Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Kto zaczyna/ł dzień od Strefy Siatkówki?

Kto zaczyna/ł dzień od Strefy Siatkówki?

fot. archiwum

W ciągu 12 lat istnienia przez Strefę Siatkówki "przewinęło się" bardzo wiele osób. Każda z nich w jakimś stopniu przyczyniła się do obecnego jej kształtu. Niektórzy z zaznaczających swoją obecność pozostali anonimowi, jednak nie wszyscy...

– Mam kilka szczególnie miłych wspomnień, jednak w pamięci najbardziej zapisały mi się moje pierwsze kroki – swoje rozważania, sięgając pamięcią wstecz, rozpoczął menedżer Impel Gwardii Wrocław Dariusz Gintowt. – Moim pierwszym meczem, który śledziłem i pisałem relację był pojedynek Gwardii męskiej. Opisałem każdą akcję, która była na boisku, a mecz trwał 3 albo 4 sety. Chciałem to później przerobić na relację, jednak wyszedł z tego olbrzymi galimatias. Mogę nawet powiedzieć, że zniechęciło mnie to. Bartek Wencław, gdy to zobaczył, oświadczył, że jest to nie do przyjęcia i pomógł mi przerobić ten tekst. Przerobił tę moją pierwszą „papkę" medialną na właściwy artykuł i dzięki jego pomocy uwierzyłem, że będę w stanie pisać. Najbardziej z tej pracy lubiłem rozmowy i wywiady z zawodnikami. Dzięki siatce.org miałem zapewnione wejścia jako prasa, a co tym idzie – kontakt bezpośredni z siatkarzem czy siatkarką . – Już starożytni filozofowie doceniali pierwsze impulsy dające sygnał czy rozpoczynające coś nowego. – Najważniejszy w każdym działaniu jest początek – mówił Platon. Historię początku serwisu przypominaliśmy wam już niejednokrotnie. Dziś, świętując z nami 12 urodziny, swoimi wspomnieniami i przemyśleniami specjalnie dla czytelników Strefy Siatkówki podzielili się także znani ze środowiska siatkarskiego.

A tak to się zaczęło…

Jakub Malke (jeden z czołowych polskich menedżerów sportowych): – Właściwie jestem jednym z założycieli siatki.org. Moja przygoda, jeszcze nie z portalem, a grupą dyskusyjną, rozpoczęła się dawno, dawno temu, kiedy grupa zaczynała. O ile dobrze pamiętam, chyba nawet jestem autorem adresu funkcjonującego do dzisiaj, czyli www.siatka.org. Padł taki pomysł, żeby strona miała w końcu jakiś siatkarski adres i przyjęła się właśnie ta propozycja, miło było patrzeć jak serwis się rozwija. Pomagałem tworzyć, jak to ma wyglądać. Odbywaliśmy wiele spotkań, analizując jak tak strona powinna być skonstruowana, co powinno na niej być, na czym nam zależy najbardziej. Przez wiele lat podsunąłem jeszcze wiele informacji, do dziś dzień zdarza mi się moim kolegom redaktorom coś podrzucić do zawartości serwisu. Sam też do dziś zostałem czytelnikiem tego portalu.



Dariusz Gintowt (menedżer Impel Gwardii Wrocław): – Moja przygoda ze Strefą Siatkówki rozpoczęła się od odpowiedzi na ogłoszenie na ówczesnej stronie, poszukujące współpracowników. Jako że jestem związany z siatkówką od lat, często przeglądałem strony internetowe o tematyce siatkarskiej i natrafiłem na ogłoszenie. Wówczas byłem w trakcie studiów podyplomowych na dziennikarstwie i zarządzaniu, toteż pomyślałem sobie, że połączę przyjemne z pożytecznym, siatkówkę – moje hobby i zawód, z tym, czego się dopiero uczyłem – czyli dziennikarstwa, pisząc relacje z meczów siatkarskich we Wrocławiu, zarówno siatkarzy Gwardii, którzy grali wówczas w ekstraklasie, jak i siatkarek. Wyraziłem zatem chęć współpracy. Ówczesny redaktor naczelny Bartek Wencław wprowadził mnie w arkana poruszania się w serwisie. Bez jego pomocnej dłoni byłoby to trudne. Zostałem korespondentem, nadsyłałem relacje i wywiady z Wrocławia, oprócz tego z miłą chęcią podjąłem cotygodniowe dyżury, na których przeglądałem media z całej Polski i nie tylko. Na tych dwóch płaszczyznach podjęliśmy współpracę. Pisanie o moich ulubionych drużynach wrocławskich dawało mi ogromne zadowolenie i satysfakcję. Była to dla mnie fantastyczna przygoda – kibicom w całej Polsce mogłem przekazywać to, co się działo we Wrocławiu. Jestem bardzo wdzięczny Bartkowi za jego ogromną pomoc.

Oskar Kaczmarczyk (scoutman polskiej reprezentacji i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle): – Akurat przypominam sobie jak trafiłem na Strefę, to było w czasach, kiedy sam jeszcze aktywnie grałem w siatkówkę i jeden z moich kolegów powiedział mi o takiej liście, więc z ciekawości się zapisałem. Pamiętam, że wrażenie na mnie wywarła wiadomość o kontuzji bodaj włoskiej zawodniczki, która w trakcie meczu złamała rękę. To były czasy, kiedy informacji na temat siatkówki było jak na lekarstwo, dlatego z ciekawością odbierałem wiadomości, a z czasem było ich coraz więcej i więcej. Czytelnikiem byłem raczej biernym, od czasu do czasu włączałem się do dyskusji. A od jakiegoś momentu jak już działał serwis siatka.org, przesyłałem po każdym meczu wynik mojej drużyny (pracowałem wtedy jako drugi trener w drugoligowym, a później pierwszoligowym MCKiSie Jaworzno). Były to czasy, kiedy jeszcze serwis nie był tak rozbudowany, na wyniki z innych spotkań II czy I ligi czekało się nieraz nawet dobę, dlatego "dla dobra sprawy" postanowiłem dodać coś od siebie.

Marta Solipiwko (była siatkarka m.in. Muszynianki Fakro Muszyna, Impel Gwardii Wrocław i VK Doprastav Bratysława): – Zaczęło się od… błędu w artykule. Dotyczyło to któregoś z meczów Ligi Środkowoeuropejskiej, w której wtedy grałam z moim słowackim zespołem. Ktoś napisał, że przegrałyśmy seta chyba do 6 i że był to pogrom, a przegrałyśmy chyba do 16, więc aż takiej tragedii nie było. Musiałam bronić honoru mojej drużyny i napisałam do Strefy wiadomość. I jeśli dobrze pamiętam, szybko pojawił się pomysł, żebym pisała relacje z ligi słowackiej, skoro w niej gram. Potem zaproponowano mi zrobienie wywiadu ze Stanislavem Vartovnikiem i jakoś tak "poszło". Trwało to przez jeden sezon, czyli wtedy, kiedy byłam zawodniczką Doprastavu Bratysława. Pisałam o lidze słowackiej, o pucharze Słowacji oraz o Lidze Środkowoeuropejskiej, bo słowackie kluby właśnie w takiej grają. Poza tym było też kilka wywiadów m.in. z Danielą Rojkovą, która wcześniej grała w Gwardii Wrocław.

Marek Bobakowski (dziennikarz sportowy, redaktor prowadzący Sportfan.pl) : – Moja współpraca ze Strefą rozpoczęła się już w fazie serwisu internetowego. Śledziłem oczywiście wcześniej Strefę, ale jej nie współtworzyłem. Na początku zdarzało się, że jako szef działu siatkówki w katowickim "Sporcie" podsyłałem Strefie informacje, które ukazywały się u nas w wersji drukowanej. Wtedy poznałem Bartka Wencława. Po jakimś czasie zaproponowałem mu pisanie cyklicznych felietonów (choć nie lubię tego słowa, bo felietony potrafi napisać w Polsce zaledwie kilka osób) p.t. "Komentarz bez ściemy". Poruszałem tematy trudne/kontrowersyjne (miałem pełną dowolność – to był mój warunek i szefowie Strefy go szanowali), bo tego właśnie wymaga komentarz. Chciałem wywołać wśród kibiców dyskusję i to mi się udawało, bowiem każdy mój tekst miał liczbę wyświetleń na poziomie 5-6 tysięcy (najlepsze przebijały nawet 10 tysięcy). Otrzymywałem również sporo maili, co sobie bardzo ceniłem. Wspominam ten okres bardzo miło, poznałem wielu siatkarskich kibiców, ich zdanie na wiele tematów, itd. Wiem też, że seria komentarzy była czytana przez ludzi rządzących polską siatkówką (niejednokrotnie z nimi rozmawiałem o tych tematach), jak i przez samych zawodników.

Dariusz Kopaniak (trener, założyciel Metra Warszawa i Młodzieżowej Ogólnopolskiej Ligi Siatkówki): – Serwis Strefa Siatkówki spodobał mi się w czasach, kiedy próbowałem zmusić PZPS do zwrócenia uwagi na sprawy młodzieżowe. Strefa jako pierwsza zaczęła zamieszczać relacje i informacje o siatkówce młodzieżowej. To właśnie w tym serwisie, a nie na stronie PZPS, można było dowiedzieć się, jakie kluby młodzieżowe są w Polsce, jakie są wyniki mistrzostw Polski w każdej kategorii wiekowej i przeczytać czasami artykuł o problemach środowiska młodzieżowego. Tutaj też z czasem znalazło się kilka moich tekstów, zaczerpniętych z kiedyś tam prowadzonego przeze mnie bloga.

Dariusz Sokołowski (sędzia siatkarski): – Poproszony o urodzinowe refleksje na temat Strefy Siatkówki, pospiesznie wystukałem zapytanie do sekretarza redakcji. Czy ja kiedykolwiek pracowałem dla tego zacnego i opiniotwórczego serwisu, którego początki pamiętam…? "Nooo, podajesz przecież nam wyniki bardzo regularnie i informacje podsyłasz" – odparł Bartek, wyprowadzając mnie z zakłopotania. Ja po prostu mam sportowego (nie tylko siatkarskiego), newsowego hopla i jeżeli w kilka minut po interesującym mnie meczu czy zdarzeniu nie znajduję w sieci przynajmniej jego wyniku, to gotów jestem rzucać gromami we wszystkich (w tym prowadzących serwisy klubowe i facebookowe profile kibiców, menadżerów i rzeczników prasowych), którzy do takiego niedbalstwa się dopuścili. Nie jestem współpracownikiem "mocnego serwisu", ale gdy tylko mam okazję (a z racji sędziowania i redakcyjnego zamiłowania przytrafia się to dość regularnie), podsyłam wyniki, bo uważam, że ktoś gdzieś czeka na to tak, jak często czekam ja. Jeśli znajdę lub sam stworzę informację, której na siatka.org nie ma, zaraz uprzejmie donoszę.

Sławomir Pawlak (menedżer Silesii Volley I Mysłowice/Chorzów): – Pracę w Strefie Siatkówki wspominać będę zawsze bardzo dobrze. To była i jest dla mnie zawsze wielka przyjemność. Wszystko zaczęło się od odpowiedzi na ogłoszenie o poszukiwaniu współpracowników. Przeprowadziłem się na Śląsk i zacząłem pisać. Pamiętam eskapady z Tychów do Gliwic na mecze pierwszoligowego klubu Politechniki Śląskiej, pierwsze wywiady z trenerem Czaplą, później mecze Ligi Światowej w Spodku… ech, aż łezka się w oku kręci. Po pewnym czasie udało mi się wybrać kierunek i zająć się pierwszoligową siatkówką żeńską, a w miesiącach letnich – siatkówką plażową w Mysłowicach.

Sebastian Michalak (trener Silesii Volley I Mysłowice/Chorzów): – Strefa Siatkówki towarzyszy mi od początku. Z chłopakami wspieraliśmy się na amatorskich turniejach, "opanowaliśmy" Wiedeń.

…ale na tym nie poprzestaliśmy…

Jakub Malke: Na pewno zdawaliśmy sobie sprawę, że w polskim internecie jest potrzeba i miejsce na serwis siatkarski. Takiego serwisu nie było. Na początku było to nastawienie, że dobrze, żeby portal podawał wynik ligowe i to z innych lig, a nie tylko tych najlepszych, bo tych najlepszych łatwo było znaleźć wynik, a z tym niższych – znacznie gorzej. Chcieliśmy, żeby było trochę informacji własnych, aby można było sobie od czasu do czasu pozwolić na jakiś ciekawy materiał.

Dariusz Gintowt:Gdy przeglądam siatkarskie strony, zaczynam od siatki.org – jest to moja „kolebka" informacyjna. Zresztą i bez współpracy uważam – mówiąc bez żadnej „wazeliny" – że to najbardziej obiektywny, szybki portal internetowy i bez dwóch zdań – jak dla mnie – najlepszy. Współpracuję obecnie z wieloma mediami, natomiast siatka.org jest mi najbardziej bliska i myślę, że to się nigdy nie zmieni. Nie sposób nie dojrzeć pewnej dysproporcji między siatkówką męską a żeńską. Jako osoba blisko związana z klubem PlusLigi Kobiet, oczywiście chciałbym, żeby jak najwięcej było tekstów o tej lidze. Siatka.org to jedyny portal, gdzie można śledzić liczbę odsłon danego tekstu, to naprawdę świetna rzecz, jednak pokazuje, że żeńska ekstraklasa ma mniej sympatyków, toteż życzyłbym sobie, żeby Strefę Siatkówki można było bardziej rozwinąć w tym kierunku. Uważam jednak, że serwis robiony jest rzetelnie. Zarówno wszystkie bieżące artykuły, jak i sondy są na wysokim poziomie. Znam ludzi związanych z serwisem i wiem, że robią to z pełną pasją.

Oskar Kaczmarczyk: Tak naprawdę odkąd pamiętam czytam strefę, znam ludzi z nią związanych i w zasadzie nie ma dnia, żebym nie zaglądał, co "nowego". Ale szczerze powiedziawszy to chyba nic nadzwyczajnego, serwis ma bardzo mocną pozycję i raczej większość ludzi związanych z siatkówką w Polsce tak robi. Natomiast zaglądam, ale rzadziej czytam, jak dla mnie ten serwis trochę marnuje swój potencjał, często mnie drażni (o czym staram się informować poprzez "zgłoś błąd".

Marta Solipiwko:W Strefie chyba każdy może znaleźć coś dla siebie. Informacje nie dotyczą tylko ekstraklasy, ale też lig niższych czy zagranicznych. Myślę też, że to dobre miejsce dla młodych adeptów dziennikarstwa sportowego, którzy mogą zaprezentować np. swoje wywiady. I fajne jest to, że wywiady nie są przeprowadzane tylko z "gwiazdami", ale też pojawiają się zawodnicy z trochę "egzotycznych" lig. Dzięki temu można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Do dzisiaj chętnie czytam sprawozdania z lig zagranicznych. Zdarza mi się, że czytam artykuł w słowackiej gazecie, później widzę, że został przetłumaczony na polski, więc sprawdzam, czy tłumaczenie jest poprawne (śmiech).

.. bo nie ma dnia bez Strefy

Jakub Malke:Jestem zawodowo związany z siatkówką, moja droga poszła w trochę innym kierunku. Ale serdecznie kibicuję Strefie, śledzę na bieżąco i mogę powiedzieć, że zaczynam dzień od siatki.org. Cieszę się, że jest siatka.org, że Strefa Siatkówki funkcjonuje i ma się tak dobrze, bo nie wszystkim konkurencyjnym portalom było to dane. Podoba mi się to, co obecnie robią ludzie w Strefie.

Dariusz Gintowt:Działalność w Strefie Siatkówki w ogromnym stopniu przyczyniła się do zdobycia stanowiska rzecznika prasowego Impel Gwardii Wrocław. We Wrocławiu czytano moje relacje publikowane na łamach siatki.org. Jak mi powiedziano – wysoko oceniono obiektywizm wyzierający z moich tekstów i dzięki temu otrzymałem ofertę współpracy z samym klubem. Niewątpliwie było to zasługą mojego zaangażowania i działalności w serwisie. Jestem wdzięczny siatce.org za zdobycie popularności w kręgach siatkarskich we Wrocławiu, co ułatwiło mi kolejny krok na tej drodze, na której znajduję się dzisiaj.

Oskar Kaczmarczyk:Rzad ko skłaniam się do przeczytania artykułu, teraz moja przygoda zaczyna się i kończy w zasadzie na sprawdzeniu tytułów nowych artykułów czy też wyników. Ale rzeczywiście mimo tego nie potrafię sobie wyobrazić dnia, w którym choć raz nie zajrzę na strefę.

Marta Solipiwko:Przygoda z serwisem była bardzo przyjemna, bo dawała mi odskocznię od codziennej rutyny. Poza tym, robiąc z kimś wywiad, mogłam na chwilę zobaczyć, jak to jest być po drugiej stronie. O słowackiej lidzie pisałam do zakończenia sezonu. Później, po przejściu do Muszyny, nie pisałam już sprawozdań z meczów. Zajęli się tym profesjonaliści. Mimo że karierę siatkarską zakończyłam ponad rok temu, stronę siatka.org odwiedzam codziennie i chętnie sprawdzam, jak się sprawy mają. W końcu przez długie lata to był mój świat.

Marek Bobakowski:Podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy, bowiem po pierwsze wypaliła się nieco forma (zastanawialiśmy się z Bartkiem nad inną, ale nie znaleźliśmy jednak nic ciekawego), po drugie moje plany zawodowe się zmieniały (miałem więcej obowiązków) – bez pisania felietonów nie było innej możliwości współpracy ze Strefą. Co do obecnej Strefy – jest to oczywiście największy, najbardziej prestiżowy i najbardziej specjalistyczny serwis dla siatkarskich kibiców. I tutaj nic się nie zmieniło. Żałuję jednak, że tak rzadko Czytelnik ma okazję zapoznać się ze zdaniem (w formie komentarza, felietonu, itp.) ludzi związanych zawodowo z tą piękną dyscypliną – zawodników, trenerów, działaczy, dziennikarzy.

Dariusz Kopaniak: Od czasu, gdy przestałem pracować w sektorze, który nazywam „szukanie ludzi dla siatkówki" (wyczyn), a przeszedłem do aktywnej pracy w dziedzinie „siatkówka dla ludzi" (rekreacja), walka z PZPS przestała mnie interesować. Przestałem także pisać do Strefy, bo zorientowałem się, że tematy siatkarskie, którymi się obecnie zajmuję, nie są zbyt interesujące dla Strefy i pewnie kibiców. Czytam jednak Strefę Siatkówki właściwie każdego dnia i życzę całej redakcji wszystkiego dobrego, wielu nowych ciekawych pomysłów i jak najszerszego patrzenia na siatkarski światek. Oby tak dalej. Powodzenia!

Sławomir Pawlak: – Po kilku latach kolejne wyróżnienie mnie spotkało, redaktor naczelny Bartosz Wencław polecił mnie w mysłowickim MOSiR-ze, i tym sposobem rozpocząłem z nimi stałą współpracę. Zatem mogę powiedzieć, iż wszystko zawdzięczam Strefie Siatkówki, nawet przyjaciół, do których mogę zawsze zadzwonić i po prostu pogadać – nie tylko o siatkówce. Dzień bez Strefy – nie ma takiego. Zawsze jestem tu kilkanaście razy w ciągu dnia. Cieszę się, że serwis nadal istnieje i wciąż się rozwija.

Sebastian Michalak:Teraz Strefa jest jak obowiązkowa kawa poranna, a przez szybkość informacji i dokładność wyników od razu zdetronizowała swoją konkurentkę – stronę PZPS. Więc 100 lat Strefo, nowych pomysłów, natchnień i dużo dobrych artykułów dla wszystkich, którzy pracują na to, by rano przy kawie było co czytać i o czym plotkować.

I na koniec…

Filozofia Strefy Siatkówki słowami Dariusza Sokołowskiego.Podobnych wariatów jak ja Strefa Siatkówki ma zapewne wielu i to jest jej wielką, być może największą siłą. Z okazji urodzin życzę więc, by siatka.org była zawsze aktualna i miała jak najwięcej prawdziwych i wiernych współpracowników.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved