Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Kurek: Jestem szczęśliwy w Bełchatowie

Bartosz Kurek: Jestem szczęśliwy w Bełchatowie

fot. archiwum

- Jestem szczęśliwy w Bełchatowie. Gram w jednym z najmocniejszych klubów w Europie, który każdego roku występuje w Lidze Mistrzów. Nie palę się do wyjazdu zagranicznego, bo w Polsce mamy bardzo mocną i popularną ligę - mówi Bartosz Kurek.

Najpierw Nysa, później Kędzierzyn-Koźle, a następnie Bełchatów. Każdy z tych kroków bardzo popychał do przodu pana karierę.

Bartosz Kurek:Myślę, że każdy wybór wiązał się z dużym ryzykiem, bo nigdy nie odchodziłem do klubu niżej notowanego. Zawsze zawieszałem sobie wysoko poprzeczkę i na pewno tak będę robił dalej.

Nie da się ukryć, że w Bełchatowie bardzo wiele się pan nauczył. Kariera niesamowicie poszła do przodu.



Tak, zgadza się. Przez te już prawie cztery lata mam wiele doświadczeń i choć nasz skład wiele się nie zmieniał, to ja ciągle byłem w nowej roli. Najpierw byłem ławkowiczem, później zawodnikiem wchodzącym, a jeszcze później pewniakiem w pierwszym składzie.

A teraz?

A teraz się czuję mocnym punktem tej drużyny i wiem, że ta presja ciąży głównie na mnie i na grupie zawodników takich jak Mariusz Wlazły czy Michał Winiarski. Czuję tą odpowiedzialność, ale wydaje mi się, że dobrze sobie z tym radzę.

Obecny kontrakt Bartosza Kurka z PGE Skrą wygasa dopiero w 2014 roku. To znaczy, że na dłużej wiąże pan swoje losy z Bełchatowem?

Jestem szczęśliwy w Bełchatowie. Gram w jednym z najmocniejszych klubów w Europie, który każdego roku występuje w Lidze Mistrzów. Nie palę się do wyjazdu zagranicznego, bo w Polsce mamy bardzo mocną i popularną ligę. Jestem szczęśliwy, ale nigdy nie można mówić nigdy. Może przyjdzie czas, kiedy uznam, że potrzebuję nowych wyzwań.

Legenda włoskiej ligi czy pieniądze rosyjskiej na razie nie kuszą?

Nie. W ogóle się nad tym nie zastanawiam. Po sezonie możemy usiąść i porozmawiać, ale jeszcze raz powtarzam: w Bełchatowie jestem szczęśliwy.

Te trzy medale w 2011 roku sprawiły, że znów powróciła wiara w polskich siatkarzy. I wszyscy liczą, że z Londynu wrócicie z medalem olimpijskim.

My oczywiście też mamy duże nadzieje, bo czujemy, że możemy sprawić tam niespodziankę.

Niespodziankę?

Tak, bo ja nadal uważam, że nasz medal w Londynie byłby niespodzianką. Jeśli będziemy zdrowi, to jedyne, czego można nam życzyć, to szczęście. Bo wierzę, że umiejętności ta grupa ma, a i na pewno będzie dobrze przygotowana.

Na pół roku przed igrzyskami czuje pan już dreszczyk emocji? Na Londyn będzie patrzył cały świat.

Samo zakwalifikowanie się na igrzyska jest dużym sukcesem, więc nie wiadomo kiedy nadarzy się kolejna taka okazja. Myślę, że wszyscy czujemy ten dreszczyk. Dla nas wszystkich będzie to spełnienie marzeń. Ci, którzy na igrzyskach już byli, mają to za sobą, więc ich doświadczenie może nam pomóc. A my, ci młodsi, czekamy niecierpliwie.

Ale zanim będą igrzyska, to jeszcze jest sezon klubowy. No i Final Four Ligi Mistrzów w Łodzi. Fajnie byłoby wreszcie do tego ścisłego, dwuzespołowego finału się dostać.

Nasz skład specjalnie się nie zmienia, a ci zawodnicy, którzy latem do nas doszli, na razie nie przebijają się do pierwszego składu, ale stanowią bardzo dobre wzmocnienie z ławki. O tyle chyba jesteśmy mocniejsi niż w poprzednich sezonach. Na pewno jesteśmy bogatsi o doświadczenia, bo ubiegłoroczna porażka z Zenitem Kazań bardzo nas zmobilizowała. Naszą mocną stroną może być też to, że gramy razem od kilku lat i świetnie się znamy.

Rozmawiał Paweł Hochstim – cały wywiad w Dzienniku Łódzkim

źródło: Dziennik Łódzki

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved