Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Andy – Ojciec tysiąca dzieci

Andy – Ojciec tysiąca dzieci

fot. archiwum

Na początku była e-mailowa lista dyskusyjna... 22 lutego 2012 roku mija 12 lat od założenia listy, która stała się „kamieniem węgielnym" pod obecny serwis Strefa Siatkówki, www.siatka.org. Przed Wami „Ojciec Założyciel" Strefy, Andrzej „Andy" Wojciechowski.

22 lutego to dzień, gdy ludzie pozytywnie „zakręceni” na punkcie siatkówki, zgromadzeni w Strefie Siatkówki, www.siatka.org, mają swoje święto. Rok za rokiem upływał… Zwykle Wy, Czytelnicy, otrzymywaliście od redakcji tekst, w którym dzieliliśmy się naszymi przemyśleniami. W tym roku będzie inaczej. Postanowiliśmy „przesłuchać” sprawcę tego całego zamieszania, zwanego Strefą Siatkówki. W 2000 roku Andrzej Wojciechowski, pomysłodawca e-mailowej listy dyskusyjnej, mówił w wywiadzie dla Radia Zachód o jej uczestnikach i planach na przyszłość. Po 12 latach powtórka z rozrywki…

Jesteś pomysłodawcą i twórcą Strefy Siatkówki. Mówiąc o tobie w kontekście serwisu można stwierdzić, że najlepszym określeniem będzie tytułowy „ojciec założyciel”?

Andrzej Wojciechowski: Na ścianie w moim mieszkaniu wisi zdjęcie Agaty Mróz z dedykacją „dla Andrzeja – ojca Strefy Siatkówki”. Wy również często się tak do mnie zwracacie, więc już chyba się do tego przyzwyczaiłem (śmiech). Sam jednak uważam, że takich przysłowiowych ojców serwisu jest wielu. Każdy z tworzących Strefę Siatkówki dołożył do naszego wspólnego dzieła swoją cegiełkę i wierzcie lub nie – mój wkład wcale nie jest tutaj największy. Dwanaście lat temu rozpocząłem to wszystko, ale w kontynuowaniu rozwoju pomagało i pomaga wiele osób.



Czego się spodziewałeś, kiedy w 2000 roku zakładałeś listę dyskusyjną? Czy zakładałeś, że rozwinie się na taką skalę i przybierze postać siatkarskiego serwisu informacyjnego?

– W roku 2000, gdy powstawała lista dyskusyjna, chyba nikt z jej użytkowników nie przypuszczał, że scenariusz rozwinie się właśnie w ten sposób. Myślę, że jeszcze nawet rok czy dwa lata później wyobrażenie sobie Strefy Siatkówki w obecnej formie dla wielu ludzi tworzących ją było nierealne. W ciągu tych dwunastu lat przede wszystkim bardzo zmieniła się technologia. Rzeczy, które kiedyś wydawały się mało możliwe do realizacji, dzisiaj są czymś naturalnym i wykorzystywanym powszechnie w serwisach internetowych. W miarę upływu lat zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z tego, że możliwości rozwoju stają się właściwie nieograniczone przez technologię. Ważnym czynnikiem w kształtowaniu serwisu zawsze był i nadal jest tzw. czynnik ludzki, czyli zaangażowanie osób tworzących Strefę Siatkówki. Zawsze staraliśmy się i nadal staramy się nadążać za bieżącymi trendami rozwoju serwisów internetowych. Mam nadzieję, że wychodzi nam to całkiem nieźle.

Z perspektywy czasu jak oceniłbyś właśnie ten kierunek rozwoju? Nie żałowałeś, że serwis przybrał taką, a nie inną formę?

– Zawsze można powiedzieć, że coś można było zrobić lepiej, coś mogłoby się rozwinąć szybciej lub po prostu inaczej. Nie żałuję jednak żadnej z obranych dróg rozwoju, jakie przeszliśmy przez te wszystkie lata. Stworzenie serwisu z informacjami, wynikami, zdjęciami, z domieszką publicystyki było strzałem w dziesiątkę. Zmiany technologiczne niejako wymusiły z czasem przejście z e-mailowej listy dyskusyjnej na forum. Teraz Strefa Siatkówki to nie tylko serwis internetowy czy forum. To przede wszystkim duża grupa ludzi, którzy swój wolny czas i energię poświęcają tworzeniu portalu siatkarskiego. W obecnej formie serwis jest na pewno dużo bardziej funkcjonalny niż kilka lat temu. Wprowadzając kolejne zmiany, zawsze analizujemy przede wszystkim to, czy będą one korzystne dla naszych czytelników. Staramy się, aby kierunek rozwoju był zawsze jak najdogodniejszy przede wszystkim dla nich.

Lista dyskusyjna, a następnie już Strefa Siatkówki pochłaniała niewątpliwie mnóstwo czasu? Czy w trakcie jej rozwoju nie towarzyszyły ci chwile zwątpienia?

– To jest jak lawina, która stacza się z góry i nie można jej zatrzymać. Początkowo na liście dyskusyjnej było tylko kilkanaście osób, które znałem, a które interesowały się siatkówką, tak jak ja. Potem ten łańcuszek znajomości rozszerzał się w coraz szybszym tempie. Po kilku tygodniach praca nad funkcjonowaniem listy dyskusyjnej pochłaniała już dużo czasu, a ciągle rosnąca liczba jej uczestników sprawiała, że prac administracyjnych nigdy nie brakowało. I tak samo było z serwisem. Im więcej chcieliśmy zrobić, tym więcej rąk chętnych do pomocy potrzebowaliśmy. Na szczęście tych nigdy nie brakowało – zarówno podczas zarządzania listą dyskusyjną, jak i później – podczas tworzenia i rozwijania serwisu. Zawsze, na każdym kroku podkreślam to, że sam nigdy nie dałbym sobie z tym rady. Gdyby w odpowiednim momencie serwisu nie przejął ode mnie Bartek Wencław – dziś mogłoby go nie być. A jeśli były jakieś chwile zwątpienia, czy praca wkładana w tworzenie portalu ma sens, to zawsze w odpowiednim momencie pojawiał się ktoś lub jakieś wydarzenie, które sprawiało, że działamy aż do dzisiaj. Ludzi życzliwych Strefie Siatkówki nigdy nie brakowało. Gdybym chciał ich wszystkich wymienić – nie jestem w stanie. Te setki, a może nawet tysiące osób, które w ciągu tych dwunastu lat miały swój mniejszy lub większy wkład w rozwój serwisu, zawsze będą mi bardzo bliskie.

Właśnie. Na przestrzeni dwunastu lat przez listę dyskusyjną, a następnie serwis przewinęło się mnóstwo osób. Szukając najprostszych porównań możemy stwierdzić, że jesteś ojcem wielodzietnej rodziny. Umiałbyś zliczyć wszystkie swoje „strefowe dzieci”?

– W szczytowych momentach działalności, na samej liście dyskusyjnej było prawie 3000 osób. Każda z tych osób, nawet ci, którzy nie brali udziału w dyskusjach, tworzyli Strefę Siatkówki. Dziesiątki redaktorów, setki korespondentów i równie duża liczba osób, które przesyłały przez te lata wyniki, zgłaszały błędy, czy w jakikolwiek inny sposób wspierały naszą działalność. Czy umiałbym ich wszystkich zliczyć? Nie, nie jestem w stanie (śmiech). Kiedyś Martyna Piszczek napisała pracę zaliczeniową na studia pt. „Ojciec tysiąca dzieci”, która dotyczyła naszej e-mailowej listy dyskusyjnej. To było w czasach, gdy na liście mieliśmy nieco ponad 1000 użytkowników, a ja byłem jeszcze w stanie wymienić adresy e-mail większości z nich. Dzisiaj tych strefowych dzieci jest dużo, dużo więcej… Chyba nikt nie jest w stanie ich policzyć. Takim najbardziej namacalnym dowodem na to, jak jest nas wielu może być fakt, że gdziekolwiek nie pojawię się w całej Polsce, właściwie wszędzie znajdzie się ktoś znajomy, związany mniej lub bardziej ze Strefą Siatkówki. To bardzo miłe.

Przez Strefę Siatkówki, głównie na etapie listy dyskusyjnej, przewinęli się też znani ze środowiska siatkarskiego trenerzy, zawodnicy, sędziowie, itd. Pamiętasz jeszcze, kto w ten sposób zaznaczył swoją obecność?

– Od początku działalności listy dyskusyjnej pojawiali się na niej ludzie związani z siatkówką, nie tylko od tej strony kibicowskiej, ale również zawodnicy, trenerzy, działacze czy sędziowie. To zawsze podnosiło poziom dyskusji i powodowało, że wiadomości, które pojawiały się na liście dyskusyjnej, były z tzw. „pierwszej ręki”. Nie jest tajemnicą, że w pierwszych latach rozwoju Strefy Siatkówki z listą dyskusyjną związani byli tacy zawodnicy jak Andrzej Szewiński, Sebastian Świderski czy Łukasz Żygadło. Jest przynajmniej kilku sędziów, którzy obecnie mają uprawnienia szczebla centralnego, a nawet międzynarodowe i byli na liście od początku jej funkcjonowania. Było również wielu trenerów, zawodniczek i zawodników niższych lig. Wiem, że wiele z tych osób nadal udziela się na forum, które niejako w naturalny sposób zastąpiło listę dyskusyjną.

Początkowo informacje na liście dyskusyjnej pojawiały się w bardzo „luźnej” formie. Jak wiele pracy kosztowała zmiana i dojście do obecnego kształtu? Czy nadanie temu informacyjno-publicystycznej, w zamiarze noszącej znamiona profesjonalizmu, formy kosztowało bardzo wiele trudu?

– Gdy na liście dyskusyjnej znajdowało się zaledwie kilkadziesiąt osób, atmosfera była bardzo kameralna i towarzyska. Miało to swoje plusy i minusy. Dyskusja nie zawsze dotyczyła stricte tematów siatkarskich, ale za to zawsze panowała sympatyczna atmosfera. To przyciągało do nas kolejne osoby. W miarę upływu czasu wymagania dotyczące poziomu merytorycznego na liście były coraz wyższe. Wprowadziliśmy funkcję moderatora, co wymagało większego zaangażowania kilkunastu osób. Później rozwijaliśmy serwis, w którym nie mogło być miejsca na brak profesjonalizmu. Obecny wydawca – Bartek Wencław, redaktor naczelny – Tomek Tadrała, całe grono redakcyjne, a także redaktorzy i korespondenci starają się dbać o to, aby ten poziom był zawsze jak najwyższy. Wkład pracy jest na pewno duży, co doskonale pokazuje nam choćby postawa Tomka, siedzącego często do późnych godzin nocnych i dbającego od kilku lat jako naczelny o wysoki poziom merytoryczny serwisu. Redaktor naczelny potrafi pochwalić, ale również zganić, jeśli coś jest nie tak. Każda z osób tworzących serwis zdaje sobie jednak doskonale sprawę z tego, że dążymy do coraz wyższego poziomu i z reguły nie ma problemów z utrzymaniem pewnego poziomu przekazywania informacji. Wszyscy poświęcamy swój prywatny czas na tworzenie serwisu. Choć sprawia nam to wiele przyjemności – zawsze jest to jakaś wykonana praca. Zapanowanie nad Strefą Siatkówki wymaga od osób zarządzających wiele poświęcenia, ale i satysfakcja z widocznych efektów tej pracy jest bardzo duża.

Jakie są twoje najmilsze, najlepsze wspomnienia z tego okresu? Które szczególnie zapadły ci w pamięci?

– Takich wspomnień jest bardzo dużo. Każde miłe słowa na temat Strefy Siatkówki, z którymi spotykam się w sytuacjach, gdy zostaję rozpoznany, to duża satysfakcja. Każde spotkanie z ludźmi, którzy tworzyli lub nadal tworzą serwis, to powód do radości. Pamiętam finały Ligi Światowej z 2001 roku, które odbyły się w Katowicach, a podczas których ponad 20-osobowa grupa „strefowiczów” z listy dyskusyjnej przez tydzień mieszkała w ośrodku w Chorzowie. Takich spotkań przez te lata było dużo. To bardzo zintegrowało nasze środowisko. Na tyle, że dzięki dużemu zaangażowaniu Kuby Malke i Moniki Skrzypczak, przez pewien czas Strefa Siatkówki miała również swoje… drużyny siatkarskie, występujące w różnych turniejach dla amatorów, nie tylko w Polsce, ale również w Austrii czy w Niemczech. Tych najmilszych, najlepszych wspomnień wystarczyłoby chyba na napisanie książki (śmiech). Może kiedyś to zrobię…

Na jakim etapie zacząłeś myśleć o Strefie Siatkówki poważniej?

– Pamiętam takie spotkanie w Łodzi, podczas którego w gronie najbardziej zaangażowanych w tworzenie Strefy Siatkówki osób zastanawialiśmy się, co dalej. Strefa Siatkówki była wtedy w takim momencie zwrotnym, w którym trzeba było zadecydować – czy rozwijamy serwis bardziej dynamicznie, czy nic z nim nie robimy. A wiadomo, że kto nic nie robi, ten się cofa, bo wszystko dookoła idzie do przodu. To był jeden z momentów, w którym zacząłem myśleć o Strefie Siatkówki jak o czymś, co może jeszcze przez długie lata rozwijać się i podnosić swoją popularność. Pamiętam jeszcze przynajmniej dwa wydarzenia w ciągu tych dwunastu lat, które były takimi punktami zwrotnymi w działalności serwisu. Jednym z nich było na pewno przekazanie go Bartkowi. To był moment, w którym poświęciłem się mogileńskiej siatkówce i więcej angażowałem w pracę w Sokole niż w nadzorowanie portalu. Bartek przejął pałeczkę w najodpowiedniejszym momencie, aby nie zmarnować naszej dotychczasowej pracy i nadać rozwojowi serwisu nową, lepszą jakość. Drugie wydarzenie to zaangażowanie w prace nad całą technologią tworzenia strony Patryka Stępnia. To, jak wygląda Strefa Siatkówki w chwili obecnej, jest jego zasługą. Wiem, jak dużo czasu poświęconego serwisowi go to kosztowało i nigdy o tym nie zapominam. Bez Patryka, Bartka i wielu innych ludzi ten serwis nie byłby dzisiaj taki, jaki jest.

Co wpłynęło na decyzję o zmianie formy kontaktu z czytelnikami tzn. przejściu z listy dyskusyjnej do serwisu?

– Formuła e-mailowej listy dyskusyjnej po kilku latach po prostu się wypaliła. Ludzie nie chcieli już otrzymywać kilkudziesięciu e-maili tygodniowo z wynikami czy opisami spotkań, ale woleli, aby to wszystko było zgromadzone w jednym miejscu, na stronie internetowej. Listę dyskusyjną powoli staraliśmy się przekształcić w faktyczne miejsce do dyskusji, a wyniki i relacje przenieśliśmy do serwisu internetowego. Z czasem listę zastąpiło forum, a zasób informacji na stronie internetowej znacznie się powiększył. To wszystko jest znakiem zmieniających się czasów i sposobu wykorzystania internetu jako formy kontaktu z czytelnikami na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat.

W 2000 roku w wywiadzie dla Radia Zachód pytany o dalsze plany Strefy Siatkówki mówiłeś: „Jak najwięcej informacji – bo chyba tego poszukują internauci”. Czy ta maksyma przyświecała serwisowi przez te wszystkie lata?

– Na pewno tak. Zawsze chciałem, aby w Strefie Siatkówki można było znaleźć wszystko to, co trudno było uzyskać w jakimś innym miejscu w internecie. W roku 2000 w sieci trudno było znaleźć np. wyniki II ligi czy rozgrywek młodzieżowych, a mało który klub spoza ekstraklasy posiadał własną stronę internetową. Lista dyskusyjna miała być takim forum wymiany informacji dotyczących wyników i tego, co dzieje się nie tylko w rozgrywkach ekstraklasy, ale również w rywalizacji niższego szczebla. Pochodzę z Mogilna, od lat śledzę więc z uwagą rozgrywki II ligi kobiet i wyniki w kategoriach młodzieżowych. W tamtych latach bardzo brakowało mi miejsca w sieci, gdzie mógłbym takie informacje znaleźć. Pozyskiwanie i zamieszczanie informacji ze wszystkich możliwych rozgrywek było moim zdaniem bardzo dobrym kierunkiem rozwoju. Dzisiaj każdy klub, który chce zaistnieć medialnie, ma swoją stronę internetową, dba o swój wizerunek. Nawet te zespoły, które występują tylko w III lidze lub rozgrywkach młodzieżowych. Choć w tej kwestii przez te lata wiele się zmieniło, my ciągle kładziemy nacisk na to, aby zamieszczać jak najwięcej informacji z każdego frontu siatkarskiej rywalizacji.

Mimo dwunastych urodzin, Strefa Siatkówki jako portal funkcjonuje nieco krócej. Jakie były plusy, a jakie minusy tych wszystkich wspólnych lat z serwisem?

– Tak właściwie to wkrótce Strefa Siatkówki będzie obchodzić… trzynaste urodziny. Za oficjalną datę do świętowania przyjęliśmy dzień powstania listy dyskusyjnej – 22 lutego 2000. Trzeba jednak pamiętać, że serwis internetowy o nazwie „Strefa Siatkówki” po raz pierwszy pojawił się w sieci już 24 maja 1999 roku. Faktem jest jednak również, że jako portal informacyjny istnieje znacznie krócej. Czasami zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie stworzył Strefy Siatkówki? Internet nie lubi próżni i pewnie ci wszyscy ludzie, którzy zebrali się podczas tworzenia naszego serwisu wokół mnie, zostaliby przygarnięci przez kogoś innego, kto miałby podobny pomysł. Gdzie jednak wtedy byłoby moje miejsce? Nie potrafię odpowiedzieć. Jestem sędzią siatkarskim, byłem prezesem klubu. Może rozwinąłbym się bardziej w tych kierunkach. Jednego jestem jednak pewien – nigdzie indziej nie poznałbym tylu przyjaciół, znajomych, których pasja jest tak zbliżona do mojej. Nigdzie indziej nie spotkałbym tylu osób, które również prywatnie są mi bardzo bliskie. To są wielkie plusy tego, tworzonego wspólnie projektu. A minusy? Nie znajduję ich.

Lista dyskusyjna, potem serwis siatkarski Strefa Siatkówki. Są wywiady, informacje, wyniki i relacje live. W jakim kształcie i na jakim miejscu w siatkarskim „światku” widzisz serwis za jakiś czas, może nawet za kolejne 12 lat? Jaki może być kolejny etap w rozwoju serwisu?

– Technologia rozwija się w zawrotnym tempie. Jeszcze kilka lat temu nikt nie sądził, że w internecie będziemy mogli oglądać transmisje z różnych wydarzeń na równi z telewizją. W tym sezonie ligowym pojawiały się one również w naszym serwisie. Jak będzie wyglądała Strefa Siatkówki za dwanaście lat – naprawdę trudno sobie wyobrazić. Może wywiady na żywo z zawodnikami, z aktywnym udziałem czytelników? A może możliwość oglądania spotkań siatkarskich nawet z tych niższych lig? Rozwój internetu i technologii informatycznych wydaje się nie mieć swoich granic. Tak samo możliwości rozwoju naszego portalu są chyba również nieograniczone.

Media internetowe wciąż uznawane są za publikacje niższej kategorii. Uwzględniając poziom, wkład pracy i profesjonalizm to zasłużone miejsce? Zgodziłbyś się z takim postrzeganiem serwisów?

– Wraz z rozwojem technologii informatycznych dostępnych w internecie, media elektroniczne zyskują na swojej pozycji. Jeszcze kilka lat temu mógłbym się zgodzić ze stwierdzeniem, że serwisy internetowe są postrzegane jako te „niższej kategorii”. Dziś jednak mają coraz większe znaczenie. Powszechny dostęp do internetu, już nie tylko za pomocą komputera, ale również urządzeń przenośnych, powoduje, że jest to bardzo dobre, zawsze dostępne źródło informacji. Liczba czytelników serwisu ciągle wzrasta, a to chyba wystarczający dowód na to, że zyskujemy na wartości. Zwróćmy uwagę, jak wiele mediów, które do tej pory wydawane były np. tylko w formie papierowej, kładzie obecnie coraz większy nacisk na swój rozwój w sieci. Internet to teraźniejszość i przyszłość, a wszyscy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Waga informacji w serwisach internetowych, w tym w Strefie Siatkówki, ciągle rośnie. Nie można już nazwać tych wiadomości publikacjami „niższej kategorii”.

Jakich ludzi gromadzi Strefa Siatkówki? Kim są osoby tworzące serwis?

– Przede wszystkim tych, dla których siatkówka stanowi jakąś część życia. Osoby, które chodzą na mecze, śledzą bieżące wydarzenia siatkarskie i żyją każdym wydarzeniem ze świata siatkówki. Takich osób szukamy i takie osoby zawsze chętnie widzimy w roli współpracowników serwisu. Średnia wieku naszych redaktorów i korespondentów jest na pewno dużo niższa od średniej wieku kadry zarządzającej (śmiech), ale nie znaczy to, że są to osoby, które znają się mniej na siatkówce od nas. Ambicja, chęć rozwoju i duże zaangażowanie w to, co robią – to moim zdaniem główne cechy osób tworzących serwis.

*Rozmawiały Edyta Bańka i Magda Neumann (Strefa Siatkówki)


Po raz kolejny obchodzimy dzisiaj urodziny Strefy Siatkówki. Wyobrażacie sobie dzień, w którym serwis mógłby tak po prostu zniknąć? Ja nie jestem w stanie. Dzięki pracy i zaangażowaniu setek osób, nie muszę jednak nawet myśleć o takiej ewentualności. To dzięki ludziom pracującym w redakcji serwisu, redaktorom, korespondentom i współpracownikom, staramy się być z roku na rok coraz lepsi, dążąc do doskonałości. I choć zdaję sobie sprawę, że nigdy jej nie osiągniemy, to robimy wszystko, abyście Wy, Drodzy Czytelnicy, zawsze mogli na nas liczyć. Dziękuję Wam za zaufanie, za wsparcie, za miłe gesty i słowa, z którymi wszyscy pracujący dla Strefy Siatkówki spotykamy się na co dzień. Strefie, Wam, sobie, nam wszystkim w tym dniu życzę, aby ten serwis, rozwijany przez pasjonatów siatkówki dla innych fanów tej dyscypliny sportu, trwał przez kolejny rok, rozwijał się i był potrzebny nam wszystkim jeszcze przez długie, kolejne lata. 100 lat, Strefo Siatkówki!

Andrzej Wojciechowski

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved