Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Itas Diatec Trentino z Pucharem Włoch

Itas Diatec Trentino z Pucharem Włoch

fot. archiwum

W Final Four Pucharu Włoch mierzyły się Lube Macerata - Casa Modena i Itas Trentino - Sisley Belluno. O ile pierwszy półfinał był bardzo emocjonujący, o tyle drugi przebiegał pod dyktando siatkarzy z Trydentu. Oba te mecze przyćmił jednak niezwykle zacięty finał...

W pierwszym półfinale walki o Puchar Włoch Lube Banca Marche Macerata w czterech partiach pokonała ekipę Casa Modena i tym samym ma szansę zwyciężyć owo trofeum po raz pierwszy od trzech lat. Inauguracyjna odsłona spotkania rozpoczęła się od świetnych ataków Podrascanina i Parodiego, które dały podopiecznym Alberto Giulianiego przewagę trzech „oczek” na pierwszej przerwie technicznej. Marco Piscopo swoimi dobrymi zbiciami starał się zminimalizować straty dzielące jego drużynę od rywali, lecz punktowe bloki zawodników Lube na Dennisie i Andersonie skutecznie mu to uniemożliwiły. Daniele Bagnoli próbował jeszcze ratować się zmianami, wprowadzając na boisko Dicka Kooya w miejsce Angela Dennisa, lecz na niewiele się to zdało, gdyż Holender tuż po wejściu na parkiet został zatrzymany przez Savaniego. W kolejnych akcjach natomiast Omrcen popisał się asem serwisowym, a Anderson posłał atak w aut, ustalając wynik seta na 25:14 dla byłej ekipy Sebastiana Świderskiego. Trener Bagnoli zdecydował się pozostawić Kooya na boisku także w drugiej partii. Jej początek jednak, zupełnie jak poprzedniej, przebiegał nie po myśli jego podopiecznych. Świetna gra w polu serwisowym zawodników Maceraty, zwłaszcza Savaniego, Podrascanina i Stankovicia, spowodowała, iż wypracowali sobie oni kilkupunktową przewagę nad siatkarzami z Emilia-Romanii, której już nie wypuścili z rąk. Podopieczni Daniele Bagnoliego równorzędną walkę ze swymi przeciwnikami nawiązali dopiero w trzeciej odsłonie potyczki, głównie za sprawą Matthew Andersona, który w tej części meczu był doskonale dysponowany zarówno na zagrywce, jak i w ataku. Siatkarze Lube Banca starali się odrobić straty i zakończyć spotkanie w trzech setach, lecz punktowe bloki Piscopo oraz świetne zbicia Martino i Kooya skutecznie im to uniemożliwiły, powodując konieczność rozegrania czwartej, i jak się później okazało – ostatniej partii. Seta tego otworzyły udane ataki Simone Parodiego, które dały jego ekipie prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej. Chwilę później efektownym zbiciem popisał się jeszcze Dragan Stanković, powiększając wcześniej wypracowaną przewagę. Punktowy blok Podrascanina na Andersonie, as Savaniego, kontra w wykonaniu Parodiego – wszystko to spowodowało, iż podopieczni Alberto Giulianiego mieli już sześć „oczek” zapasu. Za wygraną nie dawał jednakże Matteo Martino, który skutecznymi atakami zniwelował przewagę siatkarzy z Maceraty do zaledwie dwóch punktów. Jego starania, wobec braku wsparcia pozostałych zawodników i świetnej dyspozycji rywali, ostatecznie na niewiele się zdały, a partię, jak i cały mecz, zakończył niezawodny Simone Parodi.

– Przyjechaliśmy do Rzymu, mając za sobą trudny okres, w którym nasza gra nie wyglądała najlepiej. Niemniej jednak zarówno w dwumeczu z Cuneo w Lidze Mistrzów, jak i teraz w potyczce z Modeną udowodniliśmy, że potrafimy grać dobrą siatkówkę – mówił po meczu Cristian Savani. – Czekamy teraz na mecz finałowy i niezależnie od tego, kto będzie naszym rywalem, wiemy, że czeka nas trudna potyczka.
– W pierwszych dwóch setach zagraliśmy bardzo agresywnie, zwłaszcza w elementach zagrywki i bloku, co było kluczem do gładkiego zwycięstwa. Później jednak zawodnicy Modeny zaczęli grać coraz lepiej, dobrze zagrywali, co znów umożliwiło im ustawienie szczelnego bloku, a my nie mogliśmy sobie z tym poradzić. Na szczęście w czwartym secie powróciliśmy do swojej świetnej dyspozycji, jaką prezentowaliśmy na początku meczu – podsumował Dragan Travica.
– Nie graliśmy tak, jak powinniśmy, ulegliśmy presji siatkarzy Maceraty. Muszę też dodać, że nasi rywale świetnie zagrywali, sprawiając nam duże problemy w przyjęciu i w konsekwencji – w ataku. Dopiero w trzecim secie zdołaliśmy podjąć rękawicę, lecz w czwartym popełniliśmy zbyt wiele błędów własnych – komentował Marco Piscopo.

Lube Banca Marche Macerata – Casa Modena 3:1
(25:14, 25:18, 22:25, 25:22)



MVP spotkania: Cristian Savani

Składy zespołów:

Macerata: Savani (11), Parodi (21), Stanković (9), Travica (3), Omrcen (11), Podrascanin (10), Exiga (libero) oraz Lampariello
Modena: Sala (3), Dennis (10), Esko, Martino (12), Anderson (12), Piscopo (7), Mania (libero) oraz Kooy (7), Carletti i Bellei

W drugim półfinale spotkały się drużyny Itasu Diatec Trentino i Sisleya Belluno. Pojedynek obu tych ekip był jednak o wiele mniej emocjonujący od potyczki Maceraty i Modeny, gdyż podopieczni Roberto Piazzy w zasadzie w żadnym z setów nie byli w stanie podjąć przysłowiowej rękawicy i nawiązać walki z mistrzami kraju. Premierowa odsłona spotkania rozpoczęła się co prawda od walki punkt za punkt, lecz trwała ona jedynie do pierwszej przerwy technicznej. Po powrocie na boisko sprawy w swoje ręce wziął Osmany Juantorena, niejednokrotnie popisując się efektownymi zbiciami. Kubańczyka w ataku dzielnie wspierali także Djurić, Kazijski i Stokr, a seta autowym atakiem zakończył Alessandro Fei. Początek drugiej partii wyglądał podobnie do poprzedniej, lecz trydenccy zawodnicy z akcji na akcję grali coraz lepiej, przejmując kontrolę nad losami pojedynku. Siatkarze Belluno nie byli w stanie zatrzymać „rozpędzonej trydenckiej maszyny” także i w trzeciej odsłonie spotkania, choć zarówno Horstink, jak i Fei próbowali przeciwstawić się podopiecznym Radostina Stojczewa i dzielnie walczyli o pozostanie w meczu. Mistrzowie Włoch byli jednak bezwzględni i kończąc spotkanie efektownym blokiem nie pozostawili złudzeń swym rywalom.

– Graliśmy dobrze, byliśmy zdeterminowani, gdyż chcieliśmy w tym półfinałowym pojedynku pokazać, że przyjechaliśmy do Rzymu po to, by triumfować i wywieźć stąd puchar. W finale musimy zagrać jeszcze agresywniej, być kolektywem, gdyż Macerata to bardzo trudny przeciwnik – mówił Matej Kazijski.

– Kluczem do zwycięstwa była nasza zagrywka – tłumaczył Osmany Juantorena. – Jesteśmy zespołem mocno zagrywającym, który wie jak uprzykrzyć życie rywalom w elemencie przyjęcia. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i zadowoleni ze zwycięstwa, ale musimy już zapomnieć o tym meczu i skupić się na finale, gdyż czeka nas ciężka przeprawa przeciwko podopiecznym trenera Giulianiego, którzy są bardzo dobrymi zawodnikami, prezentującymi wysoki poziom.

– Trento to świetny zespół, prezentujący wyższy poziom niż my. Zagraliśmy źle, choć staraliśmy się dotrzymać kroku naszym rywalom i serwisem wywrzeć na nich presję. Myślę, że momentami pokazaliśmy ciekawą siatkówkę, lecz generalnie nie był to nasz mecz. Itas ma wielki potencjał, ale i Macerata to znakomita drużyna. Ja osobiście nie mam faworyta w spotkaniu finałowym – zakończył Alessandro Fei.

Itas Diatec Trentino – Sisley Belluno 3:0
(25:19, 25:18, 25:17)

MVP spotkania: Matej Kazijski

Składy zespołów:
Trentino: Kazijski (8), Juantorena (20), Raphael (1), Djurić (7), Stokr (11), Burgsthaler (7), Bari (libero) oraz Della Lunga i Lanza
Belluno: Fei (15), Horstink (10), Kohut (7), De Togni (4), Suxho (1), Ogurcak (4), Farina (libero) oraz Abdelaziz, Szabo, Dolfo i Antonow

 


Świadkami niesamowitych emocji, fantastycznych obron, dynamicznych ataków, efektownych bloków i agresywnych zagrywek byli kibice oglądający finałowy pojedynek Pucharu Włoch rozgrywany pomiędzy ekipami Lube Banca Marche Macerata i Itasu Diatec Trentino. Spotkanie to lepiej otworzyli podopieczni trenera Giulianiego. Dobre ataki, a później as Dragana Stankovicia spowodowały, iż siatkarze z Marche prowadzili już 6:4, na co natychmiast odpowiedział Jan Stokr, punktując ze skrzydła. Szybko jednak sprawy w swoje ręce wziął Igor Omrcen, odzyskując trzypunktowe prowadzenie. Sytuację próbował jeszcze ratować Juantorena, lecz w końcówce na bloku dał się „złapać” Matej Kazijski, a wynik partii ustalił Simone Parodi. Drugiego seta zawodnicy stojący po obu stronach siatki rozpoczęli od potężnej wymiany ciosów, lecz z czasem na prowadzenie wysunęli się podopieczni Alberto Giulianiego. Podobnie jak i w partii poprzedniej, tak i w tej za odrabianie strat zabrał się Osmany Juantorena, lecz jego wysiłki szły na marne wobec świetnie dysponowanych Savaniego, Parodiego, Omrcena czy Stankovicia. Siatkarze Maceraty swą dobrą grę kontynuowali także i w trzeciej odsłonie pojedynku, kiedy to prowadzili już nawet 15:11. Wówczas to trener Stojczew zdecydował się na podwójną zmianę i w miejsce Raphaela oraz Stokra pojawił się duet Żygadło-Sokołow. Zmiana ta przyniosła spodziewany efekt, a gra trydenckich zawodników uległa zdecydowanej poprawie, co pozwoliło im zniwelować straty dzielące ich od rywali do zaledwie jednego „oczka”. Chwilę później mistrzowie kraju popisali się kilkoma punktowymi blokami, a seta zakończył błąd zagrywki popełniony przez Pajenka. Podłamani takim obrotem spraw zawodnicy Lube Banca fatalnie rozpoczęli czwartą partię, co natychmiast wykorzystali podopieczni Radostina Stojczewa, którzy swymi potężnymi zagrywkami skutecznie uniemożliwiali im wyprowadzenie akcji. Trener Giuliani próbował się ratować zmianami i wprowadził na boisko Jiriego Kovara w miejsce Cristiana Savaniego. Nie przyniosło to spodziewanego efektu, gdyż na pierwszej przerwie technicznej to drużyna Łukasza Żygadły mogła cieszyć się z siedmiopunktowej przewagi. Z czasem jednakże sprawy w swoje ręce wzięli Omrcen i Parodi, minimalizując straty do zaledwie dwóch „oczek”. Natychmiast jednak na te dobre zagrania odpowiedział Jan Stokr, punktując bądź to w elemencie ataku, bądź serwisu. Rozpędzonych podopiecznych Radostina Stojczewa nic w tej partii nie mogło już zatrzymać, w efekcie czego konieczne było rozegranie tie-breaka. W piątej, decydującej odsłonie potyczki, obie ekipy walczyły ze sobą punkt za punkt, aż do stanu 9:9, kiedy to dwa „oczka” z rzędu zdobył niezawodny Osmany Juantorena. Siatkarze Alberto Giulianiego nie odpuścili jednak i dzielnie dotrzymywali kroku swym rywalom, doprowadzając do gry na przewagi. Ostatnie słowo należało jednak do mistrzów Włoch, którzy ustalili wynik seta oraz meczu, popisując się efektownym blokiem na Igorze Omrcenie.

– Mecz rozpoczął się po myśli zawodników Maceraty. Oni mocno ryzykowali na zagrywce, świetnie prezentowali się w defensywie i zasłużenie wygrali pierwsze dwa sety. Naprawdę zagrali na wysokim poziomie i trudno jest grać przeciwko tak dysponowanemu rywalowi. Tym bardziej jestem szczęśliwy, że udało nam się wrócić do gry, znaleźć właściwy rytm, sposób i siłę na pokonanie Lube. W trzecim secie przecież przegrywaliśmy już 12:16, lecz udało nam się odwrócić jego losy na naszą korzyść. To wszystko pokazuje, że naszą siłą jest zespołowość, kolektyw, a nie pojedynczy zawodnicy – mówił po meczu Radostin Stojczew.

– Dużo wycierpieliśmy w tym spotkaniu, lecz dzięki temu nasz triumf jest tym bardziej satysfakcjonujący – nie krył radości Matej Kazijski. – Potrafiliśmy znaleźć wyjście z trudnej dla nas sytuacji, choć szczerze mówiąc ja już sądziłem, że nie zdobędziemy pucharu. Jednakże mamy dobry zespół, który walczy do końca. Aby odwrócić losy meczu daliśmy z siebie wszystko, włożyliśmy w naszą grę serce. Nie było to łatwe, ale wygraliśmy i z tego powodu jestem szczęśliwy.

– Trento to świetny zespół, który dodatkowo ma Osmany’ego Juantorenę – mówił Alberto Giuliani. – Mogliśmy wygrać to spotkanie, lecz popełniliśmy o kilka błędów za dużo. Tie-break stał na najwyższym światowym poziomie. Nie wytrzymaliśmy jednak tempa narzuconego nam przez rywali, być może dlatego, że toczymy walkę na wielu frontach.
– Graliśmy dobrze, odważnie, prowadziliśmy w trzecim secie i wtedy coś „pękło”, nie byliśmy już w stanie dłużej prezentować tak wysokiego, równego poziomu. Nie możemy udawać, że wszystko jest tak, jak powinno być, bo musimy zacząć grać odważniej, pewniej w kluczowych momentach – mówił wyraźnie rozczarowany Cristian Savani.

Lube Banca Marche Macerata – Itas Diatec Trentino 2:3
(25:21, 25:22, 22:25, 21:25, 16:18)

MVP spotkania: Osmany Juantorena

Składy zespołów:
Macerata: Savani (11), Parodi (16), Stanković (14), Travica (6), Omrcen (26), Podrascanin (8), Exiga (libero) oraz Lampariello, Pajenk i Kovar (2)
Trentino: Kazijski (12), Juantorena (22), Raphael (1), Djurić (7), Stokr (21), Burgsthaler (8), Bari (libero) oraz Della Lunga, Żygadło, Sokołow (1) i Colaci (libero)

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved