Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Trener Cuprum Lubin o meczu w Nysie i sentymentach

Trener Cuprum Lubin o meczu w Nysie i sentymentach

fot. archiwum

- Rzadko się zdarza, żeby na wyjazdach kibice pamiętali o byłych zawodnikach, w I lidze szczególnie. Zawsze będę miło wspominać miasto i tutejszych kibiców - mówił po meczu w Nysie trener pierwszoligowego Cuprum Lubin, Paweł Szabelski.

Ostatni raz jak przyjechałeś do Nysy na turniej przedsezonowy, to jako zawodnik i II trener. Od niedawna pełnisz funkcję I trenera. Nie chciałbyś jeszcze wrócić pod siatkę?

Paweł Szabelski:Zawiesiłem już buty na kołek. Mam świetnych zawodników, po co grać (śmiech).

W ostatnich spotkaniach zdobywaliście regularnie punkty z górą tabeli. Co się stało z waszą grą w spotkaniu ze Stalą Nysa, szczególnie w drugim secie?



W drugim secie nie tyle, że zaczęliśmy słabo grać, ale siadło nam przyjęcie przy zagrywce młodego Buły. Spodziewaliśmy się, że decydującym elementem w tym spotkaniu będzie zagrywka. Po stronie gospodarzy dobrze zagrywał Stancelewski czy młody Buła. U nas jeden mocno zagrywający – Żuk, to było trochę za mało. Próbował się do tego dołączyć Robert Szczerbaniuk, jednak nie dało to efektów.

W takim razie, jaka była wasza przedmeczowa taktyka?

Próbowaliśmy ustrzelić Kacprzaka. Początek pierwszego seta to polowanie na niego, ale bardzo dobrze przyjmował. Decydująca była zagrywka. Szkoda tego drugiego seta, bo prowadziliśmy 17:12, ale jak się okazało – różnie może być.

Tak to już w sporcie bywa, a przewagę łatwo można roztrwonić. Jak ocenisz grę swojej drużyny w tym spotkaniu?

Z jednej strony jestem zadowolony, że udało nam się wygrać seta trzeciego, z drugiej jednak strony Nysa pokazała nam, gdzie jesteśmy i tę pozycję odzwierciedla tabela. Nysa jest półkę wyżej, także przed nami jeszcze sporo pracy.

Dwa sety – drugi i trzeci – były bardzo zażarte. Można powiedzieć, że walczyliście jak równy z równym, potwierdzają to nyski szkoleniowiec, jak i zawodnicy.

To miłe usłyszeć takie słowa, jednak jak ktoś spojrzy na suchy wynik – drugiego seta przegraliśmy do 12 a czwartego do 17 – wywnioskuje, że istniał na boisku tylko jeden zespół: Stal Nysa. Fragmentami graliśmy dobrze, ale fragmenty na taki zespół jak Nysa to za mało. Chylę czoła przed zespołem z Nysy, bo został zbudowany praktycznie w ostatniej chwili, a chłopaki bardzo fajnie się wkomponowali pod względem nawet charakterów. Widać, że w zespole panuje dobra atmosfera, dodatkowo podbudowywana przez wyniki.

Czy mała, specyficzna hala promowała gospodarzy?

Hala w Nysie jest specyficzna, promująca nie tyle gospodarzy, co drużynę dobrze zagrywającą. Stal pod tym względem wypadła bardzo dobrze. Zagrywali skutecznie, mądrze taktycznie, nie popełniali błędów w serii. Dlatego przewaga gospodarzy była tak widoczna.

Czy świadomość gry „w nyskim kotle” mogła wpłynąć deprymująco na zespół?

Myślę, że nie. Dla mnie ten mecz był jak święto siatkówki. Pełna hala kibiców, fantastyczny doping, dwie dobre drużyny, wiele indywidualności. Zespół nie wyglądał na zdeprymowany. Nawet po przegranym pierwszym secie do 12, potrafiliśmy się podnieść i walczyć z liderem jak równy z równym.

Czy przegrana w drugim secie była punktem zwrotnym tego meczu?

Bardzo możliwe, ale to jest tylko spekulacja – co by było gdyby. Bułkowski popisał się bardzo dobrą serią zagrywek, a my nie potrafiliśmy na to zareagować. Mimo przegranego meczu jest kilka symptomów naszej lepszej gry, którą utrzymujemy od kilku kolejek. Z Nysą trzeba grać cały czas na granicy remisu, wówczas ich relacja między bardzo dobrą zagrywką i skutecznym blokiem nie jest aż taka oczywista.

W czym bezpośrednio upatrywałbyś przyczyn porażki?

Pierwszą przyczyną jest fakt, że Stal zagrała bardzo dobre zawody. W pierwszym secie popełniliśmy dwa błędy w ataku i jeden w zagrywce, a przegraliśmy do 12. Nysa natomiast nie popełniła żadnego. To obrazuje pierwszą przyczynę. Ponadto nie wykorzystaliśmy niskiego bloku w drugiej strefie nyskiego zespołu i mieliśmy problem ze skończeniem piłki z pierwszej strefy.

Tak na koniec: zostałeś bardzo ciepło przyjęty przez nyskich kibiców. Kibice po spotkaniu skandowali twoje imię i nazwisko. Dostałeś od nich nawet drobny upominek. To chyba dla ciebie bardzo miłe przeżycie.

Bardzo mnie to cieszy, bo rzadko się zdarza, żeby na wyjazdach kibice pamiętali o byłych zawodnikach, w I lidze szczególnie. Bardzo się z tego cieszę, zostawiłem tutaj przez 3 lata gry trochę serducha na boisku, kibice o tym pamiętają. Zawsze będę miło wspominać miasto i tutejszych kibiców.

źródło: azsnysa.pl, ks.cuprum.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved