Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Valerio Vermiglio: Bardzo potrzebowałem tego medalu

Valerio Vermiglio: Bardzo potrzebowałem tego medalu

fot. archiwum

- Jeśli wygramy Superligę, to suma mojego kontraktu będzie wyższa w porównaniu z Italią co najmniej dwukrotnie. Rosyjscy włodarze nie żałują pieniędzy, gdy ich klub zwycięża - mówi włoski rozgrywający Zenitu Kazań, Valerio Vermiglio.

Mam wrażenie, że złoto Ligi Mistrzów z Zenitem ma dla pana wyjątkową wartość.

Valerio Vermiglio:Faktycznie, bardzo potrzebowałem tego medalu, ale nie dlatego, żeby wzbogacić kolekcję. Rywalizacja na wysokim poziomie jest mi niezbędna do życia i teraz, gdy zostałem odsunięty od kadry narodowej, udział w Lidze Mistrzów jest dla mnie najbardziej wartościowym sportowym wydarzeniem.

Został pan odsunięty? Dlaczego?



Nie wiem. Ja byłem gotowy do gry w narodowych barwach, ciągle jestem. Ale nowy szkoleniowiec zrezygnował z moich usług. Nie wiem dlaczego, bo nawet do mnie nie zadzwonił. Czekałem, chciałem pomóc… ale to jego decyzja i jego problem. Wciąż jestem bardzo dobrym siatkarzem, mam wiele do zaoferowania.

Wracając na grunt klubowy, zgodzi się pan ze mną, że najważniejszym meczem w drodze po złoto Ligi Mistrzów był półfinał z Trentino Volley?

Bezwzględnie. Pokonaliśmy drużynę, która od trzech lat niepodzielnie rządziła w klubowej siatkówce, wygrywała najważniejsze zawody, w pięknym stylu na dodatek. Nastawialiśmy się na tę rywalizację szczególnie i szczerze mówiąc, po pokonaniu Trento zeszło z nas trochę powietrze. Jednak mimo to, w finale byliśmy bardzo zestresowani i być może dlatego był to tak ciężki pojedynek.

Rosja to specyficzny kraj, w którym ciężko się zaaklimatyzować. Jak było w pana przypadku?

Również bardzo ciężko. Nie tylko ze względu na klimat i warunki pogodowe, ale także na mentalność ludzi. Wciąż mam trudności ze zrozumieniem rosyjskiej natury, z wniknięciem w ich mentalne podejście – tak do życia, jak i do sportu, treningów. Są tak różni od Europejczyków… Ale powiedziałem sobie: przyjechałeś tu grać w siatkówkę, nie zmieniać ludzkie obyczaje i to ty musisz się dostosować. Piłka jest taka sama, zasady gry też, różnimy się wyłącznie nastawieniem do kilku życiowych czynności. Zawsze mówię, że staram się być jak łyżka – zagarniam od nich to, co jest mi najbardziej potrzebne, by przetrwać, by być dobrym kolegą i przede wszystkim, dobrym siatkarzem.

Mówi pan, że przyjechał do Rosji, by grać w siatkówkę na wysokim poziomie. Proszę wybaczyć mi pytanie, ale czy czynnikiem decydującym nie była jednak suma zer na koncie?

Jasne, że różnica w sumie kontraktu w porównaniu z Włochami jest spora. Ale tylko wtedy, gdy zespół wygrywa. Umowy są tak spisane, że podstawa jest niezła, ale nie powalająca, natomiast premie za zwycięstwa są… lekko oszałamiające. Mam na myśli oczywiście sukcesy typu wygranie Pucharu Rosji czy Ligi Mistrzów. Jeśli wygramy Superligę, to suma mojego kontraktu będzie wyższa w porównaniu z Italią co najmniej dwukrotnie. Rosyjscy włodarze nie żałują pieniędzy, gdy ich klub zwycięża.

Rozmawiała Ilona Kobus – więcej w serwisie plusliga.pl

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved