Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Jacek Nawrocki: Tak po ludzku, jestem z zawodników dumny

Jacek Nawrocki: Tak po ludzku, jestem z zawodników dumny

fot. archiwum

- Mam nadzieję, że chłopaki dadzą sobie radę i psychicznie się podniosą. Również musimy mieć trochę radości z tego finału, w którym nieźle zagraliśmy - mówi trener PGE Skry Bełchatów po finałowej porażce w Final Four Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań.

Jest pan zadowolony z postawy swojego zespołu?

Tak po ludzku, jestem z zawodników dumny. Włożyli całe serca i dusze w to spotkanie. Chcieli spłacić dług w stosunku do kapitalnych kibiców, którzy fantastycznie nas nieśli od pierwszej do ostatniej piłki tego turnieju. Na pewno ten mecz będę analizował już bardziej na chłodno i zwracał uwagę na mniejsze rzeczy. Nie wiem, jak się ten sezon dla nas skończy, ale uważam, że Skra w tym roku spisywała się naprawdę dobrze. Poza pierwszymi porażkami w lidze, kiedy zmagaliśmy się z problemami kadrowymi, później pokazywała się ze znakomitej strony. Szkoda, że nie udało nam się wygrać Ligi Mistrzów, bo byłoby to ukoronowanie tego świetnego sezonu. Nie można też mówić o tragedii…



Dlaczego w pierwszym secie gra Skry wyglądała tak słabo?

Podobnie słabo siatkarze Zenitu spisywali się w drugim secie. Nie mam jednak zamiaru tym argumentem usprawiedliwiać tego, co się działo w pierwszej partii. Zabrakło nam konsekwencji, bo słabsza gra nie wynikała z nerwów ani ze słabego rozgrzania. Po prostu kilka akcji nam nie wyszło, a zawodnicy chcieli zbyt szybko odrobić straty. Niestety, później te błędy zaczęły się mnożyć. Z kolei Rosjanie chcieli nas zbyt szybko załatwić w drugim secie i również polegli. Na tym poziomie to się nie udaje.

Szansa na zwycięstwo była jednak ogromna. Najpierw w czwartym secie pana drużyna nie wykorzystała piłki meczowej, później w tie-breaku prowadziła już 5:1, a na koniec miała jeszcze dwa setbole…

Taktycznie spisywaliśmy się nieźle. Mam na myśli nasz system blok-obrona i grę na kontratakach. Ale popełniliśmy też błędy. Rosjanie nie grali aż tak rewelacyjnie na pierwszej akcji, a my traciliśmy za dużo piłek po zagrywkach. Taka jest jednak siatkówka. To są wielkie emocje. Trzeba być na boisku, żeby wiedzieć, co się czuje w takich sytuacjach.

W końcowej części finałowego meczu powiedział pan do zawodników: „Serduchem musimy to wygrać, bo taktyką tego nie dokonamy”.

To były słowa goryczy. Ustawiliśmy sobie dwie, trzy akcje pod koniec czwartego seta, ale się nie powiodły. W niektórych momentach trener też traci głowę i musi po prostu coś z siebie wyrzucić. W takich chwilach robimy wszystko, żeby się wspólnie zmobilizować. Przyznaję, że nie była to konstruktywna uwaga. Biorę to na siebie.

Powtórzy się jeszcze tak wielka szansa na zwycięstwo w Lidze Mistrzów?

Jeżeli w każdym roku będziemy blisko najlepszych drużyn Europy, jeśli będziemy walczyć o najwyższe miejsce w Europie, to będzie dobrze. Nie mam na myśli tylko Skry Bełchatów, lecz także inne polskie drużyny. Wtedy taki sukces jak zwycięstwo w Lidze Mistrzów w końcu nadejdzie.

Przed panem trudne zadanie, jakim będzie odbudowanie psychiczne zespołu po przegranej w takich okolicznościach.

Zdecydowanie tak. Nie jestem w stanie przewidzieć tego, jak zespół zareaguje na tę porażkę. Mamy dużo doświadczenia w radzeniu sobie w trudnych momentach i nie raz udowadnialiśmy sobie, że potrafimy wychodzić z podobnych opresji. Mam nadzieję, że tym razem będzie tak samo i chłopaki dadzą sobie radę. Również musimy mieć trochę radości z tego Final Four, w którym nieźle zagraliśmy. I tak też trzeba na to spojrzeć.

Rozmawiał Daniel Babol – więcej na sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-03-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved