Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup: Inżynierowie znów wygrywają

Challenge Cup: Inżynierowie znów wygrywają

fot. archiwum

Z przysłowiowej "dalekiej podróży" wrócili w spotkaniu z Lokomotivem Charków siatkarze stołecznego zespołu. Ukraińska drużyna, grająca na co dzień w lidze rosyjskiej, była bardzo bliska prowadzenia w tym meczu 2:1, ale ostatecznie to gospodarze wygrali 3:1.

Warszawianie już na początku meczu pokazali, że w starciu z faworyzowanym przeciwnikiem nie zamierzają odpuszczać. Do pierwszej przerwy technicznej walka toczyła się bowiem punkt za punkt. Ostatecznie zespoły schodziły na nią przy minimalnej przewadze gości (8:7). Po przerwie ich jednopunktowe prowadzenie wzrosło do trzech oczek (11:8), a trener Radosław Panas poprosił o czas dla „inżynierów". Nie wybił on jednak z rytmu siatkarzy Lokomotivu, którzy po powrocie na parkiet powiększyli swoją przewagę i na drugiej regulaminowej przerwie wygrywali 16:11. Po kolejnym wznowieniu gry w aut zaatakował Wojciech Żaliński i zespoły dzieliło już sześć oczek na korzyść przyjezdnych (17:11). Jednak przy stanie 12:18 warszawianie zaczęli odrabiać straty. Najpierw zbliżyli się do rywala na trzy punkty (15:18), a chwilę potem tracili do niego już tylko jedno oczko (19:20). Po kolejnych kilku akcjach zaś był remis 21:21. Końcówka seta była bardzo zacięta. Długą wymianę ciosów ostatecznie wygrali siatkarze Politechniki, którzy triumfowali 31:29.

Drugą odsłonę spotkania od prowadzenia 2:0 rozpoczęli przyjezdni. „Inżynierowie" szybko jednak odrobili niewielką stratę do przeciwnika i wkrótce był remis 3:3. Do pierwszej przerwy technicznej toczyła się walka punkt za punkt. Tym razem jednak to warszawianie prowadzili na niej 8:7. Po powrocie zespołów na parkiet wyrównana gra trwała do stanu 10:10. Wówczas na prowadzenie zaczęła wychodzić ekipa z Charkowa, która na drugiej przerwie technicznej wygrywała 16:12. Po wznowieniu rywalizacji Politechnika odrobiła do przeciwnika dwa oczka (14:16), ale wkrótce, po dwóch udanych atakach Tiutulina, przewaga gości znów była czteropunktowa (18:14). Trener Radosław Panas poprosił o czas dla warszawian. W końcówce jednak Lokomotiv powiększył jeszcze wynik i pewnie wygrał tę partię 25:20.

Trzeci set ponownie rozpoczął się po myśli podopiecznych Jurija Filippowa. Szybko wyszli oni na trzypunktowe prowadzenie (3:0), a do pierwszej przerwy technicznej powiększyli swoją przewagę, wygrywając na niej 8:4. Po czasie gospodarze zaczęli odrabiać straty. Przy stanie 5:9 cztery kolejne piłki padły ich łupem i był remis 9:9. Wkrótce jednak górą znów byli goście. Na drugą przerwę techniczną zespoły schodziły przy prowadzeniu Lokomotivu 16:13. Po powrocie na parkiet dwoma asami serwisowymi popisał się Rudnyckij i przewaga przyjezdnych wzrosła do pięciu punktów (18:13). Warszawianie nie zamierzali składać broni i szybko zbliżyli się do rywala na trzy, a następnie dwa oczka (16:19, 17:19). O czas poprosił wówczas trener ekipy z Charkowa. Chwilę potem jednak zespoły dzielił już tylko punkt (20:21), ale i z niego niebawem nic nie zostało. Przy stanie 21:22 Teriomienko zaatakował w aut i był remis 22:22. Gra znów zaczęła toczyć się cios za cios, a o wygranej w tej partii zadecydowała walka na przewagi. Zwycięsko wyszli z niej siatkarze z Warszawy, którzy pokonali Charków 27:25 i tym samym prowadzili w meczu już 2:1.



Rozpędzona Politechnika świetnie zaczęła kolejną odsłonę. Po atakach Mikołajczaka i Żalińskiego oraz po skutecznym bloku Gorzkiewicza prowadziła ona 3:0. Trener Filippow nie zwlekał z wzięciem czasu dla swojego zespołu. Po wznowieniu gry jednak przewaga warszawian stale rosła i wkrótce było już 6:0 dla akademików. Sześciopunktowe prowadzenie gospodarzy utrzymało się do pierwszej przerwy technicznej (8:2). Po niej obraz gry nie uległ zmianie. Nadal dominowali stołeczni, którzy w pewnym momencie prowadzili aż siedmioma punktami (14:7). Na drugim regulaminowym czasie było zaś 16:11 dla AZS-u. Zdecydowana, pięciopunktowa przewaga zespołu z Warszawy utrzymywała się do stanu 20:15. Wówczas siatkarze Lokomotivu zaczęli odrabiać straty i wkrótce przegrywali już tylko dwoma oczkami (18:20). Stało się jasne, że gospodarze nie mogą być jeszcze pewni zwycięstwa w tej partii.

Bohaterem końcówki okazał się jednak Paweł Mikołajczak. Przy stanie 20:18 bowiem najpierw skutecznie zaatakował, a następnie posłał na stronę rywala trzy asy serwisowe, dając Politechnice piłkę meczową (24:18). Zagrywkę na wagę meczbola atakujący „inżynierów" wycelował jednak w siatkę, ale kolejnej szansy na zakończenie meczu nie zmarnował kapitan stołecznych, Marcin Nowak. Warszawianie wygrali seta 25:19, a tym samym całe spotkanie 3:1.

AZS Politechnika Warszawska – Lokomotiv Charków 3:1
(31:29, 20:25, 27:25, 25:19)

Składy zespołów:
Politechnika: Wierzbowski (14), Żaliński (14), Nowak (6), Gorzkiewicz (2), Kreek (14), Mikołajczak (27), Wojtaszek (libero) oraz Zajder
Lokomotiv: Gumeniuk (3), Kapajew (13), Tatarincew (2), Tiutulin (19), Teriomienko (13), Rudnyckij (11), Fomin (libero) oraz Storożyłow (1), Lichoszerstow, Harmasz, Jereszczenko (1) i Tomyn (3)

Zobacz także:
Wyniki 1/4 finału Challenge Cup

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved