Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Natalia Karbowska: Nie stoimy na straconej pozycji

Natalia Karbowska: Nie stoimy na straconej pozycji

fot. archiwum

Siatkarki Jadaru AZS Politechnika Radom wciąż liczą się w walce o 4. miejsce I ligi kobiet premiowane awansem do play-off. - Gorąco wierzę, że uda się nam tego dokonać - mówi Natalia Karbowska, rozgrywająca beniaminka z Radomia.

Dotąd pozostawała pani w cieniu Katarzyny Ciesielskiej. Jakie to uczucie nagle zostać jedyną rozgrywającą w drużynie?

Natalia Karbowska: Kasia jest doświadczoną zawodniczką, od kilku lat gra na pierwszoligowych parkietach, więc przede wszystkim chcę się od niej jak najwięcej nauczyć. Mówiąc szczerze, nie wyobrażałam sobie sytuacji, w której kiedykolwiek Kasi możne zabraknąć. Na tyle zgrała się z dziewczynami, że nawet nie przyjmowałam do siebie takiej myśli, iż kiedyś to ja będę musiała zająć jej miejsce. Nie ukrywam, że ta sytuacja nie była dla mnie komfortowa. Trening treningiem, ale mecze rządzą się swoimi prawami. Obawiałam się spotkania z Jedynką Aleksandrów Łódzki, mając świadomość, że niezależnie od tego jak zaprezentuję się na parkiecie, trener nie ma możliwości zmiany na mojej pozycji. Na szczęście zadziałało to na mnie na tyle pozytywnie, że poradziłyśmy sobie w tym spotkaniu, zdobywając komplet punktów.

Kontuzja koleżanki, z którą rywalizuje się o miejsce w wyjściowym składzie, nie jest chyba komfortowa dla zawodniczki?



Kontuzje wpisane są w życie sportowca. Tak więc gdzieś głęboko w głowie miałam taką myśl, że może kiedyś drużyna będzie mnie potrzebować. Jednak nie przyjmowałam jej do wiadomości. Znam swoje miejsce w szeregu. Decydując się na pozostanie w Radomiu wiedziałam, że będę „tą drugą” i będę musiała dołożyć wszelkich starań, by podnieść swoje umiejętności. Mam doświadczenie jedynie z drugoligowych parkietów, więc przeskok o szczebel wyżej był dla mnie nie lada wyzwaniem. Fakt, że wejście do pierwszego składu w obliczu kontuzji naszej kapitan nie jest wcale satysfakcjonujące. Jestem przekonana, że gdyby Kasia była w pełni sił i grałaby na swoim wysokim poziomie, nawet nie „powąchałabym” parkietu.

Jadar AZS wciąż liczy się w walce o awans do play-off. Czy czuje pani na swoich barkach dużą odpowiedzialność?

Mówiąc szczerze w tych meczach czułam bardzo dużą odpowiedzialność. Stresował mnie przede wszystkim fakt, że nie ma miejsca na żadne błędy i brak możliwości zmiany na mojej pozycji. Wiedziałam, że są to mecze, które musimy wygrać i na szczęście tak też się stało.

Do końca rundy zostały trzy mecze. Wierzycie, że w decydującym meczu z AZS-em UEK uda się przeskoczyć krakowianki i awansować do play-off?

Sezon wchodzi w decydującą fazę. Pozostały nam bardzo ciężkie trzy mecze. Myślę, że w żadnym z nich nie stoimy na straconej pozycji. Nie ma co zajmować się matematyką i obliczeniami dotyczącymi naszego awansu do pierwszej czwórki. Trzeba skupić się na meczach, które przed nami i zdobyć możliwie jak najwięcej punktów.

Duże zmiany zaszły w rozgrywkach ligowych. W kontekście klubowych aspiracji ewentualne 5. miejsce dla Jadaru AZS to chyba najgorsze z możliwych?

Fakt, myślałam, że i w tym roku do fazy play-off przystąpi osiem zespołów. Stało się jednak inaczej. Z mojego punktu widzenia 5. pozycja dla Jadaru AZS Politechnika Radom będzie dobrym miejscem. Oczywiście mam nadzieje, iż uda się nam awansować do najlepszej czwórki. Jeżeli stanie się inaczej, będę zadowolona z „ugranej” pozycji, która jest moim zdaniem dobrą prognozą na kolejne lata gry mojego klubu na zapleczu ekstraklasy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved