia mogą oni wrócić z Rosji z tarczą.

Nie da się nie zauważyć, że polsko-rosyjskie pojedynki są ostatnio bardzo „modne” w finałach siatkarskich pucharów. Niestety, póki co, na tle naszych wschodnich sąsiadów wypadamy co najmniej blado. Zawodnicy z Rzeszowa zostawili jednak po sobie dobre wrażenie, prezentując solidną grę, nie unikając niestety błędów, co przyczyniło się w dużej mierze do porażki.

Sukces w europejskich pucharach był jednym z celów mających olbrzymie aspiracje rzeszowskich działaczy. Drużynie z Podkarpacia niewiele zabrakło, aby pierwszy mecz zakończyć zwycięstwem. Pokazała ona charakter i udowodniła niedowiarkom, że nie jest „kopciuszkiem” na europejskich salonach. – Mieliśmy ogromną szansę, zwłaszcza w tie-breaku, ale brakowało nam jakości i efektywności w przyjęciu. W Moskwie pozostaje nam walczyć o każdy punkt, bo nie mamy już nic do stracenia – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Andrzej Kowal. Obserwując spotkanie, można z całą pewnością stwierdzić, że drużyna z Rzeszowa nie pokazała pełni swoich umiejętności. Najbardziej zawiodło przyjęcie, które miało być siłą rzeszowian. Na dobrym poziomie zagrał Olieg Achrem, jednak żaden z pozostałych przyjmujących nie był w stanie mu dorównać. Bardzo dobrze w ataku spisywał się Georg Grozer, wspierany przez środkowych, zwłaszcza przez Piotra Nowakowskiego. Także zza linii dziewiątego metra rzeszowianie nie wykorzystali w pełni swojego potencjału. Gwoździem do trumny Resovii była też duża ilość błędów własnych. Jak się jednak okazało, zawodnicy z Moskwy także nie są nieomylni, więc wyeliminowanie błędów z pierwszego meczu może odbić się na wyniku całego finału.

Dynamo Moskwa oprócz tego, że do drugiego spotkania przystępuje z zaliczką z pierwszego meczu, na dodatek rewanż rozgrywa u siebie. Może więc liczyć na wsparcie miejscowych kibiców. Kierując się doniesieniami z drugiego meczu rosyjskiej Superligi z Iskrą Odińcowo, można się bać zadziorności zawodników Dynama na własnym boisku. Przed pierwszym meczem to właśnie Rosjanie upatrywani byli do roli zdecydowanych faworytów meczu. Jak się okazało, nie jest to drużyna nie do ogrania. Wydaje się, że kluczem do dobrej gry zawodników Jurija Czerednika jest dyspozycja Petera Veresa. Niezawodny Węgier raz po raz nękał polską drużynę fantastycznymi atakami, a wspierał go w tym przyjmujący Nikołaj Pawłow. To właśnie ta dwójka powinna być przed niedzielnym meczem obiektem największej uwagi podczas przygotowań.  – Może dla kibiców było to wspaniałe widowisko, ale dla nas to ogromny wysiłek. W czwartym secie straciliśmy całą przewagę i pozwoliliśmy gospodarzom doprowadzić do remisu. W tie-breaku wciąż graliśmy ospale i traciliśmy punkty, ale w końcówce szczęście było po naszej stronie – mówił po meczu kapitan i rozgrywający Dynama Moskwa Sergiej Grankin.



Pierwszy mecz pokazał, że oba zespoły dysponują podobnym potencjałem. Jednak to Rosjanie przystępują do meczu z zaliczką ze spotkania na Podpromiu. Na dodatek podopieczni Jurija Czerednika mają przewagę w postaci gry we własnej hali, w której niesieni dopingiem kibiców mogą wzbić się na wyżyny umiejętności. Po raz kolejny więc to Dynamo będzie faworytem meczu. Być może będzie to motywacja dla siatkarzy z Rzeszowa, którzy także nie pokazali pełni umiejętności. Czy faktycznie tak będzie i czy to w gablocie Resovii ujrzymy Puchar CEV – dowiemy się już w niedzielę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved