Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Jacek Skrok: Cały czas możemy dostać się do czołówki

Jacek Skrok: Cały czas możemy dostać się do czołówki

fot. archiwum

Mimo braku kontuzjowanej Katarzyny Ciesielskiej, siatkarki Jadaru AZS Politechniki Radom pokonały w meczu 18 kolejki I ligi Jedynkę Aleksandrów Łódzki 3:0, czym zrewanżowały się za porażkę sprzed niespełna trzech miesięcy.

Jak pana zdaniem wypadła Natalia [Karbowska – przyp. red.]?

Jacek Skrok:Inne zawodniczki były chyba bardziej zdenerwowane niż sama Natalia. Największy stres przeżyła rano, myślała już, zupełnie niepotrzebnie, o pojedynku. Dało się wtedy zauważyć, że się denerwuje. Jednak nie bałem się jej zaufać, bo podczas swoich wcześniejszych występów spisywała się dobrze. Co ciekawe, na treningach różnie to bywało, ale gdy wchodziła na boisko w trakcie meczu, potrafiła się opanować. Zagrała całkiem nieźle z Pszczyną i Chemikiem Police.

Jako zmienniczka Natalia spisuje się dobrze.



Gdy wchodzi na zmiany, zawsze z jej postawy jestem zadowolony. A teraz? Cóż, to nie jej wina, że pierwszy set potoczył się tak, jak się potoczył. Nerwową końcówkę "zafundowaliśmy" sobie na własne życzenie. Tu nie skończyliśmy ważnej piłki, później nie przyjęliśmy zagrywki. Można się czepiać, że coś było za nisko, coś za wysoko, ale Natalia od drugiego seta zagrała całkiem poprawnie i absolutnie nie mam do niej pretensji. Cieszę się, że rozegrała cały mecz.

Takie niedokładności są do poprawy.

Oczywiście. Gdyby Natalia grała więcej w rytmie meczowym, wtedy wystawa byłaby dokładniejsza. Zdawałem sobie sprawę, że dziewczyna przeżyje jakiś stres, bo to jest wiadome, ale dała radę i naprawdę jestem pełen podziwu dla jej postawy.

Podczas porannego treningu musiał pan jakoś specjalnie Natalię uspokajać?

Nie, przed meczem tylko powiedziałem, że nie wszystko od niej zależy, żeby się nie stresowała. A Natalia stwierdziła, że nie ma mowy o żadnych nerwach. Podeszła do tego spotkania spokojnie. Przeciwnik może nie był zbyt wymagający, bo momentami sam ułatwił nam grę.

Jakby pan podsumował postawę całego zespołu w meczu z Jedynką?

Trzeba przyznać, że brakowało tego, co zawsze. Gros punktów zdobyliśmy z kontry, po dwóch setach o dwa razy więcej niż z ataku w pierwszej akcji. Gdybyśmy grali z innym, bardziej doświadczonym rywalem, zapewne by nam na to nie pozwolił. Wykorzystałby naszą nieskuteczność i od razu wyprowadził kończącą akcję. Najważniejsze, że wygraliśmy. Bardzo cieszą te trzy punkty, bo mamy spokój jeśli chodzi o dolną część tabeli, a cały czas możemy dostać się do czołówki.

Nie byliście zbyt gościnni.

No nie, ale oni też nie byli. Po meczu w Aleksandrowie byłem bardzo zdenerwowany, bo uważałem, że powinniśmy spokojnie wygrać tamto spotkanie. Po pierwszym secie, gdzie zagraliśmy bardzo dobrze, powietrze z nas zeszło i nie potrafiliśmy sobie dać rady, ale teraz wzięliśmy srogi rewanż.

Jakieś spotkanie może okazać się kluczowe w walce o "czwórkę"?

Nie. Każde następne może być tym najważniejszym, aż do ostatniego z Krakowem. Nie możemy sobie pozwolić już na żadną stratę, a mamy trudnych przeciwników. Trzeba być bardzo dużym optymistą, żeby tak myśleć, ale miejmy nadzieję, że to pozytywne myślenie będzie po naszej stronie.

* autor: Agata Kołacz

źródło: SportRadom.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved