Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup: AZS Częstochowa z Pucharem Challenge

Challenge Cup: AZS Częstochowa z Pucharem Challenge

fot. archiwum

Sześć setów i prawie trzy godziny było potrzebne, aby wyłonić zwycięzcę bratobójczego pojedynku w finale Challenge Cup. Ostatecznie z dwumeczu, po wygranym 18:16 złotym secie, zwycięsko wyszedł zespół Tytana AZS-u Częstochowa.

Rewanżowe spotkanie finału Challenge Cup rozpoczęło się po myśli gospodarzy. Po skutecznym bloku na Pawle Mikołajczaku udało się im odskoczyć na trzy „oczka" (6:3). Na pierwszej przerwie technicznej częstochowianie prowadzili już czterema punktami, gdy w ataku pomylił się Krzysztof Wierzbowski (8:4). Przyjezdni nadal nie mogli znaleźć dobrego rytmu i po kolejnych błędach dystans do rywali powiększał się (4:10). Sytuację próbował ratować Radosław Panas, prosząc o czas. Niesieni dopingiem własnej publiczności miejscowi starali się utrzymywać bezpieczną przewagę. Punktowy blok Michała Kamińskiego i Wojciecha Sobali sprowadził zespoły na drugą przerwę techniczną (16:10). Warszawianie próbowali odrabiać straty skutecznymi atakami Wojciecha Żalińskiego, ale pozostali zawodnicy nie byli w stanie przebić się przez blok rywali (12:22). Dawid Murek i jego koledzy wysokiego prowadzenia nie wypuścili już z rąk. Po asie serwisowym kapitana częstochowskiej drużyny mogli cieszyć się z wygrania premierowej odsłony meczu 25:14.

Początek drugiego seta pokazał, że goście podjęli rzuconą przez przeciwników rękawicę. Odrzucające od siatki zagrywki Patricka Steuerwalda i ataki Pawła Mikołajczaka spowodowały, że przy stanie 0:4, o czas dla poprosił Marek Kardoš. Jego podopieczni zmniejszyli straty, ale rywale nadal pozostawali o kilka punktów z przodu (8:5). Skuteczna zagrywka Fabiana Drzyzgi i blok na Krzysztofie Wierzbowskim doprowadziły do remisu (9:9). Widząc, co dzieje się na parkiecie, o trzydzieści sekund przerwy poprosił Radosław Panas . Po powrocie na boisko trwała walka punkt za punkt do stanu 13:13. Wówczas bardzo dobrą obroną popisał się Adrian Stańczak, a ze środka punkt zdobył Łukasz Wiśniewski, dzięki czemu gospodarze zbudowali trzypunktowe prowadzenie (16:13). „Inżynierowie" nie zamierzali spasować. Za sprawą punktowej zagrywki Marcina Nowaka bardzo szybko doprowadzili do wyrównania (17:17). Gdy wydawało się, że siatkarze z Warszawy złapali właściwy rytm, po raz kolejny do głosu doszli przeciwnicy, którzy znów odskoczyli na bezpieczną przewagę (20:17). Przyjezdni próbowali jeszcze raz odrobić stratę, ale rozpędzeni gospodarze nie pozwolili na rozwinięcie się takiego scenariusza. Gdy zablokowany został Marcin Nowak, mogli cieszyć się z wygrania drugiej partii 25:22.

Trener Panas od początku trzeciej odsłony meczu desygnował do gry Grzegorza Szymańskiego, który w końcówce drugiej partii zmienił Pawła Mikołajczaka. Gospodarze, będący na fali po wygraniu dwóch pierwszych setów, za sprawą ataku Krzysztofa Gierczyńskiego objęli dwupunktowe prowadzenie (4:2). Zawodnicy Politechniki szybko doprowadzili do remisu, a po błędach rywali prowadzili 7:5. Na taki obrót sprawy zareagował Marek Kardoš, prosząc o przerwę na żądanie. Jednak przyjezdni po kilku udanych akcjach „złapali wiatr w żagle" i kontrolowali grę, utrzymując, a nawet powiększając prowadzenie (14:10). Skutecznie w ataku prezentował się Grzegorz Szymański, który kończył większość posyłanych do niego piłek. W drużynie z Częstochowy na parkiecie pojawił się powracający po kontuzji Bartosz Janeczek. Gospodarze nie potrafili jednak sforsować szczelnego bloku rywali, tracąc kolejne „oczka" (14:19). Sytuacja na boisku uległa zmianie, gdy w drużynie miejscowych pojawił się Miłosz Hebda. Skuteczne ataki i zagrywka młodego przyjmującego pozwoliły częstochowianom odrobić część strat (20:22). Przeciwnicy prowadzenie utrzymali jednak do końca seta, wygrywając 25:22 po ataku z lewego skrzydła Wojciecha Żalińskiego.



Na początku czwartej odsłony meczu wynik oscylował wokół remisu (2:2, 4:4). Punktowe zagrywki Grzegorza Szymańskiego i problemy ze skończeniem pierwszej akcji spowodowały, że Politechnika prowadziła trzema punktami na pierwszej przerwie technicznej (8:5). Z każdą kolejną akcją po stronie przyjezdnych coraz lepiej funkcjonował blok. Gdy na siatce powstrzymany został Michał Kamiński, przewaga drużyny z Warszawy wzrosła do czterech „oczek" (12:8). Siatkarze Tytana nie chcieli jednak doprowadzać do tie-breaka. Tym razem sami zagrali skutecznie w bloku, dzięki czemu zbliżyli się do przeciwników na dwa punkty (12:14). Podopieczni Radosława Panasa po krótkim przestoju wrócili do wysokiej dyspozycji i utrzymywali prowadzenie (16:13, 19:15). Gospodarze raz jeszcze zerwali się do walki. Autowy atak Grzegorza Szymańskiego i uderzenie z prawego skrzydła Michała Kamińskiego, doprowadziły do wyrównania (22:22). Zaciętą końcówkę lepiej wytrzymali warszawianie, którzy wygrali seta 25:23 i doprowadzili do tie-breaka.

Początek piątej partii to zacięta walka o każdą piłkę (2:2). Pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wysunęli się goście, za sprawą punktowej zagrywki Ardo Kreeka. Przy zmianie stron podopieczni Radosława Panasa jeszcze powiększyli przewagę po ataku Grzegorza Szymańskiego (8:5). Częstochowianie nie byli w stanie odrobić strat i przy stanie 7:10 o czas poprosił Marek Kardoš. Słowa szkoleniowca nie podziałały jednak na zespół mobilizująco. Przeciwnicy dzięki skutecznej grze na skrzydłach utrzymywali bezpieczny dystans (13:9). Ostatecznie siatkarze ze stolicy wygrali piątego seta 15:11 i cały mecz 3:2. Tym samym o zwycięstwie jednej bądź drugiej drużyny w Pucharze Challenge musiał zadecydować „złoty set".

Pierwsze akcje dodatkowej partii nie ułożyły się po myśli gospodarzy. Rywale, będący na fali po wygraniu rewanżowego pojedynku, szybko zbudowali trzypunktowe prowadzenie (3:0). Widząc, co dzieje się na parkiecie, o przerwę poprosił Marek Kardoš. Po powrocie na boisko zablokowany został Krzysztof Gierczyński (0:4). Szkoleniowiec zespołu z Częstochowy wykonał kolejny ruch. Tym razem dokonał zmiany, wprowadzając Jakuba Oczko w miejsce Fabiana Drzyzgi. Jego podopieczni nadal popełniali błędy (0:6). Warszawianie rozluźnieni wysokim prowadzeniem zaczęli jednak serią tracić punkty. Po skutecznym ataku Dawida Murka prowadzili już tylko dwoma „oczkami" (6:4). Przyjezdni opanowali nerwy i ponownie odskoczyli na bezpieczną przewagę (10:6). Przy stanie 7:11 w warszawskim zespole kontuzji doznał Damian Wojtaszek. Zastąpił go Maciej Krzywiecki. Ta sytuacja okazała się przełomowa dla losów pojedynku. Podopieczni Radosława Panasa zaczęli trwonić przewagę. Gdy w ataku pomylił się Grzegorz Szymański , na tablicy wynikowej widniał remis (13:13). Końcówkę seta mogli oglądać tylko kibice o mocnych nerwach. Zarówno jedna, jak i druga drużyna miała po swojej stronie meczbola. Ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylili częstochowianie. Po zablokowaniu Grzegorza Szymańskiego wygrali „złotego seta" 18:16 i zdobyli tym samym Puchar Challenge w sezonie 2011/2012.

MVP spotkania został Dawid Murek.

Tytan AZS Częstochowa – AZS Politechnika Warszawska 2:3
(25:14, 25:22, 22:25, 23:25, 11:15), złoty set: 18:16

Składy zespołów:
Tytan AZS: Gierczyński (18), Kamiński (26), Murek (8), Drzyzga (2), Wiśniewski (12), Sobala (5), Stańczak (1) (libero) oraz Janeczek (2), Hebda (5) i Oczko
AZS Politechnika: Wierzbowski (18), Żaliński (19), Nowak (5), Kreek (7), Mikołajczak (4), Steuerwald (5), Wojtaszek (libero) oraz Gorzkiewicz, Szymański (20) i Krzywiecki (libero)

Zobacz również:
Wyniki finału Challenge Cup

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved