Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Łukasz Jurkojć: Każdy z nas chce jak najlepiej

Łukasz Jurkojć: Każdy z nas chce jak najlepiej

fot. archiwum

- Emocje są i to duże, ale najbardziej potrzebujemy spokoju. Nerwy są złym doradcą. Tylko spokój i dobra gra mogą nas uratować - mówi rozgrywający przeżywającego ostatnio spadek formy Ślepska Suwałki, Łukasz Jurkojć.

Skąd się wzięła taka blokada? Bo bez wątpienia twój zespół się „zablokował”.

Łukasz Jurkoić:Powoli jakbyśmy tracili wiarę we własne umiejętności. Każdy z nas chce jak najlepiej, a to usztywnia. Mamy młody zespół i wąski skład. Dlatego bardzo dużo wymaga się od pierwszej szóstki. Jak ktoś się w niej zatnie, to mamy kłopoty. W tamtym roku wchodził na boisko drugi skład i był lepszy od pierwszego. Teraz musimy cały czas grać na 100 procent. Do tego dochodzą kontuzje. Wypadł przecież atakujący Dominik Wójcicki. Przegraliśmy kilka meczów i do zespołu wkrada się coraz większa nerwowość.

Krótka ławka to rzeczywiście wasz główny problem. Nie da się tego oszukać. W trakcie sezonu taki stan rzeczy zawsze się na zespole odbije. Kto wie, czy to nie przyczyna wszystkich waszych kłopotów.



Można chyba tak powiedzieć. Jeśli chodzi o treningi, uważam, że są nawet lepsze niż w poprzednim roku. Szkoda, tylko, że praktycznie nie mogliśmy ćwiczyć w pełnej dwunastce, bo zawsze przytrafiała się jakaś kontuzja. Problem z wąskim składem jest nie tylko taki, że niełatwo o wartościowych zmienników. W pierwszej rundzie inne zespoły nas nie znały. Mieliśmy kompletnie nową drużynę, mogliśmy rywali czymś zaskoczyć. Teraz nie jesteśmy już tacy zakamuflowani. Inni dobrze się orientują, jak gramy. Zespoły, z którymi się spotykamy, mają swoich statystyków i doświadczonych siatkarzy. Widzą choćby jak ja rozgrywam, jak kończy akcje nasz młody atakujący. Wcześniej nikt go nie znał. Teraz rywale zdają sobie sprawę z jego ulubionych kierunków ataku. Poznali nasze wyuczone zagrania. My możemy próbować zmieniać styl, ale niestety, to nie wystarcza, bo nie mamy możliwości personalnych, by zaskakiwać przeciwników.

Niestety, lepszej sytuacji nie będzie i musicie sobie poradzić w tej, jaka jest.

Właśnie. Co nam więc zostaje? Przemóc to wszystko ambicją i wolą walki. Nie ma co szukać teraz problemów w braku wzmocnień czy w treningu. Sami popełniamy za dużo błędów. Chcemy jak najlepiej, podejmujemy ryzyko, a czasem może warto przebić piłkę na drugą stronę i poczekać co zrobi rywal, zamiast wyrzucać ją w aut.

Cały wywiad Miłosza Karbowskiego w Gazecie Współczesnej

źródło: Gazeta Współczesna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-02-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved