Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Jacek Skrok: Będziemy walczyć dalej

Jacek Skrok: Będziemy walczyć dalej

fot. archiwum

Pierwszoligowe siatkarki z Radomia przegrały w ostatniej kolejce w trzysetowym pojedynku z zespołem z Legionowa. Dodatkowo kontuzji w tym meczu nabawiła się podstawowa rozgrywająca zespołu. - Mamy pecha - mówi trener Jadaru Jacek Skrok.

Smutna jest mina trenera Jacka Skroka. Jadar AZS nie tylko bez punktów wraca z Legionowa, ale i traci jedną z podstawowych zawodniczek.

Jacek Skrok:W ostatnim czasie mamy pecha, tym bardziej że Kasia (Ciesielska – przyp. red.) niedawno chorowała. Teraz dopadła ją kontuzja i wygląda na to, że ta zawodniczka wypadnie nam do końca sezonu. A zostało już niewiele spotkań. Jeżeli nie załapiemy się do play-off, będziemy musieli kończyć rozgrywki ligowe na ten sezon. Jednak będziemy walczyć dalej. Swoje szanse dostaną inne zawodniczki i będą musiały z nich skorzystać. Tak się podobno rodzą gwiazdy (śmiech).

A smutna mina, bo niby się widzi, że można „coś” urwać. Wystarczy grać w miarę równo, poprawnie zagrywką, celować tam, gdzie trzeba i nawiązuje się walkę. Ale to są tylko momenty… Jednak na to, aby wygrać z Legionovią, to jeszcze za mało. Trzeba grać bardziej konsekwentnie, bez własnych błędów. Wiemy, co przeciwnik prezentuje. Nawet jeżeli po drugiej stronie siatki nie ma gwiazd, to jest to zespół, który gra bardzo równo, popełnia bardzo mało błędów, dysponuje niezłą zagrywką z wyskoku. I to wystarcza na zespoły z I ligi.



U nas takie mecze jak z Chemikiem Police – do których ciągle się odwołuje – to wciąż pojedyncze przypadki. Wówczas (w Policach – przyp. red.) bardzo dobrze funkcjonowała zagrywka, przyjęcie, nie oddawaliśmy punktów. Jeżeli byśmy tak grali z wszystkimi zespołami z czołówki, z pewnością w niej byśmy byli. Niestety do tej przysłowiowej kropki nad „i” umiejętności nam jeszcze brakuje. Na ten moment jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy. Prawdopodobnie nic nam na ten moment już nie grozi. Do „czwórki” już się chyba nie dobijemy, spaść też nie spadniemy. Na ten moment musimy się z tym faktem pogodzić.

W drugim secie byliście o krok od wygranej. Jadar AZS miał nawet czteropunktową przewagę. Co się stało?

Masa błędów, źle przyjęta zagrywka, wstrzymujemy ręce w ataku, do tego dwie piłki setowe w górze, których nie potrafiliśmy skończyć – cóż mogę powiedzieć więcej… To nie zasługa przeciwnika, a przyczyny leżące po naszej stronie. Dziewczyny troszeczkę się wystraszyły faktu, że mogą wygrać z Legionovią, a to było zupełnie niepotrzebne. To miejscowe były faworytem, a my powinniśmy zagrać spokojnie i na luzie.

Wspomniał pan o błędach własnych. Szczególnie raziły te z zagrywki.

Jesteśmy niezbyt wysokim zespołem z dwoma środkowymi, które tak naprawdę na tym poziomie nie grały, więc swoich szans musimy szukać w zagrywce i dobrej obronie. Mamy libero, która dobrze broni, a z takich akcji możemy wyprowadzać kontry. Jeżeli tego nie robimy – nie mamy argumentów na zespół, który stoi po drugiej stronie siatki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved