Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Serafin: Potrzebowaliśmy jakiegoś bodźca

Wojciech Serafin: Potrzebowaliśmy jakiegoś bodźca

fot. archiwum

- Mówiłem, że to w końcu nastąpi. Bardzo fajne uczucie wygrać mecz za trzy punkty. Dawno nie mieliśmy takiej możliwości, bo graliśmy z drużynami „z góry", a w Olsztynie pokazaliśmy, że potrafimy wygrać i to było widać - mówi Wojciech Serafin z Trefla Gdańsk.

Plan na Olsztyn wykonany, ale to dopiero pierwszy krok w stronę wyższej lokaty w tabeli.

Wojciech Serafin: Tak, plan na Olsztyn wykonaliśmy w stu procentach. Teraz myślimy już o kolejnym spotkaniu. Wierzymy w zwycięstwa i kolejne punkty. Cały czas chcemy wskoczyć do play-off, a kalendarz spotkań w tej chwili nam sprzyja.

Podczas meczu z AZS-em po raz kolejny (wcześniej z Resovią) pokazaliście niesamowity „pazur” i determinację na boisku. Co się takiego zmieniło w ostatnim czasie – były jakieś rozmowy, dostaliście zaległe pieniądze czy zmieniły się treningi?



Generalnie to praktycznie niewiele się zmieniło. Rozmowy były i są, wypłaty były i są, treningi też były i są. Na pewno zaczęliśmy czuć się wzajemnie, jako zespół. Trener wprowadził trochę zespołowości, uświadomiliśmy sobie, że nikt sam nie wygra seta czy meczu i tylko grając razem, jako zespół, mamy szansę na osiągnięcie celu.

Czyli jest to skutek zmiany trenera, a nie wasze „odblokowanie”?

To nie chodzi o nasze odblokowanie się, my po prostu mieliśmy naprawdę mocnych rywali. Rzeczywiście, po kilku porażkach ciężko jest wyjść na kolejny mecz i udowodnić, że jesteśmy dobrzy, że potrafimy wygrać, pokazać i udowodnić wiarę w siebie, kiedy wcześniej dostawaliśmy „w łeb”. Na pewno pod tym względem jest się trudno odblokować i my potrzebowaliśmy jakiegoś bodźca, by coś drgnęło. Potrzebowaliśmy wygrania seta, później meczu. W Olsztynie wykonaliśmy ten krok, wygraliśmy spotkanie i teraz mam nadzieję, że będziemy wykonywali kolejne.

To „odblokowanie” nastąpiło w meczu z Resovią, kiedy w trzech setach walczyliście jak równy z równym?

Nie, to nastąpiło wcześniej. Już w Jastrzębiu potrafiliśmy powalczyć, później z Resovią było wyrównane spotkanie, teraz trzy punkty w Olsztynie. Wcześniej mieliśmy też inny mikrocykl treningowy, teraz przychodzi stabilizacja, na którą potrzeba było czasu i to widać. Zmieniły się trochę metody treningowe, na co nasze organizmy też różnie zareagowały. No niestety, w sporcie tak to jest, że każda zmiana – trenera, pracy, filozofia grania – zawsze się odbija w jakiś sposób na stabilizacji grania. U nas ta stabilizacja właśnie przychodzi, co widać i z tego się cieszymy.

Teraz czeka was mecz z Tytanem AZS Częstochowa, z którym teoretycznie powinniście sobie poradzić i wygrać.

Dla nas słowo „powinniśmy” jest chyba w tej chwili za wielkie, bo jesteśmy na dziesiątym miejscu w tabeli. Na pewno bardzo chcemy to spotkanie wygrać i wierzymy, że tego dokonamy.

W Częstochowie przegraliście wygrany mecz, więc chyba jednak powinniście…

No właśnie i wtedy powinniśmy ten mecz wygrać. To było już bardzo dawno temu, od tamtej pory wiele się zmieniło. Obecnie nie powinniśmy, tylko CHCEMY wygrać z Częstochową za trzy punkty. Wszystkie pozostałe trzy mecze (Tytan AZS, Fart, Politechnika – przyp. red.) chcemy wygrać za trzy punkty.

Rozmawiała Ludmiła Kamer – sport24.pl

 

źródło: Sport24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved