Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Prezes Ślepska wierzy w swoją drużynę

Prezes Ślepska wierzy w swoją drużynę

fot. archiwum

- Nie pamiętam sezonu, w którym liga byłaby aż tak wyrównana - przyznaje prezes Ślepska Suwałki Michał Wiśniewski, który przyznaje, że jego klub w porównaniu z ubiegłym sezonem dysponuje znacznie mniejszym budżetem.

Do końca rundy zasadniczej pozostały już tylko cztery kolejki spotkań. Po zwycięstwie z Wandą Instalem Kraków Ślepsk ma na koncie 27 punktów i nie daje gwarancji utrzymania się w czołowej ósemce, a co się z tym wiąże – w I lidze. A taki był cel stawiany przed drużyną.

Michał Wiśniewski:Pracuję w klubie osiem lat, ale nie pamiętam sezonu, w którym liga, wcześniej druga, teraz pierwsza, byłaby aż tak wyrównana. Może poza Stalą AZS PWSZ Nysa, która jest zdecydowanym liderem z aspiracjami na grę w PlusLidze, każdy może wygrać z każdym. My też gramy różnie, raz lepiej, raz słabiej i tak do końca nie wiem, gdzie tkwią tego przyczyny. Wygrywamy z zespołami z czołówki, przegrywamy z tymi, które w tabeli są za nami. Na treningach wszystko gra, a w spotkaniu o punkty się wali.

Nie ma co ukrywać, że to nie ten Ślepsk, który w sezonie 2010/2011 wywalczył czwarte miejsce na zapleczu PlusLigi.



To fakt i efekt wspólnych przemyśleń władz klubu, miasta i głównego sponsora. Różne okoliczności, w tym sytuacja ekonomiczna regionu, firmy, sprawiły, że w tym sezonie nasz budżet wynosi około 800 tysięcy złotych, czyli o ponad 200 tysięcy mniej niż w sezonie poprzednim, najlepszym w dotychczasowej historii klubu i męskiej siatkówki w województwie podlaskim. To odbiło się na składzie drużyny. Nie stać nas było na zatrzymanie najlepszych zawodników, nie stać też na spektakularne transfery. Znając możliwości finansowe mieliśmy do wyboru: ryzykujemy i ściągamy najlepszych zawodników licząc, że pieniądze spadną z nieba albo budujemy zespół na solidnych podstawach finansowych. Wybraliśmy ten drugi wariant. Efekt taki, że pierwsza szóstka jest dosyć mocna, ale nie mamy zmienników. I to jest nasz problem. Plany pokrzyżowała nam też kontuzja Dominika Wójcickiego. Jego miejsce na pozycji atakującego zajął nominalny przyjmujący, Janusz Górski. Jedną „dziurę” załataliśmy, ale powstała druga.

Biorąc pod uwagę fakt, że trenerzy dysponują tylko szóstką, a licząc z libero siódemką, zawodników na I-ligowym poziomie, dorobek punktowy nie jest taki zły. Chociaż mógł i powinien być lepszy. Najbardziej bolą, a mogą też mieć przykre konsekwencje, porażki u siebie z Piłą, Lubinem czy Wieluniem – zespołami, z którymi rywalizujemy o miejsce w ósemce.

Nie wiemy jeszcze jak się ten sezon zakończy, czy utrzymany się w I lidze bezpośrednio, czy też przyjdzie nam o nią walczyć w play-out, ale z tej lekcji wyciągnęliśmy wnioski już dziś. Jeżeli się utrzymamy, a innego rozwiązania nie dopuszczam, zrobimy wszystko, żeby nasz budżet był wyższy. Będziemy szukali kolejnych sponsorów. Może dorzucą trochę więcej miasto i główny sponsor. Na sezon 2012/2013 postaramy się skonstruować taki budżet, który pozwoli nam na stworzenie drużyny dającej gwarancję, graniczącą z pewnością, walki o miejsce w pierwszej szóstce. Z moim zastępcą Piotrem Krasko już przymierzamy się do stworzenia biznesplanu rozwoju klubu na najbliższe trzy lata, z którym chcemy wyjść do samorządu województwa podlaskiego, miasta Suwałki, aktualnych i potencjalnych sponsorów. Nie bujamy w obłokach, a stąpamy po ziemi i na razie nie myślimy o PlusLidze. Jeżeli nasz biznesplan zyska szerszą akceptację i finansowe wsparcie, to w perspektywie tych trzech lat chcemy stworzyć najlepszą drużynę w I lidze. Wiemy jak to zrobić. Brakuje nam niewiele, ale podstawą jest minimalny budżet w wysokości około miliona złotych.

*Cały wywiad w serwisie suwalki24.pl

źródło: suwalki24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved